Data: 21-22.06.2025r
Trasa: 21.06 Główczyce- Skórzyno- Zgierz- Lisia Góra- Izbica 10 km
       22.06 tak samo, lecz w odwrotnym kierunku
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński, Tadeusz Krawczyk
Liczba uczestników: 25

W ten weekend był już najwyższy czas aby zorganizować nasz coroczny rajd "Wydma", 
jako iż lipiec "za pasem" a wtedy zaczynają się urlopy które każdy spędza w rodzinnym 
gronie. Weekend zapowiadał się pogodnie- i taki był- natomiast po ostatnich opadach 
deszczu znowu nie do przejścia był odcinek szlaku od Kluk przez bagna, dlatego też 
szliśmy znaną już prawie na pamięć trasą przez Zgierz. Trudno dokładnie policzyć liczbę 
uczestników bowiem część dojechała na metę własnymi środkami lokomocji a część nie 
została na nocleg, łącznie jednak można liczyć ok 25 osób. W tym roku startowaliśmy 
później niż zwykle, bowiem ok południa. Ze Słupska o 10.46 wyjechała ekipa w składzie- 
Marcel, Mecenas, Piotr Złoty But, Tuba z synkiem Tobiaszem, kapitan Halszka Oraz 
Andrzej z Ulą. Na parkingu przed sklepem Dino w Główczycach spotkaliśmy się z grupą 
lęborskiego Kahel Klubu /Gośka, Andrzej, Zygmunt, Grażyna/ z Tadkiem "Roszpunką" na 
czele. Szła z nami również Edyta z Główczyc która zaplanowała po drodze popas w swoim 
letnim domku w Zgierzu gdzie jej mąż Krzysztof warzył dla nas bigos. A inny Krzysiek 
Łukowiec, nasz zasłużony klubowicz i wybitny piechur ze Słupska dojechał rowerem. 
Pojawiła się również Brygida z Romanem, zaś do Zgierza na bigos Marek podwiózł starego 
trapera Jurencja z Redy oraz Ewę Moorhexe z Altherrschwanzdorf. Jak już wspominaliśmy i 
jak widać na zdjęciach, było słonecznie, aczkolwiek na odkrytych odcinkach trasy- a 
takich było wiele- nieraz powiewało, ale przez to nie było zbyt gorąco. Zgodnie z tradycją 
pierwszy postój miał miejsce przy szosie tuż przed Skórzynem, a drugi- już poza tradycją- 
na działce Edyty i Krzysztofa w Zgierzu, gdzie zasiedliśmy na dłuższy czas. Poza bigosem 
do degustacji była też herbata, kawa i ciasta. Część osób stamtąd pojechała samochodami 
na metę w Izbicy ale część raźno wyruszyła na trasę pieszą zarastającą drogą z płyt 
jumbo do Lisiej Góry. Widząc ambonę myśliwską Andrzej i Mecek nie omieszkali wejść na 
nią aby podziwiać widoki oraz..omówić problemy turystyki pieszej.. Marek miał dobry 
pomysł by rozpocząć trasę później jako iż do Izbicy zaszliśmy już popołudniem gdzie 
słońce już tak nie grzało i można było od razu przystąpić do rozpalania ogniska przy 
którym grali jak zwykle Tadek i Andrzej. W niedzielny poranek obfite śniadanie turystyczne i 
odjazd do domów. Znacznie uszczuploną grupę poprowadził do Główczyc Tadek, natomiast reszta 
zabrała się do Słupska samochodami..