Data: 07.02.2026r
Trasa : wiadukt na ul Poniatowskiego- Klasztorne Stawy- Słupsk centrum 4 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 2

Czytających relację,podobnie jak z ubiegłej soboty, prosimy o zrozumienie dlaczego 
te wędrówki były wyjątkowo krótkie- ale słupszczanie doskonale wiedzą dlaczego.. Tam, 
gdzie chodniki zostały odśnieżone jeszcze da się iść, ale zarówno w lasach jak i na 
pobocznych ulicach ''marsz'' nieraz przypomina pełznięcie ślimaka a to przez 
zlodowaciałe nierówne podłoże.. Nawet legendarny piechur- Krzysiek który potrafi 
jednorazowo przejść i ponad 100 km nie zdecydował się w ten weekend na nocny marsz z 
Gdyni do Gdańska który planował bo nie miał raków.. My też ich nie mamy, dlatego też 
zdecydowaliśmy, że wyprawiamy się na spacer w najbliższe okolice a takimi są tereny 
akwaparku i park Klasztorne Stawy- kraina dzieciństwa Mecenasa który wychował się w 
kamienicy niedaleko wiaduktu na ul.Poniatowskiego i nieraz chodził z dziadkiem 
przyglądać się cegielnianej kolejce wąskotorowej gdzie w wykopie po kopalni piasku 
mieści się teraz akwapark 3 Fale. Kobiety z naszego klubu bały się nabawienia się 
kontuzji na lodzie, dlatego też Meckowi towarzyszył jedynie Andrzej który spotkał się 
z nim obok rzeczonego wiaduktu.. Wspominaliśmy już o ''nawierzchni'' chodników, chwilami 
nie do przejścia, dlatego też- ryzykując potrącenie przez samochody- trzeba było iść po 
asfalcie.. Za elewatorem skręciliśmy w prawo, idąc wzdłuż nasypu linii kolejowej do 
Ustki- tam akurat droga była w miarę ''przechodnia'' ale już na terenie Klasztornych 
Stawów trzeba było ostrożnie stawiać każdy krok. Tak, jak zaplanowano, nasza dwójka 
zasiadła pod wiatą na największym stawie, przypatrując się licznie tam pływającym 
kaczkom- pozostałe stawy były zamarznięte- i tylko na tym jednym częściowo odkrytym 
akwenie ptactwo mogło się zbierać.. Zaczął też sypać drobny ale gęsty śnieg, powiewał 
lodowaty wiatr, na co przydatny był samorobny destylat Andrzeja sowicie zmieszany z 
miodem.. Po wyczerpaniu zapasu ''eliksiru'' nasi wędrowcy wyruszyli w drogę powrotną, 
wcześniej spenetrowali jednak przepust pod nasypem za którym znajdował się staw gdzie 
niegdyś gnieździły się kurki wodne, ptaki znacznie rzadsze od powszechnie znanych łysek, 
przy czym o ile łyski mają nad dziobem białą plamę, to kurki wodne- czerwoną, oba gatunki 
mimo podobieństwa do kaczek należą do rzędu chruścieli.. Po wspomnieniach i słuchaniu 
piosenek turystycznych z youtuba Andrzej odprowadził Mecka do domu, bo było mu po drodze, 
by potem samotnie powrócić do siebie gdzie już czekała stęskniona Ula..