Data: 24.02.2024r
Trasa: Biały Bór- szlakiem bunkrów- jezioro Łobez- jezioro Cieszyńskie- Sępolno Wlk. 21 km
Prowadzący trasę: Zbigniew Lewicki
Liczba uczestników: 9
Dzisiejsza wędrówka była zorganizowana przez KTP ''Mikołajek'' działający przy RO PTTK
Słupsk, a jej celem było przejście fragmentem tzw Wału Pomorskiego czyli fortyfikacji i
bunkrów które pozostały po wojnie. My- czyli klubowicze KTP Orły- już częściowo znaliśmy
tą trasę, ale byliśmy tam już dość dawno, więc na początku tygodnia zdecydowaliśmy się
że tam pojedziemy, nie zdając sobie sprawy jaka będzie pogoda.. Na tą wycieczkę uczestnicy
mieli dojechać własnymi środkami lokomocji lub pociągiem,okazało się że pociągiem
odjeżdżającym o 7.50 do Białego Boru pojechała jedynie trójka naszych klubowiczów- Andrzej,
Mecenas oraz Krzysiek- najlepszy klubowy piechur. Od razu zaznaczmy, że przewidzianą do
przejścia trasę pokonał on sam jeden. Organizatorzy zapewnili nam podwózkę z dworca PKP
w Białym Borze do centrum Miasteczka /to ok 2,5 km/ gdzie czekała reszta grupy która ze
Słupska dojechała samochodami. Łącznie było nas jednak jedynie 9 osób- to chyba najmniejsza
frekwencja na oficjalnie organizowanych przez PTTK rajdach. A można to wytłumaczyć aurą-
otóż zarówno w nocy jak i rano padał rzęsisty deszcz trwający do południa. Spod pomostu
przy jeziorze Łobez wyruszyliśmy najpierw na południe w stronę Szczecinka, tam obejrzeliśmy
słynny bunkier na skrzyżowaniu dróg, obudowany domem, potem dwa inne bunkry na skraju
miasta- by skręcić w polną drogę którą doszliśmy do szosy Biały Bór-Koszalin, po której
przejściu weszliśmy w las i odtąd już do końca trasa wiodła przez lasy.. Po drodze kolejny
bunkier a mówiąc poprawnie: schron bojowy. Nazwa''bunkier'' jest bowiem określeniem
potocznym, po czym zejście na ścieżkę i szlak wiodący brzegiem jeziora Łobez wprost na
najciekawszy obiekt militarny na trasie- duży schron z kopułą pancerną. Tam grupa się
podzieliła bo Andrzej z Meckiem postanowili zostać by idąc powoli obejść szlakiem jezioro,
zaś reszta ze Zbyszkiem i Krzyśkiem podążyła w stronę Sępolna. Tam, po przejściu szlakiem
obok kolejnych fortyfikacji przy jeziorze Cieszyńskim i dojściu do wioski wszyscy- poza
Krzyśkiem- zapakowali się do samochodów i odjechali do Słupska. Ci którzy zostali- czyli
Andrzej, Mecek i Krzysiek nie żałowali swojej decyzji ponieważ już ok południa pogoda
radykalnie się poprawiła i pojawiło się słońce. Tak jak planowali, Andrzej z Meckiem szli
wolno wokół jeziora Łobez, często się zatrzymując- na szlaku były bowiem tak ulubione
przez nich wiaty i ławki- i podziwiając zarówno jezioro jak i las przypominający ''klimatem''
tereny Bieszczadów, oraz słuchając piosenek turystycznych na you tube..no i oczywiście
analizując problemy turystyki pieszej przy łyku zacnego napoju.. Czuć już było
zbliżającą się wiosnę ponieważ ptaki się rozśpiewały.. Podwody do dworca już nie było więc
Andrzej z Meckiem powoli zaś Krzysiek-forsownym marszem- przeszli miasto oraz drogę przy
stadninie by dojść do dworca, a tam okazało się, że do pociągu została jeszcze godzina czasu..
Przyjemnie się jednak siedziało w słońcu i na trawie.. Do Słupska odjechaliśmy o 14.54 zaś
w Słupsku podjechał samochodem Michał który odwiózł nas do domów..