Data: 22.06.2024r
Trasa: Wilkowo- rzeczka Reknica- Staw Łabędzi- Obliwice świetlica 3 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Pruszak

Remont linii kolejowej pomiędzy Słupskiem a Lęborkiem i wprowadzona zastępcza 
komunikacja autobusowa powoduje że przejazd do Lęborka trwa ok 2 godzin co wielce 
utrudniało nam możliwość dotarcia na czas odbywania się imprezy w Obliwicach- 
już III rajdu pieszego poświęconego pamięci naszego przyjaciela Janka Kiśluka. 
W desperacji Mecenas zaproponował kurs autobusem relacji Słupsk-Łeba do Wicka by 
tam się przesiąść na busa do Garczegorza. Okazało się jednak że Ula wymyśliła 
lepszy plan.. Śledząc prognozy pogody zapowiadające deszcze postanowiła dojechać 
tam samochodem co miało i taką zaletę, że mogliśmy przejść szlak pomiędzy Wilkowem 
a Obliwicami a nie tak jak zwykle podążyć z Garczegorza wprost na metę w Obliwicach. 
Na podobny pomysł wpadł też i baron Mark von Glowitz.. Ponieważ jednak oficjalna 
wersja dotyczyła jazdy Autobusem, przed godzinią 8.00 Mecenas udał się na dworzec 
PKS na który dotarł też i Marcel. zgodnie z planem dojechali oni autobusem do Wicka 
gdzie przed budynkiem GOK oglądali zdjęcia na których był i Jan Kiśluk /ale nie były 
do zdjęcia z pamiętnego Dnia Dziecka po imprezie w Izbicy/.. Po kilkunastu minutach 
nadjechały ''podwody''- samochód Andrzeja w którym jechała oczywiście Ula, kapitan 
Halszka oraz Mariola i Andrzej Jóźwiakowie oraz samochód Marka i Teresy- tym razem 
nie było z nimi młodych i pięknych dziewczyn z koła ''Atanda''.. Po zabraniu 
Mecka i Marcela wszyscy pojechali do Wilkowa gdzie już zebrała się kilkudziesięcioosobowa 
grupa z Lęborka- m.in Tadek ''Roszpunka'', Lech ''Big Horn'', Irek Krawiec, Ewa 
Moorhexe a także stary traper Jurencjo z Redy.. Imprezę prowadził oczywiście 
dyrektor Krzysztof Pruszak który dojechał rowerem. Po krótkiej- bowiem zaczął siąpić 
deszcz- inauguracyjnej przemowie ruszyliśmy na szlak. Nasza grupa ''Orłów'' jak 
zwykle zamykała peleton bo nie musieliśmy się spieszyć a nadto deszcz przestał padać.. 
Poza tym wypadało uwiecznić naszą wędrówkę na zdjęciach na tle wysokich łopianów, 
błękitnych chabrów i przy forsowaniu rzeczki Reknicy.. Działalność bobrów spowodowała 
zalanie drogi ale zapobiegliwy dyrektor Pruszak sporządził prowizoryczną kładkę. Na 
dłuższą chwilę zasiedliśmy pod wiatą nad Stawkiem Łabędzim napawając się widokiem 
stawu na tle żółtych mleczy.. Z wiadomych względów współczuliśmy Markowi i 
Andrzejowi którzy dzisiaj musieli pełnić niewdzięczną rolę kierowców. Po dojściu do 
świetlicy w Obliwicach oczywiście czekała na nas biesiada- parowane ziemniaki, kiełbaski, 
ciasta itd.. Niektórzy z nas zgodnie z tradycją zasiedli ''pod łodzią'', ale tym razem 
zbyt długo w Obliwicach nie siedzieliśmy bowiem ze Słupska dotarły nas informacje o 
zbliżających się potężnych ulewach i burzach przed którymi rozszczelniona łódź nie 
mogła ochronić. A zatem na zaproszenie Ewy Moorhexe pojechaliśmy na jej działkę do 
Lęborka.. Oj, wtedy się rozpadało.. Swoją nalewką śliwkową Rozgrzewał nas Lech Big 
Horn a Marcel prezentował film z Wolina gdzie śp Janek z właściwym swoim dostojeństwem 
odgrywał rolę Wikinga.. Po dłuższej posiadówce należało się zbierać do odjazdu, bo 
niezależnie od deszczu robiło się chłodno..