Data: 12.10.2024r
Trasa: Jezierzyce PKP- Bukówka- doliną Bukówki- Swochowo- trasą zwiniętych torów-
Siemianice- Słupsk 13 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 6
Na prośbę klubowiczów którzy w piątek obchodzili Dzień Nauczyciela postanowiliśmy
wyjechać ze Słupska znacznie później niż dotychczas- ci którzy śledzą nasze relacje
wiedzą, że z reguły wyjeżdżaliśmy ok godziny 8-ej /pociągiem w stronę Miastka,
autobusem w stronę Czarnej Dąbrówki/. Andrzej zaproponował byśmy przeszli doliną
leśnej rzeczki na południe od Bukówki- wprawdzie byliśmy tam już kilka razy ale w
porze zimowej a teraz nadarzała się okazja by obejrzeć ten zakątek w jesiennej szacie..
Wyjechaliśmy zatem dopiero o godzinie 9.26 autobusem zastępczym pociągu Regio, linia
kolejowa na odcinku Słupsk-Lębork jest bowiem remontowana. Poniewczasie zorientowaliśmy
się że przecież mogliśmy dojechać do samej Bukówki autobusem PKS ale w sumie nikt nie
żałował. Co prawda wędrówka chodnikiem z Jezierzyc do Bukówki Była dość monotonna,
ale za to pogoda była wymarzona- było bezchmurno, słonecznie, a choć poranek był chłodny
to nie dokuczał wiatr.. Nadto po drodze natknęliśmy się na dzikie jabłonie z których
degustowaliśmy słodkie jabłka.. Szukaliśmy miejsca na postój i znaleźliśmy je.. w
Bukówce przy kapliczce, bowiem były tam ławki. Obok trwały prace przy renowacji
zabytkowego pałacu- można stwierdzić, że wreszcie, bo już wiele lat temu zapowiadano
ten remont.. Po odpoczynku przeszliśmy przez wieś by skręcić na południe w las i dolinę
rzeczki- najpiękniejszy odcinek trasy, zresztą popatrzmy na zdjęcia.. Były leśne stawy
i rozlewiska będące skutkiem działalności bobrów, szereg uroczych zakątków- więc wiele
razy się zatrzymywaliśmy i podziwialiśmy widoki. Andrzej Jóźwiak napotkał na drodze
dużego węża co wzbudziło popłoch pań, na szczęście więcej takich niespodzianek nie było.
Powoli doszliśmy do końca lasu i wyszliśmy na szosę pod Swochowem, po dojściu do tej wsi
zeszliśmy w dół obok dawnego pałacu by dojść na doskonale nam znany odcinek trasy
"zwiniętych torów"- czyli nasypu dawnej linii kolejowej do Smołdzina- tam skręciliśmy w
lewo w stronę Słupska.. Jak pisaliśmy wcześniej poranek był chłodny ale teraz już zrobiło
się ciepło.. Po drodze do Słupska mieliśmy już tylko jeden postój- na murku koło starego
młyna. Zawsze na początku relacji wymieniamy uczestników- teraz czynimy to pod koniec-
otóż stanowiliśmy stałą, doborową ekipę w składzie: Ula z Andrzejem, Mariola i Andrzej
Jóźwiakowie, Mecenas oraz kapitan Halszka która dzisiaj zapomniała wziąć pieprzówkę.. Po
przejściu obok stawów rybnych i działki Uli przeszliśmy przepustem pod nasypem i doszliśmy
do przystanku przy końcu ul Sportowej. Tam się rozstaliśmy, część poszła pieszo a po
resztę przyjechał samochodem Michał..