Data: 26.07.2025r
Trasa: Wytowno skrzyżowanie- Wytowno wieś- szlak "zwiniętych torów"- szlak rowerowy- 
       wiata pod Wydmą Mrówkolwów- brzeg morza- Poddębie 10 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4

Na sobotę prognozy pogody były dosyć enigmatyczne ale raczej wskazywały na zachmurzenie, 
co nie zachęcało do wędrówki nad morze. My jednak postanowiliśmy jak co roku w sezonie 
wybrać się do Poddębia i zażyć kąpieli morskiej, niezależnie od pogody. Okazało się, że 
deszczu nie było przez cały dzień a i zachmurzenie było niewielkie tak że nieraz świeciło 
nam słońce. Ci, którzy śledzą na stronie KTP Orły nasze wędrówki zauważą pewien paradoks- 
otóż najmniej klubowych wycieczek jest..latem, a to dlatego, że wtedy korzysta się z urlopów 
wspólnie z rodziną i po prostu trudno znaleźć czas aby powędrować w gronie przyjaciół. Z 
tego też powodu nasza ekipa była niewielka- Ula z Andrzejem, kapitan Halszka oraz Mecenas. 
Wyjechaliśmy ze Słupska autobusem o godzinie 8.50 z którego wysiedliśmy na skrzyżowaniu 
dróg na wschód od Wytowna. Po drodze do wsi minęliśmy wystawę dawnych narzędzi, należało 
zatem uwiecznić ją na zdjęciu, podobnie jak XIV wieczny kościół. Zgodnie z planem po 
przejściu przez wieś zatrzymaliśmy się pod wiatą na "szlaku zwiniętych torów" czyli drodze 
biegnącej po śladzie przedwojennej kolei z Ustki do Smołdzina, która stanowi ulubioną trasę 
dla rowerzystów. Szkoda że została ona wybetonowana bo to ani nie wygląda estetycznie ani 
też nie było to zupełnie potrzebne. Jeszcze bowiem przed tą ''betonozą'' rowerzyści bez 
problemów jeździli tą trasą, więc ta ''inwestycja'' spowodowała tylko to, że rowerzysta może 
szybciej "zasuwać" i tym samym stwarzać zagrożenie dla piechurów wędrujących tym szlakiem. 
My też wielokrotnie musieliśmy ustępować cyklistom, na szczęście byliśmy przygotowani na 
duży ruch na szlaku. Podążaliśmy zatem betonową drogą przez las w stronę tzw Wydmy Mrówkolwów- 
nazwę nadał kiedyś Mecenas bowiem na tej śródleśnej wydmie znajduje się mnóstwo piaskowych 
lejków w których kryją się drapieżne larwy mrówkolwa które polują na nieostrożne mrówki. 
Tam właśnie zatrzymaliśmy się na kolejny postój pod wiatami u podnóża wydmy, po czym 
zamiast skierować się wprost do niedalekiego już Poddębia, skręciliśmy w lewo by okrążyć 
całą wydmę i wyjść w okolice kładki przez jar. Wszysce pamiętamy że stamtąd było zejście 
po betonowych płytach nad brzeg morza przy gwiazdoblokach- okazało się, że sztormy 
częściowo rozmyły tą drogę i oficjalnie zostało ono zamknięte. Nie przeszkadzało to naszym 
doświadczonym piechurom i podczas gdy panie pozostały na górze, Andrzej z Meckiem zeszli na 
plażę by napawać się kąpielą w morzu.. Po orzeźwieniu się w chłodnych falach Andrzej zapodał 
środek rozgrzewający czyli swój samorobny destylat- należało bowiem i się pokrzepić i 
wychylić toast za solenizantki- Anię z Zawiercia i Anię "Radziwonkę".. Następnie już wspólnie 
podążyliśmy do Poddębia gdzie w karczmie "U Julki" chętni mogli spożyć smażonego dorsza.. 
Kupiliśmy też pamiątki dla dzieci. Z Poddębia odjechaliśmy autobusem o godzinie 14.10 a w 
Słupsku "czerwony karawan" Halszki rozwiózł nas do domów..