Data: 07.03.2026r
Trasa: Dębnica Kaszubska- nasypem dawnej kolei Doliny Rzeki Słupi- wiadukt nad rzeką
Skotawą- Skarszów Dolny- elektrownia wodna- żółtym szlakiem- Dębnica Kaszubska 10 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7
W dniu 21.03 RO PTTK Słupsk organizuje rajd wiosenny a jedną z tras ma prowadzić Mecenas i on
właśnie zaproponował byśmy w tą sobotę udali się na rekonesans trasy a chodziło głównie o "czytelność"
szlaku oraz stan mostku nad rzeką Skotawą- zawsze istniało bowiem ryzyko że może być on uszkodzony.
Wyjechaliśmy autobusem linii 211 o godzinie 10.43 sprzed Kauflandu, a po drodze dosiadali się kolejni
uczestnicy. Ostateczny skład stanowili: Marcel, Mecenas, Ula z Andrzejem, kapitan Halszka tym razem
bez pieprzówki oraz radczyni prawna Ania z synem Olkiem. Postanowiliśmy też na trasie świętować
jutrzejszy Dzień Kobiet do czego panowie odpowiednio się przygotowali. Podobnie jak tydzień temu w
Korzybiu, mieliśmy piękną, słoneczną pogodę- brakowało nam tylko wiat na trasie. Pierwszy etap marszu-
to nasyp dawnej kolei ze Słupska do Budowa zwanej koleją doliny rzeki Słupi a rozebranej przez
Sowietów po wojnie. Skoro szliśmy nasypem to wiadomo że po równej nawierzchni, bez konieczności
wspinania się i schodzenia, problem był natomiast ze znalezieniem "miejsca postojowego"- takie w
końcu znależliśmy gdy nasyp malał i dochodził do leśnej drogi-tam Marcel i Andrzej zainaugurowali
"Dzień Kobiet" zaś panie otrzymały kwiaty- co prawda plastikowe, ale..świecące. A zostały nabyte przez
Mecenasa bynajmniej nie w kwiaciarni lecz..w sklepie monopolowym "Alkohole Świata". Kolejny postój
miał miejsce w zaplanowanym z góry miejscu tj przy dawnym moście kolejowym nad Skotawą. Jak widać
na zdjęciach było to bardzo malownicze miejsce i moglibyśmy tam siedzieć długo gdyby nie kwestia
wyjazdu z Dębnicy Kaszubskiej. Moglibyśmy wrócić autobusem o 14.15 a następny miał być dopiero po
17ej. Dlatego też radzi, nieradzi popędziliśmy dalej. Skręciliśmy z dawnego nasypu na północ, gdzie
dawny brukowany trakt wiódł niegdyś do stacji aż znależliśmy się na drodze przez którą biegł dobrze
nam znany żółty szlak wiodący do Słupska. My jednak musieliśmy zawrócić do Dębnicy Kaszubskiej.
Szybkim marszem przeszliśmy przez Skarszów Dolny gdzie Andrzej zdążył jedynie tęsknym okiem rzucić na
plac zabaw z wiatą, potem była elektrownia wodna i malownicza trasa wdłuż kanału. Szkoda, że nie było
czasu na podziwianie tych widoków bo czas nas naglił. Wkrótce pojawiły się pierwsze domy Dębnicy,
ale jeszcze był spory kawałek do przystanku. Na autobus zdążyliśmy dosłownie w ostatniej chwili,
mocno zmęczeni a najbardziej smutny był Andrzej gdyż nie miał dzisiaj czasu by z Marcelem i Mecenasem
"przeanalizować problemy turystyki pieszej"...