Data: 20.04.2024r
Trasa:  Rzuszcze- Ciemino- Skórzyno- Główczyce- Klęcinko /hacjenda "U Benka"/ 10 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 11

Jeden z naszych "kultowych" rajdów zwany "żubrzym szlakiem" zawsze odbywał się zimą, 
z reguły w styczniu a nieraz i inaugurował piesze wędrówki w danym roku kalendarzowym. 
Tym razem, z różnych względów odbył się on dopiero w kwietniu ale temperatura była 
prawie zimowa- niech nikogo nie zmylą zdjęcia z których wynika że mieliśmy słoneczną 
pogodę- owszem słońce było ale dokuczało zimno i wiatr zwłaszcza na '"polnych" odcinkach 
trasy. Śpiochy dzisiaj znów narzekały bo znów odjazd autobusu /a raczej busu/ ze 
Słupska miał miejsce o godzinie 8.00 rano choć teraz jechaliśmy reaktywowanym po 
kilku latach kursem Słupsk-Łeba /to też pozwoliło na wytyczenie trasy z Rzuszcza/. 
Wyjechaliśmy ze Słupska w składzie- kapitan Halszka, Mecenas, Ula /niestety bez Andrzeja 
który musiał dzisiaj dokończyć rozpoczętą wczoraj robotę/, oraz Brygida ze Stowarzyszenia 
Przyjaźni Polsko-Tureckiej ''Yarak Mustafa''- ta wiozła zacny eliksir którego pamiętamy 
z jej urodzin na działce a który prawie obalił nawet takiego mocarza jak Marek.. 
Tak więc tylko w czwórkę dojechaliśmy do Główczyc gdzie dosiedli się Marek z Tereską 
oraz "młode i piękne" dziewczyny z Koła Turystycznego "Atanda" w Główczycach, prowadzonego 
przez Marka. Łącznie zatem było nas 10 osób, a jedenastym był stary traper Jurencjo z Redy 
który do Rzuszcz dojeżdżał..stopem od strony Wicka bo spóźnił się na pociąg. Z nim jednak 
spotkaliśmy się dopiero w Cieminie, gdyż choć wyszedł później od nas- dotarł do Ciemina 
wcześniej gdyż szedł krótszą trasą. Cieszyliśmy się że nie padało, bowiem w ostatnim 
tygodniu było deszczowo, ale jak pisaliśmy na wstępie, temperatura nie rozpieszczała, 
było tylko około 3 st.C a nadto wiatr.. Dlatego też po dojściu do lasu gdzie zarządzono 
pierwszy postój wielce się przydał rozgrzewający specjał Brygidy.. W lesie już tak wiatr 
nie dokuczał a po pewnym czasie dotarliśmy do alei starych drzew prowadzącej do Ciemina. 
Tam, przy parku pałacowym czekał już na nas wspomniany Jurencjo, panie poszły odwiedzić 
swoją koleżankę, zaś panowie analizowali problemy turystyki pieszej. Z tego miejsca 
Teresa i Brygida udały się wprost do Główczyc przygotować jadło, zaś reszta pod 
przywództwem Marka poszła na wprost przez pola do Skórzyna- znamy tą miejscowość bo zawsze 
przez nią wracaliśmy z rajdu ''Wydma'' w Izbicy. Na tym odcinku to już nic nie osłaniało 
nas przed wiatrem więc tempo marszu było szybkie. W Skórzynie skręciliśmy na południe i 
już wiele razy ''przechodzoną'' szosą dotarliśmy do Główczyc a po przejściu wsi- do domu 
Teresy i Marka-zwanego od wielu lat ''hacjendą U Benka'' /nazwa od wielce przyjaznego psa 
boksera/. Tam, zgodnie z tradycją, odbyła się biesiada gdzie królował krupnik i swojskie 
ciasta, zaś z napojów- ''godniczówka'' /wg receptury profesora Andrzeja Godnicza z 
Uniwersytetu Szczypkowickiego/. Można było wreszcie się rozgrzać-zewnętrznie i wewnętrznie, 
zaś Mecenas wypróbował na podwórku wojskową karimatę.. Bardzo brakowało nam Andrzeja.. 
Do Słupska powróciliśmy autobusem po godzinie 15.30 zaś w Słupsku- zgodnie z utrwaloną 
tradycją- pani kapitan Halszka rozwiozła nas do domów..