Data: 08.02.2025r
Trasa: Rumsko skrzyżowanie- Siodłonie- Klęcino- Klęcinko /hacjenda "U Benka"/ 8 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 12

Jak łatwo zauważyć- to już 11 rajd Żubrzym Szlakiem i aby nie dublować już przedreptanych 
tras /z Rzuszczy, Będziechowa, Wielkiej Wsi/ tym razem Marek wytyczył trasę spod Rumska 
przez Siodłonie- pierwszy i ostatni odcinek trasy wiódł po szosie i przez pola. Pogoda 
była słoneczna ale na odkrytych przestrzeniach dokuczał chłód. Nie musieliśmy się spieszyć 
a trasa była dość krótka więc wyjechaliśmy ze Słupska autobusem dopiero o 10.40. Jechaliśmy 
w składzie- Halinka /ta pojechała od razu na metę/, kapitan Halszka, Andrzej, Mecenas, 
stary traper Jurencjo z Redy, Roman i Brygida /stowarzyszenie przyjaźni polsko-tureckiej 
Yarak Mustafa/. Miłą niespodzianką był przyjazd Ewy Moorhexe z Altherrschwanzdorf, która 
po wojażach w Niemczech już na stałe osiadła w Lęborku. Na skrzyżowaniu koło Rumska czekał 
już na nas prowadzący- Marek oraz dwie piękne i młode dziewczyny z koła turystycznego Atanda 
z Główczyc. Szybkim marszem- bo było chłodno- wyruszyliśmy na południe w stronę Siodłonia, 
tuż przed wsią Mecek zboczył w lewo aby poszukać w lesie dawnego cmentarza z pomnikiem 
poległych w I w.św. Reszta zorganizowała odpoczynek na przystanku w Siodłoniach,gdzie w ruch 
poszły "żubrze produkty". Z Siodłonia skręciliśmy na wschód idąc dawnym brukowanym traktem 
ale w ferworze wędrówki zapędziliśmy las na północ. Tam już tak nie wiało więc urządziliśmy 
kolejny postój w lesie.. Było bardzo miło aż w końcu Moorhexa zakrzyknęła- "Stoppen Sie sofort- 
sie betrunkene Schweinehunde ! Raus !" i radzie nieradzi musieliśmy pójść dalej. Był to 
najbardziej ciekawy odcinek trasy- drogą na granicy lasu i pola, obok alei starych drzew. 
Wkrótce doszliśmy do Klęcina- i aby nie wędrować dalej szosą- poszliśmy przez pola.. Tam już 
było bardzo chłodno więc szybkim tempem doszliśmy na metę. Tam- na hacjendzie- Tereska i Halinka 
poczęstowały krupnikiem zaś panowie zasiedli na tarasie gdzie biesiadowali do czasu odjazdu 
autobusu. Wracaliśmy przez Damnicę bo tam Jurencjo i Moorhexa mieli 15 minut na przesiadkę 
do pociągu, zaś reszta dojechała do samego Słupska. Gdyby nie zimne powietrze-wędrówka byłaby 
wielce przyjemna, bo to i piękna słoneczna pogoda i lecące nad polami żurawie- oznaki 
zbliżającej się wiosny.. Pojawiły się też przebiśniegi...