Data: 01.06.2024r
Trasa: Malczkowo- Łupawa wieś- niebieskim szlakiem- Soszyce- Karwno- jez.Karwneńskie 
       Duże- Flisów- Podkomorzyce 15 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 1

Jak łatwo zauważyć, od dłuższego czasu w soboty wyjeżdżamy o tej samej godzinie /8.00/ i 
tej samej relacji /Słupsk-Czarna Dąbrówka/ zaś wysiadamy w Malczkowie, skąd rozpoczynamy 
wędrówki, zwane "nowymi szlakami" bowiem w ramach klubu do tej pory tam nie chodziliśmy 
z uwagi na brak komunikacji w soboty. Po reaktywacji połączenia do Czarnej Dąbrówki 
możemy wreszcie zwiedzić nieznane nam tereny. Szliśmy już z Malczkowa do Gogolewa i Dobrej, 
zaś w ubiegłym tygodniu Mecenas z Dreadmanem przeszli z niebieskim szlakiem do Poganic i 
Strzyżyna. W tą sobotę prawie wszyscy mieli swoje obowiązki wynikające przede wszystkim z 
Dnia Dziecka ale Mecek postanowił spenetrować i przejść z Łupawy do Podkomorzyc niebieskim 
szlakiem- pod kątem przyszłych klubowych wędrówek. Na tą sobotę znowu zapowiedziano burze, 
ale tydzień temu opady były dopiero pod wieczór, więc należało zaryzykować. Uprzejmy 
kierowca busa wysadził Mecka blisko skrętu drogi na Łupawę więc nie musiał iść od Malczkowa. 
Wiata gdzie w ubiegłą sobotę degustowali zacne trunki z Dreadmanem była niestety zajęta przez 
uczestników spływu kajakowego więc należało pójść dalej. Niedaleko przy drodze znajdował się 
dawny cmentarz ewangelicki, ale już bez nagrobków, nadto cięły tam komary więc nastąpiła 
szybka ewakuacja. Pierwszy odcinek trasy wiódł w pobliżu rzeki, okolice były podmokłe więc 
latającego robactwa było mnóstwo, na szczęście już niedaleko pojawiły się wysokopienne 
lasy sosnowe, gdzie wreszcie można było spocząć na mchu. Aha- informujemy, że niebieski 
szlak został na tym odcinku poprowadzony nie tak jak na mapie ale inną- mniej ciekawą drogą 
z płyt jumbo- do której dopiero po kilku kilometrach dochodziła droga którą szedł Mecek. Po 
dojściu do skrzyżowania dróg przez pewien czas szlak był dość monotonny- las sosnowy, upał 
itd. Jednak już wkrótce pojawiły ulubione przez nas ''klimaty''-droga przechodziła przez 
wąwóz, by aleją pośród starych drzew dotrzeć do Soszyc. Tej "miejscowości" składającej się 
tylko z kliku domów nie można mylić ze wsią Soszyca niedaleko Jasienia znanej z elektrowni
wodnej. Natomiast miłym akcentem była wiata pod którą oczywiście należało usiąść na odpoczynek. 
Dalej szeroka leśna droga wiodła do wsi Karwno, na skraju której znajdowały się malownicze 
aleje drzew. Szybki marsz przez prażoną upałem wieś by jak najszybciej dojść nad brzegi 
jez.Karwneńskiego i schronić się przed słońcem w gęstwinie lasu. Było miło i przyjemnie ale 
wkrótce Mecek zorientował się, że niebawem nie przed słońcem trzeba będzie się schować. Niebo 
pociemniało, zaś głuche pomruki zwiastowały zbliżającą się burzę. A zatem- ostre tempo drogą 
asfaltową, po drodze leśniczówka i mała elektrownia wodna Flisów nad Łupawą i wreszcie koniec 
trasy- wieś Podkomorzyce. Ci którzy znają tą miejscowość wiedzą,że to klasyczne "wygwizdowo" 
a zwłaszcza przystanek autobusowy na skraju pola, niczym nie osłonięty.. Autobus do Słupska 
odjeżdżał dopiero o 14.30 zaś Mecek dotarł na przystanek już około 13ej- nie miał jednak 
wyjścia- innego schronienia nie było. Po zdjęciach możemy się zorientować w jakich to warunkach 
Mecek spędzał czas- na szczęście w plecaku miał ''zamelinowaną'' piersiówkę z mocnym "eliksirem 
Panoramixa" co pozwoliło mu nie zmarznąć- mimo bowiem że przystanek był zadaszony to 
intensywność ulewy sięgała w każdy jego zakątek. Sowicie pokrzepiając się eliksirem, Mecek w 
końcu doczekał się autobusu, burze i ulewy nie ustawały, za to w Słupsku- już słońce.. Warto 
jednak było dzisiaj zapoznać się z tym odcinkiem trasy- do przejścia został nam bowiem 
najkrótszy odcinek szlaku- z Karwna do Czarnej Dąbrówki przez urokliwe torfowisko rosiczkowe..