Data: 15.06.2024r
Trasa: Podkomorzyce- Flisów- Jez.Karwnieńskie Duże- niebieskim szlakiem- torfowisko 
       rosiczkowe- kładka na Łupawie- Czarna Dąbrówka 10 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 5

Ci, którzy czytają nasze relacje już wiedzą, że z uwagi na reaktywację połączeń autobusowych 
do Czarnej Dąbrówki staramy się wykorzystać kurs ze Słupska o godzina 8.00 by zwiedzić nowe 
szlaki i tereny. Kilka tygodni temu Dreadman z Mecenasem zainaugurowali zwiedzanie 
niebieskiego szlaku Doliny Łupawy z nomen omen Łupawy przez Poganice do Strzyżyna, następnie 
Mecek sam przeszedł z Łupawy na południe, przez Karwno do Podkomorzyc. Teraz nadszedł czas 
na najkrótszy ale chyba najbardziej atrakcyjny odcinek szlaku- z Karwna do Czarnej Dąbrówki. 
Prognozy pogody na sobotę zapowiadały opady deszczu, ale ostatnie z nich- że deszcze spadnie 
dopiero po godzinie14ej a to nam nie przeszkadzało.. Wspomnianym wyżej kursem o  8.00 pojechała 
"żelazna piątka"- Mariola i Andrzej Jóżwiakowie, Mecenas, kapitan Halszka- tym razem bez pieprzówki, 
oraz Andrzej Strzykowski, sam, bo Ula zachorowała. Wysiedliśmy przed Pdkomorzycami, przy 
skrzyżowaniu z drogą do Karwna i skierowaliśmy się w stronę tej wsi, ciesząc się pogodą. Było 
bowiem słonecznie ale i wietrznie więc niezbyt gorąco, co sprzyjało wędrówce. Na początku Mecek 
forsował tempo marszu bowiem szliśmy szosą, dzisiaj wyjątkowo ruchliwą, bowiem do Podkomorek 
jechały samochody wiozące uczestników spływu kajakowego. Dość szybko jednak skręciliśmy w prawo 
pod wiatę na skraju lasu na pierwszy w tym dniu odpoczynek. Dziwne, że choć wiata była obszerna 
to pod nią znajdowała się niewielka ławeczka na 3 osoby, więc Andrzej z Meckiem zasiedli na 
zewnątrz na innej ławce choć dość niewygodnej by pokrzepić się samorobnym eliksirem Andrzeja. Z 
tego miejsca wiodła ścieżka przyrodnicza, ale zależało nam by spocząć nad brzegiem jeziora 
Karwnieńskiego dlatego wróciliśmy na szosę by dojść na drugi, północny brzeg jeziora..Tam rychło 
Weszliśmy na niebieski szlak i doszliśmy do "miejskiej- a w zasadzie wiejskiej- plaży" czyli 
polany nad jeziorem z Toiem i piaszczystym brzegiem. A po drodze Mariola znalazła.. małego 
prawdziwka, choć napotkani po drodze grzybiarze mówili, że są tylko kurki. Tam, nad jeziorem 
zasiedliśmy na długi odpoczynek bo to miejsce było prawie sielankowe- nadto z lasu dobiegał prawdziwy 
ptasi koncert. Mimo dość chłodnego wiatru- i chłodnej wody odważny Mecek rozochocony eliksirem 
Andrzeja postanowił zażyć kąpieli, a reszta spożywała zabrane ze sobą zapasy. W tym miejscu 
siedzieliśmy do południa, po czym poszliśmy dalej brzegiem jeziora za znakami niebieskiego szlaku na 
wschód. Za jeziorem odbiliśmy w lewo by zwiedzić torfowisko rosiczkowe, po którym można było przejść 
po drewnianych pomostach /kiedyś niektórzy z nas byli tam z Tadkiem Krawczykiem/. Wspomniane 
rosiczki oczywiście były, wprawdzie jeszcze niewielkie ale za to było ich dużo/. Obeszliśmy 
torfowisko by wrócić na niebieski szlak którym doszliśmy do kładki Nad rzeką Łupawą do której 
schodziliśmy malowniczym wąwozem. Tam też zasiedliśmy na kolejny postój bo do autobusu mieliśmy 
jeszcze trochę czas a nadto miejsce było malownicze, na tle zieleni przyrody niczym kolorowe kwiaty 
odbijała się czerwień kajaków- bo akurat odbywał się spływ. Z tego miejsca do Czarnej Dąbrówki był 
niewiele ponad kilometr więc nie spiesząc się podążyliśmy na autobus odjeżdżający o 14.20. 
Nadciągały już deszczowe chmury ale deszcz spadł gdy już siedząc w autobusie wracaliśmy do domu. 
Wszyscy uznaliśmy, że tą trasę trzeba będzie powtórzyć dla dzisiaj nieobecnych klubowiczów..