Data: 06-21.07.2024r
Komandor rajdu: Piotr Targowski
Kierownik trasy nr 2: Paweł Albert Kowalczyk
Liczba uczestników: 120
W tym roku nie podajemy miejsc noclegowych ani trasy rajdu bo i impreza w praktyce
zdecydowanie zmieniła swą formułę. Opis będzie dotyczył trasy nr 2 prowadzonej przez
znanego nam Pawła "Pączka" z Pilawy- dzięki któremu w ogóle OWRP doszło do skutku.
Na jego trasie zaplanowane były 3 miejsca noclegowe- poza końcowym, w Dąbrowie Górniczej,
po kilka dni w miejscowości Kobiór niedaleko Pszczyny skąd następnie uczestnicy mieli się
przenieść do miasta Lędziny. Tam jednak były takie "warunki" że nawet starzy "wyrypiarze"
jednogłośnie wyrazili opinię by..wracać do Kobióra. Dlatego też przez prawie 2 tygodnie
uczestnicy trasy nr 2 przebywali w Kobiórze. A miejsce było idealne- trawiasta łąka z
drzewami na skraju, dwie wiaty, przy czym jedna wielka gdyż z założenia miała stanowić
scenę, no i bardzo blisko do sklepu ''Dino'' i do stacji kolejowej-dosłownie 2 minuty
drogi. A stacja Kobiór leży na ruchliwej linii kolejowej z Katowic skąd można dojechać
do Pszczyny, Bielska Białej, Żywca, Zwardonia, Wisły, Cieszyna itd. Zaznaczmy, że w
Lędzinach nocleg miał być na trawniku przy wysokim biurowcu tuż obok szosy- i widząc
takie "klimaty" uczestnicy wymogli na kierowniku trasy by powrócić do Kobióra. A tam,
jak już sygnalizowaliśmy z uwagi na bliskość stacji PKP codziennie rano uczestnicy
rozjeżdżali się w różne strony, przechodząc indywidualne trasy i po południu wracając
na bazę. Klub "Orły" reprezentowali Ania, Mecenas- do których dołączył radomski bard Czarek
Jawoszek- a także honorowy prezes Daniel, który był co prawda tylko kilka dni ale w tym
czasie wzbudził powszechne uznanie i podziw, zwłaszcza w dniu gdy zdobył Klimczok i Szczyrk.
Z kolei Mecenas Ania i Czarek zwiedzili Tychy, Bielsko-Białą, Pszczynę, Goczałkowice-Zdrój,
Żywiec, Stary Bieruń, Czechowice-Dziedzice. Nie będziemy tu opisywać zabytków ani ciekawych
obiektów tam się znajdujących- jak np skansen i zagroda żubrów w Pszczynie- bo ramy relacji
na to nie pozwalają zaś ciekawi mogą je znależć w przewodnikach. Pogoda z reguły dopisała,
owszem, zdarzały się burze, ale nie było całodniowych szarug, a burze mają to do siebie, że
trwają krótko, a po nich przychodzi słońce. Codziennie wieczorem kierownik trasy z wydatną
pomocą Krzyśka Chomickiego z Opola oraz Roberta Sobieraja z Gdańska organizowali ogniska przy
których odbywało się śpiewogranie- a piosenki turystyczne grali- wspomniany już Czarek
Jawoszek oraz Waldek Osypiński z Nowej Soli. A odnośnie kierownictwa czyli głównie Pawła
"Pączka"- to on zapewnił wszystkim uczestnikom darmową kawę i herbatę, rozłożył basen
strażacki gdzie wędrowcy mogli się ochłodzić po trudach trasy, a dzięki porozumieniu z
wielce gościnnym wójtem Kobióra turyści mogli degustować nie tylko bigos oraz chleb ze
smalcem ale jednego dnia były nawet takie przysmaki jak kotlety schabowe, pieczeń rolady,
kluski śląskie i surówki. Krótko mówiąc- w Kobiórze było tak miło, że nikt nie chciał
stamtąd wyjeżdżać, a nawet pojawiły się głosy by zorganizować właśnie tam zakończenie rajdu.
Ponieważ jednak formalnym /bo powiedzmy dosadnie- faktycznym organizatorem w sensie
teoretycznym i praktycznym był Paweł ''Pączek'' /był PTTK w Dąbrowie Górniczej, w piątek
19.07 nastąpiło przemieszczenie na teren tego miasta, gdzie namioty zostały rozbite na
terenie szkoły sportowej. Mimo tego iż nie można tam było rozpalać ogniska, to Czarek zagrał
jeszcze pożegnalny koncert. Oficjalne zakończenie nastąpiło następnego dnia, w sobotę o
godzinie 14.00 na terenach po starej fabryce obrabiarek- termin ten nie był jednak zbyt
fortunny, bo do tego czasu większość uczestników już wyjechała.. A i klasyczny posiłek na
zakończenie OWRP-w tym roku bigos- nie był zbyt smaczny. Jednakże i tak tegoroczny OWRP
będzie wspominany pozytywnie, choć wyrażnie widać, że zmienia on swą formułę- zamiast
codzinnego przenoszenia się w coraz to inne miejsce- będzie tylko kilka baz z noclegami po
kilka dni w jednym miejscu.. W przyszłym roku OWRP miał organizować PTTK w Krakowie ale już
"wróble ćwierkają", że wszystko spadnie na barki niezawodnego Pączka który ma w zanadrzu
swoje plany /Puszcza Kampinoska i okolice Radomia/..