Data: 14.06.2025r
Trasa: Słosinko PKP- Słosinko wieś- jez.Słosineckie Małe- wiata koła Słonka- żródełko Hamer-
jez.Zimorodka- pomnik Rummela- kapliczka św Huberta- jez.Studzieniczno- Zielony Ruczaj-
Miastko PKP 12 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 5
Ci, którzy chodzili niegdyś na wędrówki "Z Głosem Pomorza w plener" organizowane przez Konrada
Remelskiego, pamiętają tzw Krainę Rummela na południe od Miastka czyli trasę turystyczną wiodącą
bardzo malowniczymi zakątkami- przez bukowe lasy, jary, obok leśnych jezior i źródlisk.. Tam
odbyło się kilka wycieczek, ale my ostatnio byliśmy na tym szlaku dawno temu bo..w roku 2014.
Postanowiliśmy zatem powtórzyć tamtą trasę i od Słosinka do Miastka przejść właśnie przez Krainę
Rummela. Dla ciekawych- Rummel był legendarnym zbójnikiem niegdyś grasującym właśnie na tamtych
terenach.. Po ostatnich opadach i zimnych wiatrach prognozy pogody- które się sprawdziły- zapowiadały
słońce i upał, warto było zatem wybrać się na wycieczkę. Szkoda, że było nas tak mało- na pociąg
odjeżdżający ze Słupska o 7.46 do Słosinka stawili się tylko Andrzej, Mecenas, kapitan Halszka i
Lider Klubu Seweryn zwany potocznie "Sete", który na ten weekend przyjechał do Słupska z Braniewa
gdzie od kilku lat mieszka.. Po dojeździe do Słosinka Mecenas od razu narzucił szybkie tempo marszu-
czasu mieliśmy aż nadto, ale chodziło o to by jak najszybciej przejść przez wieś i znależć się w
lesie. Tam też, na skraju pola, zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek by przepłukać gardła- Andrzej
całą noc warzył i destylował eliksiry na wędrówkę.. Po degustacji szliśmy najpierw drogą polną a
potem zagłębiliśmy się w lasy, tam tempo marszu już spadło. Doszliśmy do miejsca po dawnym wielkim
drewnianym wigwamie myśliwskim koła Słonka, tam niegdyś miło spędzaliśmy czas, niestety został on
zdewastowany przez "pseudoturystów" i w konsekwencji rozebrany. Na jego miejscu stanęła wiata
gdzie warto było zasiąść i powspominać.. Seweryn chwalił się, że planuje karierę sportową w
koszykówce i sportach walki, ale my proponujemy mu raczej.. gimnastykę artystyczną na piłce lekarskiej
bo brzuch mu urósł jak piłka.. Na szczęście mimo otyłości wytrwale maszerował z nami i nie opóżniał
marszu. Weszliśmy na ścieżkę turystyczną, zatrzymaliśmy się przy źródełku Hamer by idąc pętlą wokół
leśnego jeziorka zwanego jeziorem Sytym lub jeziorem Zimorodka dojść do drewnianej płaskorzeźby
Rummela i stojącej obok wiaty,następnie minęliśmy kapliczkę św Huberta-tu krajobrazy przypominały
Bieszczady-by zejść błotnistą ścieżką na polanę obok źródełka Hamer-tam czekał na nas Konrad Remelski,
który odtąd prowadził..Robiło się coraz goręcej,a szlak do Miastka wiódł już szeroką drogą gdzie
dokuczało słońce, należało zatem przyspieszyć kroku aby znaleźć się na terenie tzw "Zielonego Ruczaju"
czyli leśnej polany położonej na skraju Miastka, przy strumieniu i w zaciszu drzew-tam już upał nie
dokuczał więc mogliśmy w spokoju zasiąść pod wiatą i wspominać dawne czasy.. Pociąg do Słupska
odjeżdżał dopiero o 15.31 więc nie musieliśmy się spieszyć,po dłuższej posiadówce pożegnaliśmy się z
Konradem i powoli przeszliśmy przez Miastko by po drodze uzupełnić zapasy jadła i płynów,oczywiście
najbardziej zażerał się Seweryn..Pociąg przyjechał bez opóżnień więc i po godzinnej jeździe
znależliśmy się w Słupsku gdzie Michał odwiózł nas do domów.