Data: 11.10.2025r
Trasa: Kępka PKP- Warcino- szlakiem rowerowym- Biesowice- Panteon- Biesowice PKP
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 7
Na tą sobotę mieliśmy pierwotnie jechać do Doliny Charlotty ale Ula rozsądnie zaproponowała
"wyjście w lasy" aby poszukać przy okazji grzybów. Od razu na myśl przychodziło Korzybie
ale ponieważ często tam wizytowaliśmy- wybraliśmy na miejsce startu małą osadę Kępkę /za
Kępicami/ gdzie kiedyś mieszkał Andrzej. Od Kępki do Warcina biegnie droga przez z reguły
"grzybny las" dlatego też postanowiliśmy powtórzyć trasę którą przeszliśmy dwa lata temu
lecz wtedy szliśmy wiosną. Kilometrażowo więc było tak samo jak wówczas lecz czasu o wiele
mniej bowiem z reguły wyjeżdżaliśmy pociągiem o 7.50 a tym razem dopiero o 9.45. Pociąg
odjeżdżał z nowo wybudowanego peronu nr 4 położonego po lewej stronie nowego dworca PKS o
czym nie każdy wiedział, dopiero czujna kapitan Halszka poinformowała jak mamy dojść na ten
peron. Poza nią, na wędrówkę pojechali- Ula z Andrzejem, Mariola, Mecenas oraz radczyni Ania
z synem Olkiem. Było pochmurno ale na szczęście nie padało- i tak też było przez cały dzień.
Po dojeżdżie do Kępki od razu udaliśmy się pod wiatę przy placu zabaw na "łyk kawy" po czym
skierowaliśmy się drogą przez las na zachód w stronę Warcina, zbierając po drodze grzyby.
Było ich dosyć dużo ale niestety większość już była zgnita lub objedzona przez ślimaki. Na
domiar złego po pewnym czasie zagubiła się nam Mariola, co prawda udało się nawiązać z nią
kontakt telefoniczny /choć z zasięgiem było bardzo słabo/ ale okazało się że skręciła nie w
tą drogę. Na szczęście kierując się GPS Mariola doszła do Warcina i to wcześniej niż reszta
grupy. Zwarty las powoli się kończył, wyszliśmy na pola pod Warcinem a wkrótce i do samej
wsi. Standardowo- przeszliśmy obok szachulcowego kościoła, wozowni, pałacu Bismarcka i
cmentarza psów by zasiąść nad tarasami pod dużą wiatą. Kwestia czasu zadecydowała że tym
razem nie wspięliśmy się na górę z ruinami Mauzoleum Bismarcków, lecz postanowiliśmy od razu
iść do Biesowic szlakiem rowerowym, który biegł malowniczą drogą pośród starych drzew przez
lasy i pola. Zmęczenie powoli zaczynało wszystkim dokuczać, trzeba było spocząć na kolejny
postój pod Biesowicami. Skoro Biesowice- to oczywiście trasa przez bukowy las do tzw "Panteonu"
czyli majestatycznego pomnika poświęconego poległym żołnierzom w I w.św- przypomina on
starożytne świątynie, a całkiem niedawno zaszli tam Marcel z Mecenasem gdy wędrowali do
Przyjezierza.. Tam też nastąpiła chwila oddechu i już szybko zeszliśmy na stację PKP skąd
odjechaliśmy do Słupska po godzinie 16ej.