Trasa 1: Strzyżyno- niebieskim szlakiem Doliny Rzeki Łupawy- pałac Monbijou- Poganice-
ścieżka przyrodnicza dziedzictwa kulturowego gminy Poganice- megality- Łupawa 12 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: około 80
Kilka tygodni temu Mecenas z Krzyśkiem dokonali rekonesansu niebieskiego szlaku na odcinku
Strzyżyno-Poganice /dalszy odcinek do Łupawy był nam znany/ z racji tego, że już od dłuższego
czasu był wydrukowany regulamin rajdu KTP "Mikołajek" z cyklu "rajd w nieznane". Na prowadzącego
trasę nr 1 był wystawiony właśnie Mecenas, zaś trasę nr 2- z Poganic, miał prowadzić Zbyszek
Lewicki. Prognozy pogody na sobotę były dość nieciekawe, dlatego też tym razem na rajd
organizowany przez słupski oddział PTTK zapisało się niewiele osób. Na trasie nr 1 Mecenas
prowadził w zasadzie jedynie grupę dzieci z Miastka zaś jedynymi dorosłymi poza nim samym było
dwoje nauczycieli oraz Ala- rowerzystka, która kiedyś też była z nami na wędrówce. Na trasie
Zbyszka pojawiło się natomiast jedynie ponad 20 osób. Mecenas i Ala zabrali się na miejsce
startu z Januszem Grabowskim który dojechał tam własnym samochodem, a tuż za nimi dotarł autokar
z Miastka. Mecenas natychmiast zarządził start, mimo iż formalnie miał on nastąpić później, ale
chodziło o to by uczestnicy trasy nr 2 nie musieli za długo czekać na trasę nr 1 w Poganicach,
skąd obie trasy wspólnie miały iść do Łupawy. A teraz pytanie- czy zdjęcia mogą oszukiwać? Tak,
gdyż dokumentują one jedynie ułamek sekundy. Ci którzy obejrzą galerię zdjęć z dzisiejszej
wędrówki z pewnością będą podziwiać barwy jesieni i zazdrościć pięknej pogody.. Taka owszem i
była ale często nadchodziły z północy ciemne deszczowe chmury, z których dość intensywnie padało.
Na początku, w Strzyżynie było jednak słonecznie, deszcz dopadł uczestników dopiero po kilku
kilometrach, potem znów słońce i znów deszcz akurat gdy dochodziliśmy do odnowionego pałacu
Monbijou. Tam nastąpiło spotkanie z uczestnikami trasy Trasy nr 2 i odpoczynek pod mostem
drogowym koło restauracji Nostalgia. Po pewnym czasie obie trasy wspólnie wyruszyły na południe,
na początkowym odcinku droga była tak błotnista że trzeba było ją obejść idąc równolegle przez
pole. Potem, w lesie, było już nieco lepiej ale i tak niejeden przemoczył nogi. Kolejny postój
miał miejsce przy dobrze nam znanym stanowisku grobowców megalitycznych skąd już blisko było do
Łupawy. Tam znajdowała się meta rajdu przy obszernej wiacie nad rzeką Łupawą, płonęło już ognisko
przy którym można było upiec kiełbaski. Jako iż trasy doszły na metę prawie godzinę dłużej niż było
to zaplanowane- tym samym posiadówka nie trwała długo, co wielce cieszyło zwłaszcza Mecka który
frustrował się brakiem Andrzeja i tym samym brakiem możliwości analizy problemów turystyki pieszej.
Dlatego też po odjeździe autokarów pomógł on Januszowi w sprzątaniu i został przez niego odwieziony
do domu.