Data: 10.01.2026r
Trasa : Lębork Mosty PKP- czerwonym szlakiem- Lubowidz wieś- jezioro Lubowidz- baza LOK- 
        Lębork Mosty PKP 8 km
Prowadzący trasę: Tadeusz "Roszpunka" Krawczyk
Liczba uczestników: 22

Zawsze co roku, na początku stycznia, lęborski "Kahel Klub" organizował rajdy "Trzech 
Króli", jednakże dość rzadko święto to przypadało akurat na sobotę, dlatego też po 
śmierci naszego przyjaciela- Wielkiego Mistrza Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu 
Beretowego, Jana Kiśluka- rajd ten został przemianowany na rajd ku jego pamięci, tym 
bardziej, że Janek akurat 10.01 obchodził urodziny /pamiętamy jak bawiliśmy się w 
Drętowie../.. Zawsze na tych rajdach obchodziliśmy wokół jezioro Lubowidz i kończyliśmy 
imprezą w zajeżdzie Krywań. Tym razem było inaczej a to z uwagi na ostatnie opady śniegu, 
największe na Pomorzu od 15 lat no i z uwagi na..ceny w Krywaniu. Ze Słupska do Lęborka, 
pociągiem o godzinie 8.10 pojechała niewielka ale silna ekipa w składzie Ula z Andrzejem, 
Mecenas oraz Marcel, który ostatnie dni i noce spędził na produkcji eliksirów turystycznych. 
Na przystanku PKP w Lęborku Mostach czekała już liczna grupa lęborska z Tadkiem "Roszpunką"
na czele oraz starym traperem Jurencjem z Redy. Wkrótce dotarł też Lech "Big Horn" z 
żoną oraz Ewa "Moorhexe" z Altherrschwanzdorf. Jak wiemy, z uwagi na budowę drogi 
ekspresowej do Słupska zaszła konieczność przeznakowania szlaków turystycznych i tym razem 
zamiast przechodzić przez szosę koło stacji paliw-przeszliśmy drogą pod nasypem szosy. 
Następnie idąc zakosami przez las, doszliśmy na skraj wsi Lubowidz. Po wyjściu z lasów 
na pole, na skrzyżowaniu dróg grupa się podzieliła- Rysiek "Chuck Norris", Maurycy i 
inni zdecydowali się na pójście wokół jeziora mimo nieprzetartych ścieżek, zaś reszta poszła 
bezpośrednio do siedziby LOK na jeziorem. Jako pierwszy pognał Mecenas ale nie do bazy, 
lecz..pod wiatę nad jeziorem gdzie też nastąpił postój grupy, a każdy wyciągał z plecaków 
rozgrzewające napoje. Grupa "Orłów" nie skorzystała z nalewek którymi częstowali lęborczanie
lecz delektowała się własnorobnymi eliksirami Marcela i Andrzeja i podziwiała plenery. 
Po ostatnich, bardzo mrożnych dniach dzisiaj temperatura już znośna, bo minus 3 stopni C, 
a chwilami też pojawiało się słońce. Dlatego też Orły nie spieszyły się do bazy i przyszli 
jako ostatni, ale i tak było jeszcze sporo czasu na biesiadę przy ognisku. Czujna Ula 
pilnowała czasu i w odpowiedniej chwili dała znak do wymarszu,co nastąpiło o 13ej. Powrotną 
drogę szliśmy już szybkim marszem, tak, że w Lęborku Mostach mieliśmy jeszcze sporo czasu do 
pociągu.. A pogoda się pogarszała i nadciągnęły śniegowe chmury z których intensywnie posypało. 
Na szczęście pociąg nie był opóżniony i planowo przyjechaliśmy do Słupska..