Data: 26.04.2025r
Trasa: Karżcino- dawnym szlakiem kolejowym- dawna stacja Gabel- dawny cmentarz 
       Anhaltów- Kępno- Radoszkowo 12 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński	
Liczba uczestników: 5

Lata mijają, za rok minie 20 lecie istnienia klubu.. przeszliśmy wiele kilometrów i 
zwiedziliśmy wiele miejsc.. W ubiegłym roku planowaliśmy nowe trasy, zwłaszcza w okolicach 
Czarnej Dąbrówki, ale zawsze z sentymentem będziemy wracać w ulubione miejsca gdzie co 
prawda już byliśmy ale dawno temu.. Takim miejscem jest Gabel- ruiny dawnej stacji kolejowej, 
skąd odchodziły pociągi do Smołdzina, Ustki i Dargolezy.. Po stacji pozostała właściwie 
tylko wieża ciśnień ale miejsce jest urokliwe, poza tym liczyliśmy na popas przy dużym paśniku.. 
Ale przede wszystkim chodziło nam o porę roku gdy kwitną kwiaty, krzewy i drzewa- dlatego też 
zamiast trasy przez sosnowe lasy- które tak samo wyglądają o każdej porze roku- pomyśleliśmy 
o trasie z krzewami i drzewami liściastymi, a taka właśnie jest w okolicach Gabla. Wyjechaliśmy 
do Karżcina autobusem o 8.40 w nieco okrojonym składzie od zapowiadanego- jedynie 5 osób, 
Ula z Andrzejem, Mariola i Andrzej Jóźwiakowie oraz Mecenas. Zabrakło m in pani kapitan 
Halszki która pojechała za granicę walczyć z szyitami /konkretnie z Persami/ zaś Michał w 
trakcie dekorowania artystycznego spadł z drabiny i skręcił nogę. Prognozy pogody zapowiadały 
słońce ale i chłód dlatego na początku wszyscy byli ubrani jak w zimie, potem dopiero następowało 
stopniowe rozdziewanie się. Z Karżcina wyruszyliśmy do Gabla nieco okrężną drogą bo szlakiem 
dawnej kolei ze Słupska do Smołdzina. Na polach powstały elektrownie wiatrowe dlatego ten szlak 
został udrożniony, kiedyś na pewnych odcinkach musieliśmy przedzierać się przez krzaki, teraz 
szliśmy wygodną, utwardzoną drogą, mijając kwitnące dzikie jabłonie oraz..chodzące po polu 
żurawie które okrzykiwały nas donośnym klangorem.. Pierwszy postój miał miejsce..blisko szosy, 
ale stamtąd mieliśmy piękny widok na pole i stawy. Potem przeszliśmy przez szosę i trasa wiodła 
już przez las pokryty świeżą, wiosenną zielenią. Mecenas planował dłuższy postój przy leśnym, 
wielkim paśniku, ale..został on już rozebrany.. Dlatego też, idąc już na przełaj dotarliśmy do 
wspominanej już wieży na stacji Gabel, ale postój nastąpił po wyjściu z lasu- na skrzyżowaniu 
dawnych szlaków kolejowych, droga na wprost prowadziła do Dominka i dalej do Smołdzina, a na 
prawo odbijała droga do Główczyc. Tam usiedliśmy i delektowaliśmy się włoskimi specjałami 
ufundowanymi przez Mecka.. A skoro o smakach mowa..w tym samym czasie zadzwonił Seweryn, który 
jak wiemy od około 2 lat mieszka w Braniewie i opowiedział nam o swoich planach życiowych, chce 
m.in pracować na budowie. Mecek mu jednak doradził, że skoro nie ma doświadczenia w budowlance, 
lepiej by pracował w swoim ulubionym zawodzie- czyli jako degustator u "Mistrza Smaków"- Martina 
SmuGokkun, który specjalizuje się zwłaszcza w badaniu słoności i słodkości płynów. Po postoju 
skręciliśmy na południe idąc skrajem lasu do wsi Kępno, po drodze jednak zachodząc na dawny 
cmentarz rodowy Anhaltów. Kiedyś trzeba było go szukać posługując się dawnymi mapami, teraz jego 
położenie zostało oznaczone przydrożną tablicą. Przed Kępnem Andrzej z Meckiem weszli na ambonę 
myśliwską ale nie po to by polować ale aby w spokoju przeanalizować problemy turystyki pieszej. 
Rozochoceni, zatrzymaliśmy się na chwilę na placu zabaw, by wkrótce skręcić w prawo w stronę 
Karżcina. Droga była bardzo malownicza bo wiodła w szpalerze starych wierzb i kwitnących drzew 
owocowych. Wyszliśmy na szosę w Radoszkowie /przysiółek Karżcina/ a ponieważ znajdował się tam 
przystanek autobusowy z wiatą,nie ''goniliśmy'' już skrajem ruchliwej szosy do centrum Karżcina 
lecz poczekaliśmy tam na autobus, którym odjechaliśmy do Słupska o 13.44