Data: 15.11.2025r
Trasy: nr 1 z Jezierzyc prowadzący dr Robert Bąk
nr 2 i 3 spod stadionu 650 lecia w Słupsku prowadzący Paweł Skowroński,
Zbigniew Lewicki
Liczba uczestników: ok 250
Wiele oddziałów PTTK w Polsce organizuje rajdy nocne, do najsłynniejszych należy
rajd PTTK Radom, w których zawsze bierze udział legendarny Henryk Kozak, sławą
przewyższający nawet śp.Jana Kiśluka z Lęborka. Z kolei PTTK Zawiercie organizuje
rajd nocny w Noc Świętojańską, a kończy się on dopiero o świcie. Na tle innych
rajdów nasz słupski jawi się dość siermiężnie, bowiem trwa tylko kilka godzin,
odbywa się w listopadzie a i trasy są krótkie. Ideą jednak jest zapewnienie frajdy
dzieciom a nie ich umęczenie. Jak wiadomo my lubimy wędrować we własnym gronie by
w spokoju chłonąć piękno przyrody i analizować problemy turystyki pieszej pod
przywództwem Andrzeja. Przynależność do PTTK jednak zobowiązuje dlatego Mecenas
zobowiązał się poprowadzić jedną z tras, zaś asystować i pomagać miał mu Michał
"Tuba" ceniony dekorator wnętrz, który na rajd zabrał synka Tobiasza. Najdłuższą
trasę- z Jezierzyc prowadził doktor Bąk, a zapisał się na nią m.in Piotr "Złoty But"
z Koszalina. Z kolei Mecenas i Zbyszek prowadzili trasy od stadionu przez Lasek
Północny. Na tej trasie wędrowały też dzieci ze szkoły w Główczycach pośród których
byli też Antek i Kajtek-wnuki legendarnego barona Marka von Glowitz, co do których
mamy nadzieję, że gdy ukończą oni 18 lat, pójdą w ślady swojego sławnego dziadka..
Jak na listopad, pogoda dopisała, choć w porównaniu do ostatnich dni, temperatura
wyraźnie spadła i wieczorem oscylowała około zera.. Zbiórka tras nr 2 i 3 nastąpiła
pod stadionem ok godziny 17.00, pół godziny później jako pierwsza na szlak ruszyła
trasa Mecenasa, zaś 20 minut póżniej trasa Zbyszka. Chodziło bowiem o to, by grupy
docierały do ogniska w różnym czasie, aby w spokoju można było upiec kiełbaski. Mecek
narzucił szybkie tempo z jednym tylko odpoczynkiem w połowie trasy i jego grupa
dotarła jako pierwsza. Ognisko było rozpalone na polance niedaleko od ogrodzenia bazy
amerykańskiej w Redzikowie, tam już czekali kwatermistrz Wiesiek Wąsacz oraz
organizatorzy Janusz i Jacek Grabowscy. Po upieczeniu kiełbaski dla Tobiasza, Michał
z Meckiem oddalili się w las, gdzie wpatrzeni w rozgwieżdżone niebo omawiali filozofię
Kanta. Nie trwało to jednak długo gdyż już nadchodziła trasa Zbyszka.. Zrobiło się
tłoczno, na szczęście już wkrótce nastąpiły konkursy- na najliczniejszą grupę szkolną
i najbardziej oświetlonych lampkami uczestników. Potem każdy kto chciał już wracać
udawał się z Mecenasem w drogę powrotną, a reszta czekała na grupę doktora Bąka.