Data: 02.08.2025r
Trasa: Biesowice PKP- Panteon- ośrodek edukacji leśnej- leśną drogą- Przyjezierze- Torfowisko
Potoczek- jezioro Przyjezierze- hacjenda Krostka- most na rzece Wieprza- leśniczówka
Przyjezierze- Biesowice PKP 18 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Liczba uczestników: 4
Wiele lat temu, jeszcze "za kadencji" Daniela, naszego honorowego prezesa, który organizował
wielokilometrowe wędrówki, szliśmy z Biesowic do dawnego PGR Lipnik z którego zostały jedynie
fundamenty wielkich kamiennych stodół a stamtąd wędrowaliśmy na południe aby odnależć rezerwat
"Torfowisko Potoczek".. Postanowiliśmy zatem w tym roku udać się w te miejsca przy czym plany
były początkowo mniej ambitne, zamierzaliśmy bowiem- tak jak dwa lata temu- dotrzeć tylko nad
jezioro Przyjezierze by tam posiedzieć i zażyć kąpieli. Nadto prognozy pogody zapowiadały burze
więc należało tak modyfikować trasę aby w razie czego móc się gdzie schronić. Wyjechaliśmy ze
Słupska do Biesowic pociągiem o godzinie 7.33 w składzie- Marcel, Mecenas, oraz debiutujący na
naszych wędrówkach- Marcin i Beata /prawniczka ale nie mylmy jej z panią prokurator z Gąbina/.
W Biesowicach, zanim wyruszyliśmy w stronę Przyjezierza, postanowiliśmy jeszcze podejść pod tzw
"Panteon" czyli dawny pomnik poświęcony poległym żołnierzom z I w.św. a położony na wzgórzu w
bukowym lesie.. Po ostatnich opadach drogi stały się mokre i wręcz bagniste więc musieliśmy uważać
by nie zamoczyć nóg /później i tak je zamoczyliśmy ale nie z uwagi na kałuże lecz z uwagi na mokre
trawy/.. Marcel, idąc śladem druida Panoramixa całą noc warzył i destylował stosowne eliksiry
więc pod Panteonem należało je zadegustować jako dobrą wróżbę na drogę.. Spod Panteonu powróciliśmy
na stację i stamtąd pod przepustem dotarliśmy do drewnianego mostu na Wieprzy, wprawdzie znaki
wskazywały na niebezpieczeństwo przejścia ale my nie przez takie mosty przechodziliśmy..
Zatrzymaliśmy się potem na chwilę pod dachem budynku edukacji leśnej stanowiącego jak gdyby wielką
wiatę a następnie- dzięki Marcinowi dysponującego GPS- zamiast szosą asfaltową- leśną drogę
wychodzącą wprost na Przyjezierze. Tam,pod wiatą nastąpiła narada. Jako iż tym razem nie szli z
nami żadni "hamulcowi" narzekający na zbyt długą trasę, zaś do tej pory Marcin I Beata świetnie
spisywali się w marszu, postanowiliśmy dojść do rezerwatu "Torfowisko Potoczek". Szeroka, żwirowa
droga wkrótce przeobraziła się w wąską, porośniętą nieraz wysokimi i mokrymi trawami. Tam właśnie
prawie każdy przemoczył nogi, może poza Meckiem który zapobiegawczo założył ciężkie, wojskowe buty.
Dłuższy czas szliśmy do granic torfowiska, tam nieco się zawiedliśmy, gdyż było ono już wyschnięte i
porośnięte drzewami. Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy w drogę powrotną, po czym skręciliśmy nad
brzeg jeziora Przyjezierze, gdzie Mecek mający zapasowe majtki postanowił ochłodzić swe grzeszne
ciało w wodzie, zaś Marcin z Beatą ucięli krótką drzemkę.. Planowaliśmy posiedzieć tam dłużej ale
zaczęło popadywać a z oddali zaczęły dochodzić pomruki burzy.. Szybkim Krokiem przeszliśmy zatem
przez wieś by na jej skraju zajść do domu stanowiącego niegdyś tradycyjną wiejską szkołę. Dom ten
zakupił Krystian zwany "Krostkiem", wieloetni przyjaciel Macieja "Panoramixa" i rzeczywiście z
uwagi chociażby na brodę mogącego odgrywać rolę jego starszego brata. Tam zostaliśmy zaproszeni na
kawę- planowaliśmy przeczekać burzę, ale okazało się, że przeszła ona bokiem i pojawiło się słońce.
Tym razem z Przyjezierza do stacji w Biesowicach szliśmy szosą- aż do mostu drogowego na Wieprzy- i
dopiero stamtąd skręciliśmy na znany już drewniany most przy leśniczówkach. Z Biesowic wyjechaliśmy
o 15.54 by w Słupsku zorientować się, że burza która ominęła Przyjezierze, nie ominęła Słupska..