Data: 11.05.2024r
Trasa: Pogorzelice PKP- Pogorzelice wieś- Laska- Pogorzelice PKP 11 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7
Wędrówka do wsi Laska gdzie mieszka nasz przyjaciel Taha Naydat Kikhia
zwany potocznie "Effendim"jest jedną z kilku cyklicznych corocznych wycieczek
obok rajdu Wydma czy wędrówki do Swołowa na święto gęsi. Atrakcją wędrówki
do Effendiego jest oczywiście jadło którym nas częstuje, oparte na przepisach
kuchni arabskiej- w tym roku chodziło jednak i o coś innego. Jak wiadomo
trwają prace nad budową nowej drogi ekspresowej a nadto nad budową drugiego
toru na odcinku ze Słupska do Gdyni. Wykopy pod te budowy wielokrotnie
przecinają szlaki turystyczne i inne drogi-zastanawiamy się jak to wpłynie na
ruch turystyczny-czy powstaną wiadukty, kładki lub przepusty. Na razie odcinek
Słupsk-Lębork to jeden wielki plac robót- powycinane całe połacie lasów i
hałdy piachu.. Jadąc do Pogorzelic bacznie obserwowaliśmy teren i w mig
zorientowaliśmy się, że Trasa którą wędrowaliśmy co roku- tj wzdłuż torów jest
dla piechurów już nie do przejścia. A wyjechaliśmy do Pogorzelic pociągiem
odjeżdżającym ze Słupska o 8.16 w składzie- Andrzej z Ulą, Mecenas oraz kapitan
Halszka która tym razem nie miała pieprzówki. W Pogorzelicach musieliśmy poczekać
na Jurencja z Redy więc czas ten spędziliśmy za "wiaduktem Andrzeja"- zawsze
pod tym wiaduktem biesiadowaliśmy na trawce, ale teraz- jak widać na zdjęciach-
trawy już nie było.. Na piaszczystym podłożu wiły się padalce co uradowało
Ulę gdyż ona lubi te miłe gady.. Gdy dotarł do nas Jurek poszliśmy w stronę
szosy niczym przez pustynię, po piachach, dobrze, że podłoże choć piaszczyste-
nie było zbyt sypkie i nogi nie grzęzły w piachu. Pozytywem było to, że wbrew
prognozom pogody zapowiadającym deszcze- jedynie chwilowo dzisiaj pokapywało..
Najgorszy odcinek trasy wiódł wzdłuż szosy krajowej, przy skręcie na drogę do
wsi Laska Ula musiała czekać dobrych kilka minut by przekroczyć szosę, taki
tam panował ruch. Z ulgą zatem Skręciliśmy na drogę do Laski by po przejściu
kilkuset metrów zasiąść w lesie na ściętych pniach brzozy. Wtedy dojechał do
nas Effendi z Agnieszką którzy chcieli nas zabrać na metę ale z tego skorzystał
tylko Mecenas który musiał pomóc gospodarzowi w kilku kwestiach prawnych.
Wkrótce w Lasce pojawili się Marek z Tereską którzy dojechali z Główczyc własnym
samochodem i wspólnie z Meckiem czekali przy drodze na resztę grupy. Po
zebraniu się wszystkich uczestników rozpoczęła się biesiada w której głównym
składnikiem był gulasz z żółtym ryżem, ale były i inne przysmaki. W biesiadzie
towarzyszyły nam miejscowe pieski- Reksio i Simba, które polubiły zwłaszcza
Mecka, który po dzisiejszym dniu zyskał zaszczytne miano- "Ibn el Kelb". Na
prośbę kolegów Andrzej zagrał kilka piosenek turystycznych na gitarze, ale była
ona zbyt rozstrojona, nadto obok Filip ciął drzewo piłą motorową tak, że koncert
był dość krótki. Gościnny Effendi chciał nas odwieźć samochodem na pociąg do
Pogorzelic, ale zdecydowaliśmy się na Wędrówkę piechotą. Właśnie wtedy zaczęło
lekko kropić ale nikomu to nie przeszkadzało. Pociągi powrotne- do Słupska w
jedną stronę a do Redy w drugą- mieliśmy w tym samym czasie tj o 15.36 więc
korzystając z chwili czasu ponownie zasiedliśmy przy wiadukcie degustując tym razem
eliksir Jurencja /wcześniej w użytku był leczniczy eliksir nagietkowy Andrzeja/.
Wspomniany deszczyk szybko minął i będąc obok stacji mieliśmy już słońce.
Zapowiadamy już teraz rajd ''Wydma'' w Izbicy na 8/9 czerwca.