Data: 21.09.2024r
Trasa: Wrząca przystanek PKP- Zagórki- Zbyszewo- dawny trakt- Staw Wygoda- czarnym 
       szlakiem- jez.Korzybskie- Korzybie PKP 10 km
Prowadzący trasę: jubilat Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7

W tą sobotę mieliśmy zorganizować wędrówkę na pożegnanie lata oraz..z okazji 59 rocznicy 
urodzin Mecenasa. Mieliśmy do wyboru wiele tras ale w końcu postanowiliśmy pójść dobrze 
już nam znanym szlakiem z przystanku kolejowego Wrząca Pomorska do Korzybia- prognozy 
pogody bowiem zapowiadały słońce i należało wykorzystać okazję do ostatniej chyba w tym 
roku kąpieli w plenerze.. Nadto po drodze mieliśmy aż cztery wiaty dla odpoczynku.. Tak 
jak tydzień temu wyjechaliśmy ze Słupska pociągiem o godzinie 7.50 w składzie: Ula z 
Andrzejem, jubilat Mecenas, radczyni Anna Maria z synem Olkiem oraz dawno nie widziana 
ale wielce lubiana Brygida ze Stowarzyszenia Przyjaźni Polsko Tureckiej ''Yarak Mustafa''. 
Już w pociągu odśpiewano jubilatowi ''Sto lat'' i wręczono prezenty m.in dwie dość ciężkie 
książki- Ula tłumaczyła że obciążą one plecak Mecka tak, że nie będzie w stanie szybko 
gnać do przodu jak to ma w zwyczaju.. Gdy wysiedliśmy na przystanku Wrząca szybkim tempem 
doszliśmy do wsi Zagórki zwanej ''Arizoną''- od sławnego filmu dokumentalnego i wina o 
tej samej nazwie.. Po emisji tego filmu mieszkańcy tej wsi są dosyć niechętnie nastawieni 
do obcych więc nie zatrzymując się doszliśmy na koniec wsi gdzie przy łące znajdowała się 
wiata.. Odbyła się biesiada z wieloma specjałami- kiełbasa ukraińska z konia do której 
pasowała ostra musztarda, słodycze m.in tureckie od Brygidy, chleb rzemieślniczy z ziaren 
a nawet... szampan. Pani kapitan Halszka nie miała niestety pieprzówki ale godnie ją 
zastąpił destylat Andrzeja.. Po biesiadzie wyruszyliśmy w stronę przysiółka Zbyszewo by 
wejść tam na czarny szlak wiodący do Korzybia. Najpierw szliśmy dawnym, brukowanym traktem 
który doprowadził nas nad brzegi jeziora a w zasadzie wielkiego stawu o nazwie Wygoda. Tam 
zachwycaliśmy się malowniczymi Pajęczynami ''babiego lata'' które srebrzystymi nitkami 
pokrywały łąki. Kolejny postój zaplanowaliśmy pod wiatą nad brzegiem stawu ale zrobiło się 
już tak ciepło że postanowiliśmy zasiąść przy stole obok wiaty skąd mieliśmy piękny widok 
na wodę.. Stamtąd szlak już wchodził w las z reguły można w nim było znaleźć wiele grzybów 
ale teraz,po suszy ich nie było-jedynie Ania znalazła małego kozaka. Z kolei Brygida 
zachwyciła się wielkimi stertami ściętego drewna porównując ich średnicę ''fi'' do swojego 
faceta Romana /o co dokładnie chodziło nie powiemy../.. Po kilku kilometrach mieliśmy 
kolejną wiatę, już przy wejściu do Korzybia, ale nie zatrzymywaliśmy się tam na długo bo 
zamierzaliśmy czas pozostały do odjazdu pociągu spędzić nad jeziorem Korzybskim. Mecenas 
musiał już zdjąć..krawat bo założył go z racji jubileuszu natomiast dziwnie wyglądał na tle 
turystycznego stroju.. Nad jeziorem posiedzieliśmy kilka godzin z kąpieli skorzystali 
Andrzej, Mecek i Olek, po czym powoli udaliśmy się w stronę stacji Kolejowej. Tam, w 
krzakach za torami Andrzej z Meckiem dokonali ostatniego pożegnania lata w Korzybiu..Trzeba 
przyznać iż lato odeszło z przytupem.. Gdyby nie skoszone, puste pola, owoce głogu i babie 
lato- można by się poczuć jak w lipcu.