Data: 09.03.2024r
Trasa: Drzonowo PKP- jezioro Drzonowskie/wiata/- Jeziernik- zielonym szlakiem -Trzmielewo- 
       Biały Bór PKP 12 km
Prowadzący trasę: Marceli Piec
Liczba uczestników: 6

Organizując klubowe wędrówki coraz trudniej jest znaleźć trasę którą jeszcze nie szliśmy, przypomnijmy, 
że to już 18 lat istnienia klubu Orły a każdego roku odbywa się przeciętnie ze 40 wycieczek- nadto co 
jest istotne jesteśmy uzależnieni od publicznych środków lokomocji, więc np prawie w ogóle nie 
wędrowaliśmy w okolicach Bytowa gdyż w soboty nie dociera tam PKS, a pociągi od dawna nie kursują.. 
Wiele lat temu Marcel, Mecenas oraz wówczas mały Karolek poszli z Białego Boru zielonym szlakiem do 
Jeziernika wzdłuż Jeziora Bielskiego by potem okrążyć jezioro i dojść do Białego Boru od zachodu. Na tą 
sobotę postanowiliśmy częściowo powtórzyć trasę ale rozpocząć ją na stacji w Drzonowie. Nieraz tam 
wysiadaliśmy ale po to by iść w stronę Dyminka, Gwdy czy Stępnie- tym razem należało ''rozpoznać'' drogę 
na północ. Noc z piątku na sobotę była mroźna a i rano na dworcu było jeszcze minus 2 st.C- dzień jednak 
zapowiadał się słoneczny. Od razu informujemy że dzisiejsza wycieczka okazała się wyjątkowo udana- 
dopisała pogoda, były piękne krajobrazy i..ciekawe miejsca postojów. Ze Słupska musieliśmy wyjechać już 
o 7.50- zebrała się ekipa w składzie-Marcel, Mecenas, Ula z Andrzejem, kapitan Halszka z pieprzówką oraz 
Brygida- szacun dla niej bo potrafiła wstać i przyjść mimo iż Dzień Kobiet obchodziła do 3 w nocy. 
Radość dla reszty tym większa że miała całą torbę kotletów rybnych z belony, swojski chleb i ..swojski 
napój który na 50 leciu Brygidy obchodzonego na działce prawie powalił takiego mocarza jakim jest baron 
Mark von Glowitz. Po ponad godzinnej jeździe wysiedliśmy na stacji w Drzonowie i szybkim marszem 
skierowaliśmy się w stronę wsi, która jest oddalona od stacji ok 2 km. Nie chodziło nam jednak o wieś 
tylko o położone między stacją a wsią jezioro i wiatę. Od ziemi i łąk jeszcze tchnęło mrozem ale na 
szczęście nie było wiatru i świeciło słońce. Nad rozlewiskami krzyczały czajki zaś z oddali dochodziły 
żurawie klangory. Pierwszy postój okazał się być najdłuższym na trasie, trzeba było zjeść rybne kotlety 
oraz napić się kawy i zadegustować samorobnych napojów Andrzeja i Brygidy. Z Drzonowa wyruszyliśmy na 
północ drogą wiodącą przez urozmaicony krajobraz, częściowo przez pole, częściowo przez las ale nawet na 
''polnych'' odcinkach było malowniczo, pięknie prezentowały się zwłaszcza aleje brzozowe. Kolejny postój 
nastąpił zgodnie z zapowiedzią- w Jezierniku, wypoczynkową miejscowością znajdującą się na południowym 
skraju jeziora Bielsko. Tam wprawdzie wiaty nie było ale słońce osuszyło trawy i można było zasiąść przy 
pomoście zachwycając się widokiem na jezioro. Stamtąd weszliśmy już na zielony szlak który swojego czasu 
znakowali- od Czaplinka !- Marcel i Daniel /miał być z nimi do pomocy i Seweryn- ale ten zażądał jako 
zapłaty po 8 piw na dzień, więc nie skorzystano z jego usług/. Krajobraz stał się może bardziej monotonny 
bowiem droga wiodła głównie przez sosnowy las, ale czasami dochodziła do brzegów jeziora a tam widoki 
były piękne.. W sezonie w pobliżu Trzemielewa rozbijają się obozy harcerskie i na terenie jednego z nich 
w pewnym urokliwym punkcie widokowym na leśnej górce znaleźliśmy stół z krzesłami jakby specjalnie 
przeznaczony dla nas- gdzie oczywiście zatrzymaliśmy się na popas, napawając się widokiem na jezioro. 
Wkrótce potem doszliśmy do niewielkiej osady Trzmielewo za którą już szlak biegł przez las w pewnej oddali 
od jeziora. Gdy wyszliśmy z lasu na horyzoncie ukazała się wieża ciśnień stacji w Białym Borze a do 
pociągu mieliśmy jeszcze ponad godzinę- więc zamiast siedzieć na stacji zasiedliśmy na skraju drogi, 
odpoczywając przy piosenkach turystycznych z you tuba. Wszystkim spodobała się zwłaszcza ''Jesienna zaduma'' 
Elżbiety Adamiak. Z Białego Boru wyjechaliśmy do Słupska pociągiem o 14.54 a na miejscu już czekał Michał 
który odwiózł nas do domów.