Trasa drezynowa: Bronowo- Barcino- Mielęcin
Liczba uczestników: 8
Wszyscy pamiętamy wycieczki na drezynach po fragmencie nieczynnej linii kolejowej
nr 212 na odcinku pomiędzy Korzybiem a Zieliniem, pamiętamy też jak 5 lat temu
władze kolejowe zakazały jazd drezynami na tej linii, mimo iż w całej Polsce drezyny
mogły kursować. Wystarczy tylko wspomnieć o kolei drezynowej w Białowieży, w
Bieszczadach i w szeregu innych na nieczynnych liniach kolejowych- dlaczego akurat
po wielu latach kursowania drezyn na linii 212 tego zakazano- nie wiadomo.
Powoływanie się na istniejące przepisy jest o tyle nietrafne, że dotyczą one czynnych
linii kolejowych a nie takich na które już- nawet teoretycznie- nie wjedzie żaden
pociąg. Zaasfaltowane przejazdy w Korzybiu i Zieliniu skutecznie to uniemożliwiają..
Decyzja władz spowodowała że przez te kilka lat tory niszczały i zarastały, niszczała
też infrastruktura w Bronowie gdzie mieści się tabor drezynowy. Na szczęście- zapewne
z racji udziału Piotra "Piszpunta" w zarządzie CPK-powstała możliwość reaktywacji
przejazdów drezynowych. Przez ostatnie kilka dni drezyniarze odkrzaczali szlak w
stronę Barcina zaś w sobotę miały być zorganizowane oficjalne przejazdy dla gości.
Niestety prognozy pogody na sobotę potwierdziły się- było zimno i deszczowo, tak
więc awizowani wcześniej goście nie pojawili się. Z kolei większość naszych "Orłów"
przebywa na obozie górskim w Tatrach pod przewodnictem legendarnej Ewy Moorhexe z
Altherrschwanzdorf, więc w konsekwencji nasz klub reprezentował w Bronowie jedynie
Mecenas. Pojechał od do Barcina busem odjeżdżającym ze Słupska o 7.45 zaś uprzejmy
kierowca podrzucił go nawet na krzyżówkę pod Bronowem. Zanim zjechali się drezyniarze,
minęła ponad godzina więc Mecek ten czas spędził pod wiatą „luksusowo” bowiem na
fotelach znajdujących się kiedyś na drezynie elektrycznej zwanej "Witkiem". Ok
godziny 10ej przyjechali znani już nam- Janusz, Piszpunt, Tomek ale i nowa, młoda kadra..
Należało wziąć się do pracy i odkrzaczyć odcinek kolei za Barcinem. Możemy sobie
wyobrazić jak wyglądała linia kolejowa na odcinku biegnącym przez gęsty, liściasty las-
chwilami była to dżungla. Bliżej Korzybia jest inaczej gdyż tory biegną przez wysoki,
sosnowy las, pod Barcinem jednak przedzieraliśmy się "pociągiem drezynowym" niczym w
tunelu. Udało się jako tako doprowadzić tory do użytku na odcinku ok 2 km, za przystanek
Mielęcin, jednak coraz bardziej intensywny deszcz spowodował, że musieliśmy zaprzestać
prac. Cali mokrzy i zziębnięci powróciliśmy do Bronowa.. Ponieważ dzisiaj brakowało
Andrzeja z jego rozgrzewającym destylatem, Mecek zdecydował się zabrać samochodem z
Piszpuntem który akurat jechał do Słupska..