Data: 19.10.2024r
Trasa: Czarna Dąbrówka- zielonym szlakiem- rzeka Łupawa- jezioro Kozińskie- Zbiornik
Mikorowski- powrót tą samą trasą- Czarna Dąbrówka 12 km
Prowadzący trasę: Jerzy Krajewski
Liczba uczestników: 4
Jak wiadomo, z uwagi na reaktywację kursów PKS do Czarnej Dąbrówki w soboty- w tym
roku często wyjeżdżaliśmy autobusem o godzinie 8.00 by wysiąść w Malczkowie lub w
Podkomorzycach i stamtąd wędrować niebieskim szlakiem Doliny Rzeki Łupawy. W tą
sobotę postanowiliśmy dojechać do końca linii, czyli do Czarnej Dąbrówki by stamtąd
pójść na północ- jak najdalej się da- a wrócić tą samą trasą. Naszym celem było
jezioro Kozińskie do którego wiodły znaki zielonego szlaku, aczkolwiek doszliśmy
trochę dalej.. Dojechaliśmy na miejsce startu w składzie- Andrzej, Mecenas, kapitan
Halszka oraz stary traper Jurencjo z Redy który znał te tereny z racji posiadania
działki w Mikorowie i on też prowadził. Sobotni ranek jak to w październiku był
chłodny ale wiedzieliśmy że w ciągu dnia Ma być słonecznie- i tak też było.. Z
Czarnej Dąbrówki wyruszyliśmy ''łączonymi'' szlakami- zielonym i niebieskim znaną
nam drogą bo kilka razy szliśmy nią z Karwna i szybko doszliśmy do naszego ulubionego
miejsca czyli kładki na rzece Łupawie. Tam nastąpił pierwszy postój w trakcie
którego podziwialiśmy płynącą rzekę i barwy jesieni. Po odpoczynku i przejściu na
górę drogą wiodącą wąwozem dotarliśmy do rozwidlenia szlaków- w prawo biegła droga
do Kozina, w lewo- do Karwna a my poszliśmy prosto, za znakami zielonego szlaku.
Tempo marszu spadło bo Andrzej i Halszka zbierali po drodze grzyby, których w lesie
nadal było wiele. Po dojściu do szerokiej leśnej drogi skręciliśmy w lewo,
zauważając przy okazji iż o ile zielony szlak był w miarę czytelnie oznakowany to
na skrzyżowaniach było z tym różnie i nieraz Mecenas musiał zaglądać do mapy.
Wkrótce przez drzewa widać było w oddali wody jeziora Kozińskiego, my jednak tam
nie skręcaliśmy tylko nadal szliśmy na północ aż dotarliśmy do tzw Zbiornika
Mikorowskiego- akwenu wodnego położonego na południe od wsi Mikorowo a znanego nam
z biesiad pod krytą wiatą przy stadninie koni- tam Piotr z Koszalina uzyskał
zaszczytne miano ''Złotego Buta''. Brzegi tego jeziora były zarośnięte więc nie
mieliśmy dobrego widoku, za to zza zarośli dochodziło gęganie stada dzikich gęsi.
Rozsądny Andrzej zaproponował byśmy już udali się z drogę powrotną by nie pędzić
''z wywieszonym językiem'' dlatego też jedynie Jurencjo forsownym marszem podążył
do Mikorowa a pozostała trójka zawróciła- zamierzaliśmy bowiem jeszcze zajść nad brzeg
jeziora Kozińskiego. Idąc w stronę Mikorowa Mecek wypatrzył drogę wiodącą nad jezioro
w którą właśnie skręciliśmy idąc z powro tem.Tam niespodzianka-była ławeczka i tablica
informacyjna- szkoda że nie było punktu widokowego gdyż- podobnie jak przy Zbiorniku
Mikorowskim- brzegi były zarośnięte. Stamtąd po krótkim postoju powróciliśmy na
główną drogę i tą samą trasą doszliśmy do rzeki Łupawy- tam poczekaliśmy na Jurencja
by wspólnie udać się Na autobus odjeżdżający z Czarnej Dąbrówki o 14.24. Dodajmy
jeszcze iż tym razem Andrzej nie miał swojego ulubionego destylatu z wina- ale za
to częstował pysznymi śledzikami z cebulką.. A o suchym pysku nie siedzieliśmy bo
pani kapitan Halszka tym razem nie zapomniała pieprzówki..