Data: 10.08.2024r
Trasa: Trzebielino- Dolno- Glewnik- szlakiem rowerowym- jez.Wódka- Glewnik- Dolno-
Trzebielino 12 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 7
Kilka lat temu, analizując mapy, zauważyliśmy że w lasach w okolicy Trzebielina
znajduje się małe jeziorko /mniejsze nawet od Kryształu pod Korzybiem/ o ciekawej
nazwie "Wódka" zaś informacje internetowe wskazywały że nadaje się ono do kąpieli.
Zorganizowaliśmy zatem wówczas wędrówkę- prowadzoną przez Marcela- jednakże z uwagi
na porę roku i temperaturę- jedynym odważnym do zakosztowania kąpieli był Mecenas-
jednakże zmarzł i Andrzej musiał go rozgrzewać.. Postanowiliśmy zatem powtórzyć tą
wędrówkę o "cieplejszej" porze i to w miarę szybko bo w przyszłym tygodniu Ula z
Andrzejem wyjeżdżają do Kudowy.. W piątej po południu nad Słupskiem pojawiły się
intensywne ulewy więc były obawy o pogodę w sobotę. Na szczęście okazało się, że
deszczu nie było choć i zbyt ciepło również.. To dobre dla wędrowców choć może niezbyt
dla pragnących plażowania.. Do Trzebielina wyjechaliśmy autobusem NordExpress o
godzinie 7.55 w składzie Ula z Andrzejem, kapitan Halszka z pieprzówką, Mariola i
Andrzej Jóźwiakowie, Mecenas oraz dawno nie widziany Piotr "Złoty But" z Koszalina.
Jak wszyscy wiemy, Andrzej uwielbia odpoczynki pod wiatami a pierwsza z nich była już
przy jeziorze w Trzebielinie więc dla zasady należało tam posiedzieć choćby kilka
minut- dla rozruchu- bo przecież nie dla odpoczynku.. Potem szliśmy dość monotonną
trasą po asfalcie przez Dolno do Glewnika gdzie na szczęście znajdujące się nad rzeką
Pokrzywną wiaty stanicy kajakowej były jeszcze wolne od kajakarzy /dopływali dopiero
w momencie naszego wyjścia/- tam nastąpił już dłuższy i planowany postój. Zaraz za
Glewnikiem rozpoczynały się wielkie kompleksy leśne i od razu na ich skraju spotkaliśmy
grzybiarzy z pełnymi koszami. Postanowiliśmy zatem odtąd powoli wędrować lasami w
stronę jeziora Wódka i zebrać trochę grzybów- a było ich tyle że nawet idąc szlakiem
można było je dostrzec- kurki rosły nawet na drodze.. Poza kurkami, których było
najwięcej zbieraliśmy również podgrzybki, maślaki, koźlarze no i prawdziwki.. Ponieważ
Złoty But chciał wracać wcześniej- autobusem o godzinie 13ej- przeto odłączył się
od grupy i forsownym marszem dotarł nad Jezioro Wódka po czym po krótkim odpoczynku
zawrócił z powrotem żegnając się z nami. My nadal idąc powoli i zbierając grzyby
doszliśmy nad jezioro- tam niestety nie mogliśmy zasiąść pod wiatą gdyż była już
zajęta- dosyć liczne towarzystwo rozbiło swoje namioty- więc musieliśmy zasiąść dalej
w lesie. Natomiast zgodnie z planem Andrzej z Meckiem zażyli kąpieli, tym bardziej,
że woda nie była zimna. Jezioro Wódka jest małym, bezodpływowym zbiornikiem wodnym
otoczonym lasem więc szybko się nagrzewa jeśli tylko jest słońce.. Śpieszyć się nie
musieliśmy bo zaplanowaliśmy powrót dopiero o 16.21 więc dopiero po dłuższym postoju
wyruszyliśmy w drogę powrotną w trakcie której oczywiście zbieraliśmy grzyby a Ula
nadto borówki brusznice. Postoje pod wiatami w Glewniku i Trzebielinie już nie były
tak długie jak poprzednio gdyż wiele czasu zajęło nam zbieranie leśnych płodów. Ale
bez problemu zdążyliśmy i pokrzepić się pieprzówką Halszki i dotrzeć na czas na autobus..