Trasa: Gałęzów- żółtym szlakiem- zamek wodny nad jez.Głębokim- skrajem szosy-
Grabówko- Krosnowo- szlak rowerowy- jez.Osiecko- Osieki 12 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7
Jak szybko mijają lata.. To już XIX rocznica powstania naszego klubu, który- mimo
przeszkód- nadal istnieje i organizuje wędrówki choć w ograniczonym liczbowo
składzie.. W ubiegłym roku po raz pierwszy baza naszej imprezy miała miejsce w
Osiekach, malowniczo położonej wsi niedaleko Bytowa, znanej powszechnie niestety
z miejsca pochodzenia ''Wampira'' czyli Leszka Pękalskiego, a szkoda bo ma ona
wiele walorów. Przede wszystkim położenie- nad rybnym i "kąpielowym" jeziorem
Osieckim oraz innymi, mniejszymi jeziorkami leśnymi- jak Krosnowskie, Herta czy
Okuniewskie. Miejsce to, a konkretnie letni domek Basi i Grześka Brezów na tyle
nam się spodobało że i w tym roku postanowiliśmy zorganizować imprezę w Osiekach.
Prowadzący-Mecenas nauczony ubiegłorocznym przykrym Doświadczeniem /przypomnijmy-
idąc żółtym szlakiem na wschód w stronę Gołębiej Góry okazało się że nie ma już
mostku przez rzekę do leśniczówki Osieczki/ musiał wyznaczyć inną trasę która
siłą rzeczy przez kilka kilometrów wiodła szosą. Sobotni poranek był jeszcze
pogodny, wyjechaliśmy ze Słupska o godzinie 8.30 autobusem do Gałęzowa w składzie-
Andrzej, Brygida, Mecenas i Piotr Złoty But z Koszalina. Po przyjeżdzie, pod wiatą
nad stawem nastąpił inauguracyjny kielich brymuchy za pomyślność imprezy, po czym
wyruszyliśmy na trasę żóltym szlakiem lecz tym razem na zachód. Minęliśmy po lewej
stronie dawny cmentarz ewangelicki i szeroką leśną drogą kierowaliśmy się niedaleko
jez. Głębokiego przy tzw ''zamku wodnym'' do szosy z Niepoględzia do Krosnowa. Po
krótkim odpoczynku pod kolejną wiatą szliśmy wzdłuż szosy na południe i.. tam
właśnie na poboczu odnajdowaliśmy najwięcej grzybów które zbierali Andrzej i Brygida.
Były maślaki, podgrzybki i kanie.. Zgodnie z prognozami pogoda zaczęła się zmieniać
na gorsze.. Najpierw zmianę pogody zwiastował silny wiatr, dlatego też czujny
Mecenas nadał tempo by jak najszybciej dojść na skraj wsi Krosnowo skąd skręciliśmy
na szlak rowerowy do lasu- tam już wiatr aż tak nie dokuczał ale widzieliśmy że
nadciągają ulewy.. Nadal szybko zatem ''przelecieliśmy'' brakujące 4 km, przeszliśmy
obok jez.Osieckiego i już wkrótce znaleźliśmy się na bazie.. Wkrótce też nadjechała
kapitan Halszka wioząca w swoim samochodzie bagaże i..Ulę, zaś po jakimś czasie
dotarł do nich swoim samochodem Marcel. Jako iż padał deszcz i wiał silny wiatr, w
tym roku nie mogliśmy posiedzieć w ogródku przy grillu, lecz siedzieć cały czas pod
dachem, lecz nie zepsuło to naszego humoru, tym bardziej, że gospodarz- Grzesiek-
podarował nam całą flaszkę brymuchy. Kobiety oprawiły grzyby, zrobiły potrawkę,
mieliśmy ponadto i inne wiktuały, zaś Andrzej- gitarę więc aż do wieczora mile się
bawiliśmy. Niestety, na noc musieli odjechać Marcel, Złoty But i Brygida więc
jedynie zostało nas czworo. Rano jeszcze kropiło ale już nie było aż tak silnych
deszczów jak w sobotę więc Mecenas zaproponował spacer nad rezerwat przyrody
"Grodzisko Borzytuchom". Mieścił się on w bukowym lesie nad malowniczym jeziorkiem
zwanym Diabelskim lub Piekiełkiem z Górą zwaną Zamkową. Podobno tam właśnie miało
znajdować się grodzisko choć badania archeologiczne tego nie potwierdziły..
Niezależnie od tego miejsce- mimo pochmurnej pogody- było piękne więc wszyscy byliśmy
zadowoleni z tego porannego spaceru.. Ok południa spakowaliśmy się i powróciliśmy
do Słupska- Andrzej i Ula samochodem z kapitan Halszką zaś po Mecka przyjechał syn
Czarek- oni z kolei po drodze zajechali jeszcze po przetwory na Pokopki do Karżniczki..