Data: 28.09.2024r
Trasa: Wykosowo- dawny trakt do Szczypkowic- leśny staw- skrzyżowanie dróg pod
Warblinem- Główczyce- Klęcinko /hacjenda "U Benka"/ 9 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 3
W tą sobotę nie planowaliśmy wędrówki z uwagi na wyjazd stałych uczestników na
wycieczkę do Torunia. Jednakże prezes klubu baron Mark von Glowitz, który akurat
powrócił z wojaży zagranicznych po Czarnogórze i Albanii /opowiadał, że tam było
tak czysto i schludnie jak w mieszkaniu Seweryna/ postanowił, że pomimo niezbyt
optymistycznych prognoz pogodowych poprowadzi trasę z Wykosowa do Główczyc po
dawnym nasypie kolejowym. Na tą wędrówkę zapisała się Brygida z Towarzystwa
Przyjaźni Polsko-Tureckiej ''Yarak Mustafa'' ale...na autobus nie przyszła..
ano bowiem w Słupsku siąpił deszcz i pogoda nie zachęcała do pobytu w plenerze.
Jednak dwaj doświadczeni piechurzy- Mecenas i stary traper Jurencjo z Redy
/szacun dla niego bo długo musiał jechać do Słupska z uwagi na remont Torów na
odcinku Słupsk-Lębork/ wyjechało autobusem relacji Słupsk-Łeba o godzinie 8.00,
zaś w Główczycach dołączył do nich prowadzący- Marek. Autobus nie zajeżdżał do
samego Wykosowa, tylko zatrzymywał się na szosie, na przystanku oddalonym ponad
1,5 km od wsi. Naraz niespodzianka- do Wykosowa podwiózł nas dyrektor Godnicz
który akurat tam przejeżdżał.. Obserwując nadchodzący wał ciemnych chmur,
postanowiliśmy zmienić plany i zamiast iść przez pola nasypem dawnej kolei- iść
trasą co prawda dłuższą ale ''lesistą''. Skierowaliśmy się zatem na południe,
dawnym brukowanym traktem wiodącym do Szczypkowic. Obserwowaliśmy klucze odlatujących
żurawi i.. zbliżające się chmury.. Niestety, ulewa nas dopadła jeszcze na polnej
drodze więc schroniliśmy się za jednym ze starych drzew, gdzie Jurencjo pokrzepiał
nas samorobnym destylatem.. Po przymusowym postoju dotarliśmy do lasu gdzie-
schodząc z brukowanego traktu- skręciliśmy na zachód i od tej pory szliśmy już
przez las. Kolejny postój miał miejsce nad leśnym stawem- a tam zaczęło się już
rozpogadzać. Pojawiło się słońce, ale z drugiej strony wzmógł się wiatr- póki szliśmy
przez las to nam nie przeszkadzało, gorzej było gdy wyszliśmy na szosę pod Warblinem.
Na razie jednak podążaliśmy przez las po płytach jumbo co jakiś czas zbierając
grzyby których- jak wiemy- dawno nie było w lasach z uwagi na suszę.. Po wyjściu z
lasu skierowaliśmy się najpierw na północ by dojść do szosy Słupsk-Łeba a następnie
skręciliśmy w lewo by szybkim marszem dojść do Główczyc. Jak wspomnieliśmy, wiatr
przewiał chmury ale przewiewał również i nas, dlatego też należało szybko udać się
na metę czyli na hacjendę ''U Benka'', gdzie jak zwykle Marek ugościł nas ''chlebem i
solą''.. Impreza zakończyła się przed 14ą- Jurencjo pojechał do Wicka by stamtąd
dojechać do Lęborka a Mecek autobusem Nordu pojechał bezpośrednio do Słupska..