Data: 30.01.2026r
Trasa : spacer po Lasku Północnym 2 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 4
Niejednego czytającego tą relację zapewne zdziwi a wręcz rozśmieszy "kilometraż"
przebytej dzisiaj trasy, lecz inaczej być nie mogło. Ci którzy byli- i pamiętają-
wędrówkę zimową z Głosem Pomorza w plener do Wołczy Wielkiej zatytułowaną w relacji
jako "Lodowe piekło" zrozumieją o co chodzi. Wtedy wędrówka liczyła sobie..jeden
kilometr, od kościoła do stanicy wędkarskiej nad jeziorem a i tak wielu na tym odcinku
"zaliczyło glebę". Rozumiemy że od razu to się kojarzy z postacią Wielkiego Mistrza
Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego- Jana Kiśluka ale to nie to o czym
myślicie... On wtedy nawet nie wysiadł z autobusu i "ogrzewał się" eliksirami.. Reszta
prawie że pełzała po lodzie bo taka też była zmrożona ziemia. Tak samo było i w tą
sobotę w Lasku Północnym- po prostu twardy, zmrożony śnieg w który trudno było nawet
wbić kijki. No a nadto silny mróz odstraszający od wyjścia z domu- tak też było z
Anią i Olkiem którzy pierwotnie planowali pójść z nami ale gdy zorientowali się jaka
jest temperatura- zrezygnowali.. Na starcie pod wiatą na skraju Lasku Północnego
pojawili się za to weterani- Mecenas, Ula z Andrzejem i kapitan Halszka z pieprzówką,
który to napitek od razu został użyty celem rozgrzewki. Jak widać po zdjęciach- było
słonecznie ale na zawsze ruchliwych alejkach Lasku Północnego- pustki.. Spotkaliśmy
jedynie samotnego biegacza, ale ten miał na butach raki.. My ich nie mieliśmy więc
można sobie wyobrazić jak przebiegała nasza wędrówka i w jakim tempie.. Stąd też i
kilka postojów na krótkiej trasie, nie na odpoczynek ale na pokrzepienie się destylatem
Andrzeja gdyż tempem marszu nie dałoby się rozgrzać.. Oglądaliśmy sikorki, co
zainspirowało Andrzeja do nauki gry znanego przeboju "Samba sikoreczka" co rychło
przeobraziło się w zawołanie- "Halszka- pieprzóweczka!". W sumie w lesie byliśmy tylko
ok 2 godziny ale zadowoleni z kontynuacji zimowych wędrówek pod nazwą "piękne, zimowe
laski"- w odróżnieniu od ostatnich lat gdy mimo zimowej pory w lesie było jesiennie,
błotnisto i deszczowo- tym razem trafiliśmy na rzeczywiście piękną zimę.. Znacznie
więcej kilometrów przeszedł dzisiaj nasz najlepszy piechur Krzysiek który startował w
ekstremalnym rajdzie na Półwyspie Helskim- ale sądząc ze zdjęć które nam przysłał,
miał jednak nieco lepsze podłoże do marszu...