Data: 14.12.2024r
Liczba uczestników: 4

Co prawda w przeszłości często się zdarzało, że organizowaliśmy wycieczki dopiero 
na 2-3 dni przed konkretną sobotą ale chyba do tej pory nie było tak, aby plan 
powstał dosłownie w ostatniej chwili. Na tą sobotę nie mieliśmy żadnych planów, 
raz- z uwagi na prognozy pogody a po wtóre-Andrzej miał mieć w sobotę rano próbę 
z zespołem muzycznym Raj Power. W piątek wieczorem okazało się, że próba została 
odwołana, więc Mecenas zaproponował wyjazd o 8.00 rano znanym już kursem w stronę 
Czarnej Dąbrówki by wysiąść obok Wieliszewa i pójść do Karżnicy gdzie miał być 
organizowany festyn przedświąteczny. Dla tych którzy czytają relację podajemy, że 
wsi Karżnica nie można mylić z Karżniczką znaną z ruin pałacu i świętem ziemniaka- 
Karżnica jest położona niedaleko od drogi krajowej, pomiędzy Nową Dąbrową a 
Poganicami. Czujna i dociekliwa Ula zorientowała się w ostatniej chwili iż festyn 
ma rozpocząć się dopiero po godzinie 14.00 więc odpadał plan wyjazdu o godzinie 
8.00, więc zdecydowaliśmy się na transport samochodowy który zapewniła Halszka. 
Tak więc, około godziny 12-ej wyjechaliśmy do Karżnicy w składzie- kapitan Halszka, 
Ula z Andrzejem i Mecenas. Nigdy wcześniej nie byliśmy w Karżnicy więc z zadowoleniem 
przyjęliśmy fakt iż festyn był organizowany przy świetlicy niedaleko od zabytkowego 
i będącego w dobrym stanie- pałacu. Ponieważ do rozpoczęcia festynu pozostało 
jeszcze sporo czasu, Ula zaproponowała trasę w stronę Malczkowa co jednak nie 
zyskało aprobaty pozostałych- droga do Malczkowa jest owszem ciekawa, biegnie w 
szpalerze starych drzew, ale dzisiaj było bardzo zimno i wietrznie, więc nie było 
sensu marznąć na polach. Za to postanowiliśmy zwiedzić park pałacowy i obejrzeć z 
bliska sam pałac. Przeszliśmy przez urokliwą aleję grabową do rzeczki po czym 
obeszliśmy cały park. Niedaleko świetlicy stało kilka drewnianych wiat co oczywiście 
wielce uradowało zwłaszcza Andrzeja- na jednej z nich była tabliczka z napisem 
"wyplatanie wianków"- gdy tam zasiedliśmy to musieliśmy się rozgrzać specjałem 
Andrzeja- on wówczas zaproponował by oficjalną wersją była ta, że pod wiatami 
"wyplataliśmy wianki"- i taką też przyjęliśmy nazwę naszej wycieczki. Ponieważ 
przy stołach pojawili się już wystawcy dokonaliśmy stosownych zakupów- wędlin, miodów, 
gadżetów na choinkę, zaś Halszka zakupiła całą zgrzewkę jajek. W świetlicy znajdowała się 
kawiarenka dlatego też postanowiliśmy w dalszej kolejności rozgrzać się w inny sposób niż 
pod wiatami. Degustowaliśmy kawę, barszcz z uszkami oraz pierogi i ciasta. Doczekaliśmy 
się też wizyty św.Mikołaja który obdarował nas cukierkami oraz występu miejscowego 
zespołu- choć basista nie umywał się do talentu Andrzeja. Po 15ej opuściliśmy to 
gościnne miejsce i udaliśmy się w drogę powrotną..