Data: 06-07.06.2025r
Trasa indywidualna KTP Orły: Smołdzino- czarnym szlakiem- Jez.Dołgie Wielkie- brzeg morza- Czerwona
Szopa-Czołpino- Smołdziński Las 10 km
Trasa regulaminowa nr 3: Czołpino- czerwonym szlakiem- Wydma Czołpińska- brzeg morza- niebieskim
szlakiem- latarnia morska- osada latarników- Czołpino 8 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: około 200
Jubileuszowy, bo już 50 letni zlot szlakami SPN przewidywał kilka tras pieszych, w piątek z Łeby startowała
trasa nr 1 pod przewodnictwem Tadka "Roszpunki" Krawczyka, który też zaproponował nam wspólny marsz, tym
bardziej iż następnego dnia Mecenas miał prowadzić trasę nr 3. Nie skorzystaliśmy jednak z tej oferty z uwagi
na trudności z dotarciem ze Słupska do Łeby na wyznaczoną godzinę startu- natomiast zorganizowaliśmy trasę
indywidualną ze Smołdzina, do którego dotarliśmy autobusem NordExpresu odjeżdżającego ze Słupska o 9.45.
Naszą ekipę stanowiło dwóch doborowych Piechurów- Mecenas oraz Andrzej- jubilat, bo w tym dniu kończył 71 lat.
Wybrali się oni znanym już nam ale dawno "nieprzechodzonym" czarnym szlakiem ze Smołdzina obok jeziora Dołgie
Wielkie nad brzeg morza. Prognozy pogody były dość niepokojące, na szczęście na trasie jedynie pokropywało, co
oczywiście nie przeszkadzało tak doświadczonym "wyrypiarzom". Po drodze nastąpiło spotkanie z leśniczym i
jego żoną- panią sołtysową Smołdzińskiego Lasu, z którą Mecenas mógł odbyć ornitologiczną pogawędkę o ptakach.
Dłuższy odpoczynek nastąpił na polanie leśnej, przy skrzyżowaniu z czerwonym szlakiem do Czołpina. Tam
dostojny jubilat wyjął równie dostojny napitek i należało wypić urodzinowego kielicha. Potem dojście szlakiem
nad brzeg morza i ..obawa przed nadciągającym wałem ciemnych chmur. Na szczęście już dość blisko było do tzw
Czerwonej Szopy czyli dawnej stacji ratownictwa brzegowego w której w sezonie mieści się restauracja, a obok
której przechodzi droga do Czołpina. Na ostatnim odcinku, wiodącą szosą Asfaltową, zostaliśmy podwiezieni przez
Kubę Krawczyka a wkrótce dotarł i Tadeusz wiodący..jedynie 3 osoby. Wszycy zakwaterowali się w gospodarstwie
agroturystycznym "Muriasówka" w Smołdzińskim Lesie, gdzie pokoje gościnne miały wszystkie wygody, nawet i
telewizory.. My jednak woleliśmy posiedzieć na zewnątrz przy gitarze, na której grali na zmianę Tadek i Andrzej.
Posiadówka trwała do nocy no, ale trzeba było w końcu iść spać, gdyż następnego dnia trzeba było już iść na
trasy zgodne z regulaminem rajdu. Rano doszliśmy pieszo do parkingu przy wejściu do SPN w Czołpinie gdzie
stopniowo zaczęły zajeżdżać autobusy z Lęborka, Miastka i Słupska. Tadeusz poprowadził grupę z Lęborka na tzw
wymarły las nad brzegiem morza, zaś Mecenas z najliczniejszą grupą udał się czerwonym szlakiem na Wydmę
Czołpińską. Z doświadczenia wiemy, że marsz po piachu potrafi dać się we znaki i tak też było i tym razem..
Nie tylko dzieci ale i dorośli mieli problemy, zaś jednego z uczestników Andrzej musiał potem odprowadzić
Łatwiejszą trasą /obok Czerwonej Szopy/ do Czołpina. Na razie jednak wszyscy szliśmy razem, z ulgą witając brzeg
morza, gdzie nastąpił zasłużony odpoczynek. W międzyczasie dostaliśmy alarmujące alerty o zbliżających się
deszczach i burzach, na razie jednak było jeszcze pogodnie. Po odpoczynku poszliśmy brzegiem morza na zachód,
by po przejściu 2 km skręcić na południe, na szlak wiodący do latarni morskiej, który owszem wspinał się pod górę,
ale nie była nawet w połowie tak trudny jak ten przez wydmy- inaczej się idzie leśną drogą a inaczej przez piach.
Pod latarnią spotkaliśmy grupę prowadzoną przez Piotrka Koszutowskiego, tam też nastąpił kolejny postój w trakcie
którego chętni mogli wejść na latarnię. Niestety zaczęły atakować dokuczliwe muszki i po raz pierwszy tego dnia
spadły pierwsze krople deszczu. Szybko zatem zeszliśmy na parking by autokarami przemieścić się do Gardny Wielkiej,
gdzie na przystani miało miejsce zakończenie rajdu. Tam wkrótce dotarła pieszo trasa doktora Bąka, a gdy
wszyscy się zebrali, nastąpiło pieczenie kiełbasek przy ognisku i konkurs krajoznawczy, zaś Andrzej z Mecenasem
ucinali sobie miłą pogawędkę z równie miłą panią profesor Kasią od przyrody. Niemiły był za to telefon od Uli i
Poli informujący o burzy w Słupsku..I rzeczywiście, w Gardnie po okresie rozpogodzenia również pojawiły się
ciemne chmury i zaczęło padać, dlatego też impreza zakończyła się wcześniej niż zaplanowano..