Data: 05-06.10.2024r
Trasa: Gałęzów- szlakiem Doliny Rzeki Słupi- Gołębia Góra 10 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7
Przez ostatnie kilka lat urządzaliśmy klubowe rocznice w zabytkowej chałupie szachulcowej
wynajmowanej od "Panoramixa"- niestety w tym roku wynajął on już chatę na wiele miesięcy,
więc musieliśmy poszukać innej lokalizacji. Przypomnieliśmy sobie wędrówkę która odbyła się
prawie 15 lat temu gdy to z Danielem i Marcelem szliśmy z Borzytuchomia do Osiek gdzie gościł
nas szwagier Mecenasa- Grzesiek Breza. W ostatnich latach postawił on domek na swojej działce,
więc postanowiliśmy tegoroczną imprezę zorganizować właśnie w Osiekach. Miejscowość ta jest
pięknie położona nad jeziorem Osieckim a nadto w okolicznych lasach znajduje się wiele
urokliwych leśnych jeziorek. Problem był tylko z dojazdem bo w dni wolne do Osiek nie dochodzi
żaden autobus- dlatego też ci którzy śledzą naszą stronę klubową widzą, że nie jeżdzimy na
wycieczki w okolice Bytowa. Zaplanowaliśmy zatem wyjazd autobusem do Gałęzowa by stamtąd
pójść żółtym szlakiem Doliny Rzeki Słupi do leśniczówki Osieczki skąd mieliśmy skręcić na
południe do Osiek. Wyjechaliśmy zatem o 8.00 w sobotę w składzie- Ula z Andrzejem, kapitan
Halszka, Mecenas oraz Brygida. Jak na tą porę roku pogoda była wyjątkowo piękna- było
słonecznie i ciepło. W Gałęzowie zachwyciło nad miejscowe jezioro o nazwie Wiejskie /a dalej
leżało jeszcze ładniejsze-i większe- jezioro Głębokie/. My jednak, po posiadówce pod wiatą-
skręciliśmy w lewo na szlak który wiódł szeroką leśną drogą więc nie sposób było się zgubić..
Po okresie suszy ponownie pojawiły się grzyby- i rosły one masowo, zwłaszcza maślaki. My
jednak bardziej koncentrowaliśmy się na zbieraniu szlachetniejszych gatunków- prawdziwków,
rydzów, kozaków i kań oraz siedzunia zwanego ''kozią brodą''.. Szliśmy wolno, nie spiesząc się
aż dotarliśmy do miejsca w którym wg mapy /i GPS/ miał być mostek przez Słupię prowadzący do
znajdującej się po drugiej Stronie rzeki leśniczówki Osieczki. Niestety- mostku tego już nie
było, a sforsowani rzeki wpław graniczyłoby z cudem- Słupia ma bowiem w tym miejscu głęboki i
szybki nurt. Z pomocą przyszedł Marek który akurat w tym czasie dojeżdżał do Osiek ze starym
traperem Jurencjem z Redy. Marek zostawił Jurka w Osiekach a sam pojechał na parking przy
Gołębiej Górze do którego to miejsca doszliśmy zbaczając znów na żółty szlak.. Droga już nie
była tak szeroka i ubita, chwilami przypominała ścieżkę ale za to można było znależć prawdziwki
nawet na środku drogi. Marek podzielił nas na dwie grupy i zawiózł do Osiek gdzie rozlokowaliśmy się
w domu Grześka. Domek wprawdzie rozmiarowo niewielki ale zaopatrzony we wszystkie wygody z salonem
na dole, łazienką, kuchnią i kominkiem.. Nikt zatem nie narzekał na warunki, tym bardziej że
mogliśmy rozpalić grilla, przy którym tradycyjnie Andrzej grał na gitarze piosenki turystyczne..
Biesiada trwała do późnych godzin nocnych, najpierw przy grillu a potem wewnątrz domku ale
atmosfera jak zwykle była miła. Na wniosek prezesa klubu- Marka, jednogłośnie postanowiono przyjąć
w poczet członków klubu- Brygidę Rynkiewicz i Halszkę Szuryn ze Słupska oraz Jerzego Krajewskiego
z Redy. Szkoda, że Brygida nie mogła zostać z nami do rana bo przyjechał po nią Roman- za to
dostała wszystkie grzyby które zebraliśmy.. Na niedzielne przedpołudnie Mecenas zaplanował
wycieczkę do rezerwatu ''Grodzisko Borzytuchom' 'ale jakoś nie było chętnych mimo pięknej
pogody.. Gościnny gospodarz na drogę podarował nam swoje produkty- wekowane mięsiwa- hoduje on
bowiem owce kameruńskie i dlatego dysponuje wyborną jagnięciną.. Po śniadaniu Marek zabrał
Jurka do Damnicy skąd odjechał do Redy a reszta zabrała się do Słupska z Michałem, który
specjalnie w tym celu przyjechał po nas.. Impreza była przednia- ale musimy ją powtórzyć by
następnym razem zobaczyć jezioro Osieckie, jezioro Herta i jezioro Diabelskie w rezerwacie Grodzisko
Borzytuchom..