Data: 18.01.2025r
Trasa: Ustka stacja PKP- Ustka port- brzegiem morza- ośrodek Perła- ścieżką nad klifem-
Orzechowo- czerwony szlak- Ustka 9 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Liczba uczestników: 9
Zawsze co roku w styczniu wybieramy się do Ustki by obejrzeć skutki sztormów- a jak wiemy
niedawno były one wielce intensywne na całym pasie polskiego wybrzeża, zaś w Ustce na
skutek cofki nawet zalało bulwar portowy.. Prognozy pogody na sobotę były wielce optymistyczne,
miało być ciepło i słonecznie, dlatego też wiele osób się zapowiedziało- choć nie wszyscy
przybyli. I tak- Tuba miał fuchę dekoratorską, Brygida- naukę języka tureckiego zaś lider klubu
Seweryn który specjalnie na tą wędrówkę przyjechał z Braniewa, gdzie obecnie mieszka-
uskuteczniał lenistwo i spał. Miłą niespodzianką było natomiast pojawienie się Krzyśka-
najwybitniejszego piechura i morsa w klubie. Wbrew optymistycznym zapowiedziom- nie było słońca,
przez cały dzień panowała wilgotna i gęsta mżawka.. Wyjechaliśmy ze Słupska pociągiem dopiero
o 9.34- Marcel ustalił tą godzinę specjalnie dla śpiochów, ale jak czytaliśmy wcześniej i tak
było za wcześnie dla Seweryna.. Za to pojawili się inni- poza prowadzącym Marcelem była stała
kadra- Ula z Andrzejem, Mecenas, wspomniany wcześniej Krzychu- a także radczyni Ania z Olkiem.
Mecenas miał dla wszystkich nalewkę dereniową- prezent od legendarnego turysty z Radomia-
Heńka Kozaka, ale sprezentowaliśmy ją..konduktorowi, który wcześniej tak się upajał jej
zapachem jakby to był najcudowniejsze perfumy.. Na szczęście Andrzej tradycyjnie już miał ze
sobą mocny destylat więc napojów po drodze nie zabrakło.. W Ustce czekał na nas na dworcu sławny
Artur ''Dreadman'', który pokazał nam nakręcony przez siebie film o sztormie zalewającym bulwar.
Wspólnie wyruszyliśmy na plażę przy czym Krzysiek z Dreadmanem narzucili tempo i wysforowali się
naprzód zaś reszta szła wolniej oglądając skutki sztormów- wyrzucone na brzeg fragmenty drzew i
podmyty klif. Na wniosek Andrzeja skręciliśmy z plaży na promenadę by zasiąść pod wiatą na
posiłek i łyk destylatu- dodajmy iż tym razem pani kapitan Halszka nie miała pieprzówki gdyż
zapowiedziała że nie zamierza rozpijać kolegów. Po odpoczynku wyruszyliśmy dalej plażą w stronę
Orzechowa, zejście schodami obok ośrodka Perła tym razem nie było zalane więc mogliśmy tam wejść
do góry. Wcześniej jednak Krzysiek dał pokaz hartu- morsując w lodowatej wodzie.. Współczuliśmy
mu bo potem dygotał z zimna- a nie pija on mocnych napojów- ale on miał swoje metody na
rozgrzanie.. Szybkim marszem wspólnie z Dreadmanem dotarli do Orzechowa, natomiast Ula zwróciła
uwagę na dość późną godzinę więc reszta nie dotarła do samego Orzechowa a zawróciła czerwonym
szlakiem do Ustki. Ania z Olkiem postanowili wrócić autobusem zaś inni- pociągiem po godzinie
15ej..W Słupsku, zgodnie z tradycją, samochód Halszki stał się karawanem..