Data: 24.05.2025r
Trasa: Pieńkowo przystanek- pałac rodu von Below- grób rodziny von Wittenau- park 
       pałacowy- sala pałacowa- wiata przy dawnej linii kolejowej Ustka-Sławno- 
	   kościół gotycki z XV w- przystanek PKS
Prowadzący trasę: Marceli Piec	
Liczba uczestników: 9

Na tą sobotę zaplanowaliśmy wędrówkę szlakiem rowerowym biegnącym po nasypie dawnej 
linii kolejowej Ustka-Sławno, rozebranej zaraz po wojnie przez Sowietów a naszym celem 
było Marszewo, a konkretnie jezioro- chodziło o rekonesans przed sezonem letnim, bowiem 
jezioro to jest ''kąpielowe''. Plany uległy jednak zmianie i raczej na korzyść.. W 
trakcie dotychczasowych wędrówek oglądaliśmy wiele pałaców, jednak, że te które 
znajdują się w prywatnych rękach, z reguły są zamknięte- i to nie tylko zabudowania ale 
i przyległy teren. Jeśli chodzi o Pieńkowo to właścicielem pałacu jest pan Wojciech, 
dawny klient Mecka, który postanowił wykorzystać tą znajomość by zwiedzić pałac oraz 
park pałacowy. A zatem autobusem linii Słupsk-Karsino odjeżdżającym ze Słupska o godzinie 
10.00 pojechaliśmy nie do Postomina jak pierwotnie planowaliśmy, a do Pieńkowa. Ekipa 
była doborowa- Marcel, Mecenas, Ula i Andrzej Strzykowscy, Mariola i Andrzej Jóźwiakowie, 
kapitan Halszka oraz radczyni Ania z synem Olkiem. Prognozy pogody na sobotę były 
niejednoznaczne, obawialiśmy się deszczu, ale okazało się, że w Pieńkowie jedynie lekko 
pokropiło i to dopiero około 13ej. Mieliśmy więc pogodę idealną do wędrówki i zwiedzania. 
Bramę pałacową otworzył nam sam gospodarz, pan Wojciech, który też oprowadził nas po 
pałacu i okolicach, towarzyszył nam też groźnie wyglądający, ale przyjazny dog Merci. 
Pałac był budowany od roku 1851 a ostateczny wygląd przyjął w roku 1907. Stanowił on 
własność rodu von Below, którzy władali Pieńkowem już od XIV wieku gdy nabyli ziemię od 
zakonu cystersów. Ostatnim przedwojennym właścicielem pałacu był jednak Hans von Wittenau 
którego żona, Sybilla była córką Gerharda von Below, dlatego też czasami można się spotkać 
z zapisem iż pałac w Pieńkowie stanowił własność ''rodu von Wittenau'' co wydaje się być 
błędne.. Na wieść o wkroczeniu wojsk sowieckich Hans von Wittenau zastrzelił swoją żonę 
Sybillę i jej matkę Ewę von Below /z domu Hafacker/ a sam popełnił samobójstwo. Ich grób 
znajduje się na skarpie nad brzegiem jeziora Pieńkowskiego- oczywiście musieliśmy go 
zobaczyć.. Następnie przeszliśmy się alejkami parku pałacowego gdzie znajdowało się wiele 
starych i ciekawych drzew z bukiem płaczącym na czele, a na koniec zwiedziliśmy część 
wnętrz pałacowych, ozdobionych ciekawymi obrazami. W pałacu znajduje się też dawna sala 
modlitw sekty belowian. Otóż w roku 1820 bracia Karol i Gustaw von Belowowie po kłótni z 
miejscowym pastorem utworzyli odrębną parafię staroluterańską, zaś nabożeństwa w Pieńkowie 
odbywały się właśnie w pałacu. Zwiedzanie parku i pałacu trwało dosyć długo tak, że gdy 
doszliśmy do wiaty położonej przy trasie dawnej linii kolejowej Ustka-Sławno było już po 
godzinie 12ej. Tam pierwotnie mieliśmy rozpoczynać trasę do Marszewa- i z powrotem. 
Zorientowaliśmy się jednak, że nie zdążymy dzisiaj przejść tej trasy, tym bardziej, że 
planowaliśmy odjazd ok 14ej a nadto należało też urządzić dłuższy popas pod wiatą. Zgodnie 
ze zwyczajem Andrzej i Marcel częstowali swoimi samorobnymi ''eliksirami'', zaś Ula i Mariola- 
kawą, nie mówiąc już o przekąskach. Nie mogło też zabraknąć piosenek turystycznych z youtuba. 
Wiata znajdowała się w Postominie, natomiast po popasie zawróciliśmy się do Pieńkowa bo Marcel 
z Meckiem chcieli jeszcze zobaczyć zabytkowy gotycki kościół z XIV wieku a mieścił się on 
na zachodnim skraju Pieńkowa. Wtedy dopiero zaczęło lekko kropić ale tak, że nawet tego nie 
odczuliśmy. Okazało się, że nie musimy czekać na autobus o godzinie 14.14 bo zabraliśmy się 
autobusem już o godzinie 13.43. Zaś wędrówkę nad jezioro Marszewskie zorganizujemy już latem..