Data: 07.09.2024r
Trasa: Malczkowo- Łupawa wieś- ścieżka dydaktyczna szlakiem megalitów- Poganice- Żochowo- 
       niebieskim szlakiem- dawny trakt- Malczkowo 13 k
Prowadzący trasę: Piotr "Złoty But"Radziszewski
Liczba uczestników: 4

W tym roku na wiosnę Dreadman z Mecenasem wędrowali z Łupawy do Strzyżyna przechodząc m.in 
obok stanowisk megalitów do których wiedzie ścieżka dydaktyczna. Ponieważ jednak byli oni 
tylko we dwójkę,postanowiliśmy zorganizować wędrówkę w te samo miejsce aby i inni mogli się 
zapoznać z tymi ciekawymi zabytkami archeologicznymi a przy okazji aby "zaliczyć" kolejny 
odcinek niebieskiego szlaku- nie zamierzaliśmy bowiem iść do Strzyżyna ale zawrócić w 
Poganicach do Łupawy idąc już drugą stroną rzeki.. Szkoda, że problemy zdrowotne i sprawy 
osobiste wykluczyły kilku potencjalnych uczestników, tak, że w sumie było nas tylko czworo- 
Andrzej, Mecenas, kapitan Halszka oraz Piotr zwany Złotym Butem. Jak wiemy on mieszka w 
Koszalinie ale pochodzi z Wargowa /okolice Potęgowa/ więc zna okoliczne ścieżki i szlaki 
więc on to prowadził dzisiejszą wędrówkę. Wyjechaliśmy ze Słupska znanym już kursem o 
godzinie 8.00 i po raz kolejny wysiedliśmy w Malczkowie. Ścieżką rowerową wiodącą obok szosy 
doszliśmy do wsi Łupawa gdzie kapitan Halszka zaopatrzyła się w piwo- chciała Łomżyńskie 
ale ponieważ go nie było- zakupiła Kozela czego bynajmniej nie żałowała.. Pierwszy postój 
był- wiadomo- pod wiatą dla kajakarzy /już ''ochrzczonej'' przez Dreadmana i Mecka/ gdzie 
spożyto drugie śniadanie i delektowano się miodowym eliksirem Andrzeja.. Dla potomnych 
warto wspomnieć i zapisać jaka była pogoda- otóż mimo iż mamy już początek września- 
temperatura prawdziwie letnia, dochodząca do 30 st C- na szczęście pierwszy etap wędrówki 
wiódł przez las a nadto- jak to na Pomorzu- umilał włóczęgę lekki wietrzyk. Starzy "wyrypiarze"
- czyli Mecenas i Złoty But- zaczęli narzucać forsowne tempo marszu, co wzbudziło sprzeciw 
pani kapitan Halszki która oświadczyła- cyt "że nie jest tak wyrobiona w kroku" i nie nadąża. 
Należało zatem zasiąść na kolejny postój, a najlepiej było to uczynić na megalitach- choć 
tam mrówki potraktowały panią kapitan jak literacką Telimenę.. Znajdowała się tam też "wiata" 
w której z wiadomych względów jednak nie zasiedliśmy- poza udokumentowaniem jej na zdjęciu.. 
Idąc dalej skrajem lasu doszliśmy do Poganic- miejscowość ta jest znana przede wszystkim z 
restauracji Nostalgia mieszczącej się w dawnym młynie- my jednak woleliśmy odpoczywać pod 
mostem- to romantyczne miejsce odkrył niegdyś Dreadman. Złoty But udał się odwiedzić kuzyna 
zaś reszta odpoczywała przez dalszym odcinkiem trasy- z mapy wynikało że głównie będziemy 
iść odkrytym terenem i słońce będzie dokuczać. Po przyjściu Piotra, przeszliśmy mostkiem na 
drugą stronę rzeki- tam już była wieś Żochowo- i skręciliśmy w lewo za znakami niebieskiego 
szlaku, który wiódł szosą asfaltową, na szczęście podrzędną i rzadko uczęszczaną. Nie był to 
jednak atrakcyjny odcinek trasy, dlatego też Andrzej rzucił pomysł by zamiast iść cały czas 
asfaltem do wsi Łupawa, spróbować dotrzeć do Malczkowa starym, poniemieckim traktem. Oczywiście 
zgodziliśmy się na to rozwiązanie, bo choć zeszliśmy z lasów na pola- to przecież lubimy takie 
"klimaty"- jak stare drogi po ''kocich łbach'' i aleje starych drzew.. Wprawdzie nieraz 
musieliśmy korzystać z mapy i GPS ale zabudowania Malczkowa widniały już na horyzoncie i nie 
mogliśmy się zgubić- chodziło tylko o wybranie dogodnej drogi. Okazało się, że wyszliśmy na 
szosę w Malczkowie tuż obok przystanku na którym wysiadaliśmy a mieliśmy jeszcze ponad pół 
godziny do odjazdu autobusu.. Czas ten spędziliśmy w krzakach a potem na przystanku bo upał 
mocno dokuczał.. Z Malczkowa odjechaliśmy autobusem o 14.36 a godzina dojazdu do Słupska 
idealnie pasowała Piotrowi który miał już tylko 20 minut do odjazdu pociągu do Koszalina..