Data: 16.11.2024r
Trasa: Wrześnica PKP- Wrześnica wieś- przepust kolejowy- leśną drogą w stronę Sławska- 
       rzeka Wieprza- powrót tą samą trasą- Wrześnica PKP 9 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski	
Liczba uczestników: 6

Po przejściu w tym roku całego odcinka niebieskiego szlaku "Doliny Rzeki Łupawy" od 
Strzyżyna do Czarnej Dąbrówki, postanowiliśmy przenieść najbliższe wędrówki na tereny 
na zachód od Słupska. Na tą sobotę postanowiliśmy pojechać do Wrześnicy pod Sławnem- 
nigdy bowiem wcześniej tam nie wysiadaliśmy ani nie wsiadaliśmy- nadto na zachód i 
północ od tej wsi znajduje się duży kompleks leśny przez który dawno, dawno temu 
przechodziliśmy z Danielem i Marcelem idąc z Sycewic przez Pałowo i Nosalin do Sławna. 
Na mapie są tam zaznaczone cmentarzyska kurhanowe, więc- mając też na uwadze pochmurną i 
wietrzną pogodę- lepiej było wędrować przez las niż przez pola. Ze Słupska wyjechaliśmy 
pociągiem Regio o 10.35 w składzie- Ula z Andrzejem, Mariola i Andrzej Jóźwiakowie, 
kapitan Halszka i Mecenas który od razu ''zaopiekował'' się butelką pieprzówki Halszki. 
Konduktor- służbista wielce sfrustrował Andrzeja gdyż ten zapomniał portfela z dowodem 
osobistym i nie mógł udowodnić, że jest emerytem- a czy wygląda on na młodzieńca? Gdy 
wysiedliśmy- nie skierowaliśmy się od razu na trasę, postanowiliśmy przejść przez 
całą wieś by ją zwiedzić- po drodze mieliśmy m.in.urokliwy strumyk i okazały kościół 
neogotycki. Po przejściu przez przepust pod nasypem kolejowym zatrzymaliśmy się na 
popas na skrzyżowaniu dróg gdyż Andrzej musiał się odstresować a i Mecek po pobycie w 
ubiegłym tygodniu w Poznaniu, gdzie z Anią i teściową przebywał w domu zakonnym sióstr 
elżbietanek chętnie zadegustował Andrzejowego destylatu, który tym razem miał wyjątkową 
moc. W międzyczasie zadzwonił legendarny turysta i działacz PTTK z Radomia- Heniek Kozak, 
który akurat przyjechał do Kołobrzegu. Mniej przyjemne było to, że przejeżdżający myśliwi 
poinformowali o odbywającym się dzisiaj polowaniu- wprawdzie odbywało się ono na północ 
od Wrześnicy, a my szliśmy drogą na zachód,ale krzyki nagonki i huki strzałów mocno 
straszyły kobiety na trasie, tak, że nawet zastanawiały się nad powrotem. Na szczęście 
za szkółką leśną droga zakręcała łukiem na południe, oddalając się od obszaru polowania. 
Po drodze szukaliśmy grzybów, ale ich nie było- poza niejadalnymi.. Po przejściu kilku 
kilometrów doszliśmy do skraju lasu gdzie dalej droga wiodła przez pola i most na rzece 
Wieprzy. Rozważaliśmy opcję dojścia przez wieś Sławsko do Sławna na pociąg ale raz- 
że trasa była dłuższa niż powrotna a po drugie-musielibyśmy iść szosą przy wietrznej 
aurze- dlatego też zawróciliśmy tą samą drogą.. Gdy doszliśmy do przepustu kolejowego 
postanowiliśmy do przystanku kolejowego dojść inną drogą, od północy- a tam mieliśmy 
boisko z wiatą i ławkami gdzie oczywiście chętnie zasiedliśmy, bo do odjazdu pociągu 
mieliśmy jeszcze blisko godzinę czasu. A z Wrześnicy odjechaliśmy o 15.27..