Trasa: Korzybie PKP- dawna trasa kolejowa do Sławna- przystań kajakowa nad rzeką 
       Wieprzą- Korzybie PKP 4 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 3

Tydzień temu nie odbyła się jakakolwiek wędrówka gdyż wcześnie rano padał ulewny 
deszcz na widok czego Mecenas odwołał wycieczkę nad jez.Obłęskie. Okazało się potem, 
że już po kilku godzinach deszcz przestał padać i mimo że nadał było pochmurno- można 
było jak najbardziej wędrować w plenerze. Na tą sobotę- mimo nieciekawych prognoz 
zapowiadających opady- postanowiliśmy, że wybierzemy się na grzybobranie do Korzybia 
niezależnie od pogody. Od razu powiedzmy że skończyło się tak jak kiedyś na wędrówce 
Marcela i Mecenasa tj pod wiatą obok rzeki Wieprzy. Sobotni poranek to "klasyczna"
pomorska pogoda- wiatr przeganiał ciemne i białe chmury po niebie a gdzieniegdzie 
przebijał się błękit nieba. Liczyliśmy zatem, że wiatr przewieje chmury- a tymczasem 
przywiał.. Zawsze pociąg w stronę Miastka odjeżdżał ok godz 7.50 a teraz w nowym 
rozkładzie jazdy odjeżdża on pół godziny wcześniej, co dla wielu byłoby niewygodne- 
na szczęście pojawił się nowy kurs-o 9.45 i z niego postanowiliśmy skorzystać. Plan 
był taki aby "przejść pętelkę" znanym już szlakiem nad leśne jezioro Kryształ, tam 
posiedzieć, może i popluskać się- i wrócić z Korzybia pociągiem o 16.10. Jak już 
wspomniano- plany uległy zmianie. Do Korzybia wyjechaliśmy w trzyosobowym składzie- 
Ula z Andrzejem i Mecenas. W Korzybiu było wprawdzie pochmurno ale deszczyk niewielki. 
Postanowiliśmy zatem spokojnie przejść się do wiaty nad Wieprzą- obok przystani 
kajakowej, a potem przejść zaplanowaną trasę. Niedaleko wiaty Andrzej znalazł dużą 
kanię- widoczną na zdjęciu- i wydawało się iż to dobry zwiastun na dalszy przebieg dnia. 
Posiedzieliśmy jakiś czas pod wiatą i zbieraliśmy się do odejścia a tu..lunęło.. 
Liczyliśmy na to iż deszcz przeminie a przynajmniej nie będzie aż tak intensywny ale 
padało i padało..nici z dalszej wędrówki..Ula postanowiła zatem, że wrócimy pociągiem 
już o godzinie 13.00 a czas spędzimy na słuchaniu turystycznych piosenek z youtuba a 
przy tym opracujemy plany na przyszłe wędrówki tym bardziej, że akurat napisała do nas 
Beata z Gąbina by po kilku latach reaktywować tzw ''Jebanko''- czyli Jubileuszowy 
Ekstremalny Biwak Aktywu Naszego Klubu Orły- który kiedyś co roku odbywał się na jej 
hacjendzie.. Wstępnie zatem ustaliliśmy preliminarz wędrówek klubowych na najbliższe 
miesiące zaś Andrzej hojnie częstował swoim samorobnym destylatem.. Nie przeszkadzali 
nam ani wędkarze którzy przysiedli się obok na posiłek, strachu też nie wzbudził 
policyjny radiowóz którym przyjechał na kontrolę bardzo miły miejscowy dzielnicowy.. 
Tak więc, mimo iż plany nie zostały zrealizowane, dzień nie został zmarnowany.. zaś pociąg 
powrotny przyjechał bez opóżnienia..