Data: 14.09.2024r
Trasa: Kępice PKP- szosą do jez.Obłęskiego- wiata "puszki piwa"- czarnym szlakiem- 
       zniszczony most na Wieprzy- leśny staw- jez.Korzybskie- Korzybie PKP 10 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 5

Dzisiejszy dzień jest przykładem, dlaczego warto być elastycznym i śledzić codziennie 
prognozy pogody- które zresztą też mogą być mylne.. Na początku tygodnia prognozy 
przewidywały deszcze i burze, głównie na Dolnym Śląsku ale i na Pomorzu miało być 
deszczowo. Pierwotny plan był zatem taki aby od nowo postawionego Mostu Łabędziego 
powędrować obrzeżami Słupska do działki Uli i Andrzeja by tam posiedzieć w altance. 
Tymczasem Andrzej sprawdził w piątek lokalne prognozy na tereny wokół Kępic i Korzybia- 
okazało się, że chociaż ma być pochmurno to bez deszczu.. /a jak faktycznie było- 
widzimy na zdjęciach- słońce !/ Na ostatnią chwilę Mecenas zaproponował więc trasę 
którą niegdyś zimą przeszedł z Marcelem i Sewerynem-wówczas to pod wiatą Marcel znalazł 
Pełną puszkę piwa, którą od razu Seweryn wypróżnił jednym łykiem.. W ubiegłym roku 
zorganizowaliśmy wędrówkę z Kępic do Korzybia ale wówczas szliśmy ścieżką przy torach, 
najpierw pod lewej a potem po prawej stronie- teraz wędrówka miała być nieco dłuższa 
bo musieliśmy najpierw dojść szosą do jeziora Obłęskiego. Zebraliśmy się w sobotę 
rano na dworcu, jeszcze był chłodny wiatr ale już zaczynało się przejaśniać.. O 
godzinie 7.50 wyjechaliśmy do Kępic w składzie: Ula z Andrzejem, Mecenas, radczyni 
prawna Anna Maria z synem Olkiem oraz kapitan Halszka z pieprzówką.. W Kępicach przed 
wyjściem na trasę zaszliśmy na miejscowy ryneczek gdzie zakupiliśmy przyprawy- 
czubricę i jałowiec. Z Kępic skierowaliśmy się szosą na wschód- w stronę Obłęża- 
idąc skrajem szosy lub ścieżką. Ania zapobiegawczo zaopatrzyła się koszyk na grzyby 
ale jak wiemy przez dłuższy czas było sucho, więc znalazła jedynie kozią brodę.. 
Idąc szybkim marszem- gdyż nie było zbyt przyjemnie iść w towarzystwie szybko 
jeżdżących samochodów- doszliśmy najpierw do ścieżki rowerowej wiodącej do Kępic 
/musimy kiedyś nią powędrować/ a następnie do wiat ''puszki piwa'' nad Jez.Obłęskim 
gdzie oczywiście należało zasiąść na dłuższy, zasłużony postój- jak można się 
domyślić Andrzej z Meckiem degustowali samorobny destylat zagryzając ukraińską 
słoniną.. Po odpoczynku wyruszyliśmy leśną drogą na północ za znakami czarnego 
szlaku. Szukaliśmy po drodze grzybów ale ich nie było. Ważne jednak że w lesie wiatr 
już nie był tak dokuczliwy i robiło się coraz bardziej pogodnie. Po jakimś czasie po 
lewej pojawiła się rozległa łąka nad rozlewiskami rzeki Wieprzy- tam kiedyś wiódł 
czarny szlak przechodzący przez drewniany mostek- jednak już wtedy gdy szliśmy z 
Marcelem był on w stanie szczątkowym a w ubiegłym roku go nie było. Teraz zaszliśmy 
tam od wschodniej strony a postój nastąpił pod stojącą nieopodal wiatą myśliwską.. 
Było miło, pogodnie i..słonecznikowo- żal było opuszczać to miejsce.. Następny 
postój był zaplanowany nad leśnym stawem do którego prowadził strumień, nad którym 
zasiedliśmy słuchając turystycznych piosenek z you tuba..Ostatni odcinek trasy wiódł 
nad jezioro Korzybskie-były tam wiaty i plaża- mimo zatem braku strojów kąpielowych 
Olek i Mecek postanowili zażyć kąpieli. Oczywiście- woda nie była tak ciepła jak 
latem, ale i tak kąpiel była przyjemna i nikt nie dygotał z zimna /poza tym wiadomo 
było, że gdyby ktoś zmarzł- to rychło Andrzej pospieszy z pomocą /jednak tylko 
pełnoletnim/- tym razem to kapitan Halszka pospieszyła z pomocą częstując mocną 
pieprzówką.. Pociąg mieliśmy dopiero o 15.56 więc posiedzieliśmy nad jeziorem dłuższy 
czas napawając się i pieprzówką i pogodą, po czym powoli udaliśmy się na dworzec.. 
Pociąg przyjechał terminowo, a w Słupsku zgodnie z tradycją kapitan Halszka stała się 
karawaniarzem...