Data: 26.10.2024r
Trasa: Skibno PKP- aleja jodłowa- Kolzin- arboretum- Skibno PKP 8 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 9

Po zwiedzeniu całego szlaku "Doliny Rzeki Łupawy" na odcinku od Poganic do 
Czarnej Dąbrówki postanowiliśmy w ubiegłym tygodniu aby najbliższe wędrówki 
"przenieść" na tereny na zachód od Słupska-Andrzej "wynalazł" pociąg Regio 
relacji Słupsk-Koszalin wyjeżdżający dopiero o 10.40- co jest dobrą ofertą 
dla śpiochów- jak pamiętamy z reguły ze Słupska wyjeżdżaliśmy ok godzinie 8 
rano.. Teraz została wprowadzona zasada- wyjeżdżamy później ale i wracamy 
później, co zostało zrealizowane w tą sobotę. Tereny między Sławnem a
Koszalinem nie są zbyt lesiste ale Mecenas zaproponował zwiedzenie leśnego 
arboretum czyli ogrodu dendrologicznego położonego niedaleko Sianowa, blisko 
wsi Karnieszewice. Niektórzy z nas tam byli ale w innych porach roku niż 
jesienią a więc była to najlepsza pora by tam pojechać by móc podziwiać barwy 
jesieni. Nadto na sobotę była zapowiedziana piękna, słoneczna pogoda nietypowa 
jak na tą porę roku.. I chyba z tego względu do Skibna pojechała całkiem 
liczna ekipa- Ula z Andrzejem, Mecenas, kapitan Halszka z pieprzówką, Mariola 
i Andrzej Jóźwiakowie, Brygida z Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Tureckiej "Yarak 
Mustafa" z Romanem a także dawno nie widziany na naszych wędrówkach najlepszy 
piechur- Krzysiek. On od dłuższego czasu organizuje sobie długodystansowe 
marsze na trasie..100 km /tak, tak/ dlatego też miłym zaskoczeniem było to, 
że chciał z nami iść- bo kilometrażowo nasza trasa była niedługa- łącznie 
tylko około 8 km. Nastawieni byliśmy przede wszystkim na zwiedzanie arboretum 
no i posiadówkę pod wiatą.. Sobotni poranek był jeszcze dość mglisty i chłodny 
ale przecież wyjeżdżaliśmy dopiero o 10.40 więc wędrówkę rozpoczynaliśmy tuż 
przed południem- w Skibnie już było i ciepło i słonecznie.. Pierwszy odcinek 
trasy nie był zbyt ciekawy bo musieliśmy iść wzdłuż szosy do Wierciszewa, 
dlatego też tempo marszu było szybkie-zatrzymaliśmy się jednak na kilka minut 
w pobliżu wiaduktu na ściętych pniach drzew w celu przepłukania gardła.. 
Ciekawiej zrobiło się gdy z szosy skręciliśmy w prawo na leśną drogę przy 
której rosły pomnikowe jodły..Wkrótce dotarliśmy do przysiółka Kolzin i stamtąd 
już tylko przejście przez tory i już byliśmy w arboretum-które jest położone 
tuż przy linii kolejowej ze Słupska do Koszalina, tak, że nieraz odgłosy 
przyrody były zakłócane przez szum przejeżdżających pociągów.. Najpierw 
należało uwiecznić na zdjęciach naszą grupę pod ozdobną bramą, następnie chwila 
odpoczynku na ławkach no i zwiedzanie.. O arboretum możemy przeczytać na wikipedii
- oraz pooglądać zdjęcia- dlatego też nie będziemy szerzej opisywać jakie 
znajdowały się tam okazy- ale warto wspomnieć o pięknej alei daglezjowej, 
mostkach i starych ulach.. Nadto, ciekawsze okazy miały tabliczki informacyjne 
więc mogliśmy poznać rozmaite gatunki drzew. Pierwotny plan był taki aby pójść 
jeszcze do wsi Karnieszewice by obejrzeć tam zabytkowy kościół szachulcowy ale 
w arboretum było tak pięknie że po prostu woleliśmy tam spędzić czas.. Po 
zwiedzeniu terenu zasiedliśmy pod ładną wiatą znajdującą się tuż za mostkiem, 
w otoczeniu wielkich hortensji.. Wszyscy byliśmy zadowoleni ale najbardziej 
Andrzej bo jak wiemy- on uwielbia wiaty a ta była i obszerna i czysta.. 
Siedzieliśmy tam blisko godzinę, zgodnie z tradycją słuchając piosenek turystycznych 
z you tuba, oraz degustując jadło i trunki.. Aż żal było zbierać się do powrotu.. 
Pociąg mieliśmy dopiero o 17.10- czyli jeszcze ''za jasności'' bo tuż przed zmianą 
czasu na zimowy, ale czekając na niego czuliśmy już chłód wieczoru, a słońce już 
zachodziło..