Data: 13.04.2024r
Trasa:  Malczkowo- jez.Czarne- jez.Dobrskie- Dobra 7 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 6

W ubiegłym tygodniu zainaugurowaliśmy cykl wędrówek które nazwaliśmy "nowe szlaki", 
bowiem z uwagi na reaktywację połączeń autobusowych PKS w soboty do Czarnej Dąbrówki 
i Maleńca możemy zwiedzać te tereny na których jeszcze nie bywaliśmy- przynajmnie w 
ramach wspólnych wędrówek klubowych. Jak pamiętamy ostatnio z uwagi na pomyłkę Mecenasa 
w odczytaniu mapy zaszliśmy do Gogolewa zamiast do Dobrej zaś jezioro Dobrskie pomyliliśmy 
z jeziorem Czarnym. Postanowiliśmy zatem powtórzyć planowaną trasę z Malczkowa do Dobrej, 
ale tym razem innymi drogami. Wyjechaliśmy ze Słupska o godzinie 8.00 rano w "żelaznym 
składzie" tj Mariola i Andrzej Jóźwiakowie, Ula i Andrzej Strzykowscy, Mecenas oraz kapitan 
Halszka, która tym razem nie zapomniała pieprzówki. Pogoda nie zachęcała do pobytu w 
plenerze bowiem rankiem było chłodno, mglisto i dżdżyście- zaś początkowy trasy wiódł 
przez pola. Z Malczkowa wyszliśmy tą samą drogą jak tydzień temu tj na południe, ale 
rychło na skrzyżowaniu dróg zamiast iść wprost na jezioro Dobrskie, skręciliśmy na prawo. 
Przebyty fragment trasy nazwaliśmy ''szlakiem ślimaka winniczka'' z uwagi na masową 
obecność tych mięczaków, wychodzących nawet na chodnik. Tym razem Mecenas skrupulatnie 
pilnował mapy więc po dojściu do lasu należało wzdłuż jego brzegu skręcić w lewo- ale 
przedtem zasiąść na odpoczynek, bo wreszcie przestało padać. Wszystkim się przydał łyk 
gorącej kawy oraz..pieprzówki Halszki... Po drodze nie było tak ulubionych przez Andrzeja 
drewanianych wiat, ale za to były ambony myśliwskie które wprawdzie nie mogły pomieścić 
całej naszej szóstki ale kilkoro chętnie się na nie wspięło- w szczególności Andrzej i 
Mecenas. Droga wiodąca do tej pory skrajem lasu zagłębiła się w wysokopienny las, mapa 
wskazywała że jest to trakt do Podola. Dlatego też na kolejnym skrzyżowaniu dróg 
odbyła się narada, w końcu Ula trafnie uznała, że powinniśmy skręcić w lewo- rzeczywiście 
już niedaleko pojawiło się po prawej stronie leśne jezioro Czarne /zwane też jeziorem 
Świdno/. Wprawdzie była nad nim ławeczka dla wędkarzy ale nie można było do niej dojść z 
uwagi na wodne rozlewiska. Używając mat i gąbkowych ''poddupników'' zasiedliśmy zatem na 
dłuższy niż poprzedni postój na trawie przy jeziorze. Wiadomo było że się nie zgubimy 
bowiem stamtąd do jeziora Dobrskiego wiodła szeroka leśna droga. Kolejny postój miał 
miejsce właśnie nad brzegiem jeziora Dobrskiego, gdzie nawet rozpaliliśmy ognisko. W tym 
momencie zaczęło się przejaśniać i wkrótce pojawiło się słońce.. Do Dobrej nie 
musieliśmy się już śpieszyć więc szliśmy już bardzo wolno, ciesząc się pogodą i widokami 
na wody jeziora. Spokojnie zatem doszliśmy na przystanek w Dobrej i poczekaliśmy na autobus 
odjeżdżający o 13.40- zaś w Słupsku zgodnie z tradycją kapitan Halszka odwiozła nas do domów..