Data: 21.02.2026r
Trasa: Zieliń- Starkowo 2 km
Prowadzący trasę: Ula Strzykowska
Liczba uczestników: 2

W tą sobotę "pobiliśmy rekord" najkrótszej trasy jaką przeszliśmy w dziejach klubu, 
bowiem liczyła ona- w naszym przypadku- niecałe 2 km. Ale zaraz wytłumaczymy dlaczego 
tak się stało.. Otóż w regulaminie rajdu zimowego słupskiego PTTK były wytyczone dwie 
trasy z zakończeniem w Starkowie, dłuższa- z Glewnika prowadzona przez Zbyszka Lewickiego, 
oraz krótsza- z Gumieńca prowadzona przez Jacka Grabowskiego. W inną porę roku bardzo 
chętnie wybralibyśmy się na jedną czy drugą trasę ale mrozy jakie mieliśmy tej zimy 
spowodowały oblodzenie leśnych dróg i po prostu obawialiśmy się czy w ogóle da się iść 
bez raków. Nadto na tą sobotę prognozy pogody zapowiadały odwilż a wiadomo jak się 
idzie po roztopionej śnieżnej brei. Tydzień temu zrobiliśmy rekonesans trasy i dzisiaj 
również planowaliśmy po imprezie przejść do Zielinia. Wyjechaliśmy-tak jak w ubiegłym 
tygodniu- autobusem NordExpresu linii 102 o godzinie 11.45. Tym razem nasza klubowa ekipa 
była dość liczna- Ula, Andrzej, Mecenas, kapitan Halszka, Ania z Olkiem oraz Brygida z 
Towarzystwa Przyjażni Polsko Tureckiej ''Yarak Mustafa'' i Roman. Niespodzianką było 
pojawienie się nawybitniejszego klubowego piechura i miłośnika kotów- Krzyśka, który 
pierwotnie planował dzisiaj wyjazd do Bydgoszczy i przejście skromnych 45 km, ale 
ostatecznie postanowił się wybrać z nami, tak dla towarzystwa. Obok przystanku autobusowego 
przy Torfowisku Zielin napotkaliśmy uczestników trasy z Gumieńca, którzy akurat mieli 
postój. My poczekaliśmy aż odejdą i sami zasiedliśmy pod znaną już nam wiatą, 
pokrzepiając się destylatami Andrzeja i Brygidy, aż do czasu gdy nadeszli uczestnicy 
trasy z Glewnika, było ich tylko kilkunastu ale za to na ich czele dziarsko maszerował 
legendarny Piotr "Złoty But" z Koszalina który okrył się nieśmiertelną sławą na rajdzie 
Liścia Dębu do Mikorowa. Wrótce zatem powędrowaliśmy do Starkowa gdzie zakończenie imprezy 
nastąpiło przy świetlicy wiejskiej. Można było upiec sobie kiełbaski przy ognisku, zaś w 
samej świetlicy kupić gofry na świeżo przygotowywane przez panie z koła gospodyń wiejskich. 
Byłoby miło gdyby nie to, że..zaczął padać deszcz. Można było owszem, schronić się w 
świetlicy ale my zawsze wolimy przebywać w plenerze. I właśnie z powodu dokuczliwego 
deszczu impreza zakończyła się wcześniej. Część z nas, zwłaszcza panie i tak planowała 
wracać autokarem z innymi uczestnikami ale panowie- z Andrzejem i Mecenasem na czele 
chcieli iść do Zielinia by pod wiatą w spokoju ''omówić trasę''. Aura jednak stała się 
wyjątkowo nieciekawa, zaś z uwagi na niewielką liczbą uczestników w autokarza było jeszcze 
tyle wolnych miejsc więc odjechaliśmy wszyscy tym samym bijąc dość niechlubny rekord 
"krótkości trasy"- ale przecież dzisiaj nie chodziło o nabijanie kilometrów ale o towarzystwo 
i nastrój..