Data: 03.02.2024r
Trasa: Włynkówko- wiaty przy nowej kładce- Włynkowo- Bydlino- Dolina Charlotty- 
       Gałęzinowo PKP 12 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 4

Dzisiejsza wędrówka odbyła się w zastępstwie wcześniej planowanej wędrówki do Effendiego 
w Lasce, którą niestety musieliśmy odwołać, z uwagi na obowiązki rodzinne wielu 
potencjalnych uczestników. Na szczęście inicjatywą wykazała się ''młoda kadra'' klubu z 
energicznym Krzyśkiem Łukowcem na czele i zaplanowała trasę po lewej stronie rzeki Słupi 
z Włynkówka do Doliny Charlotty. Powtórzyła się historia z ubiegłego tygodnia- a mianowicie 
piątek i noc z piątku na sobotę- deszczowe i wietrzne, podobnie- choć bez deszczu- było w 
sobotę rano- tak że aura absolutnie nie sprzyjała pobytowi w plenerze. To jednak nie 
przeszkoda dla twardzieli.. Przed godziną 9ą autobusem do Włynkówka dojechali- Mecenas 
oraz Michał Tuba ''Dekorator'' na których już czekał Artur ''Dreadman'' vel ''Longhair'' 
z Ustki. Krzysiek z kolei Dopiero dochodził żółtym szlakiem ze Słupska więc trzeba było na 
niego poczekać pod wiatami przy nowej kładce na Słupi. Tam z uwagi na chłód Tuba częstował 
eliksirem Monastyrskim a Mecenas- eliksirem Klęcińskim. Po nadejściu Krzyśka wyruszyliśmy 
wspólnie na północ- najpierw wzdłuż drogi asfaltowej do Włynkowa gdzie obejrzeliśmy pomnik 
poświęcony dawnym mieszkańcom wsi- sądząc po cokole musiał być tu kiedyś pomnik poległych 
z I w.św.- a za wsią skręciliśmy w gruntową drogę. Tu rozpoczął się odcinek ''polny'' gdzie 
wiatr stał się wielce dokuczliwy- o dziwo jednak wiał nam w plecy chociaż szliśmy na północ, 
forsowaliśmy tempo by wejść do lasu który chroniłby nas od podmuchów. W międzyczasie na 
jednym z postojów Krzysiek zademonstrował nam jedno z mistycznych ćwiczeń wpływających na 
energię organizmu /prosimy nie mieć głupich skojarzeń- były to bowiem obroty wokół osi ciała/. 
Ten kto jechał samochodem ze Słupska do Ustki może pomyśleć że trasa z Włynkowa do Bydlina 
jest krótka- lecz co innego jechać szosą w linii prostej a co innego iść drogą pełną 
zakrętów wzdłuż rzeki która na tamtym odcinku zatacza półkole.. W końcu jednak doszliśmy do 
ulubionego miejsca- czyli kładki nad Słupią na wysokości Bydlina. Wtedy też zaczęło się 
rozpogadzać- silny wiatr przegnał chmury i pojawiło się słońce. Na postoju Tuba nawiązał 
kontakt z dawno nie widzianym byłym liderem klubu Sewerynem, który aktualnie mieszka w 
ośrodku rehabilitacyjnym w Braniewie a trudy ćwiczeń przygotowujących go do tytułu mistrza 
świata w sztukach walk wycisnęły na jego twarzy swe piętno- co widać na zdjęciu.. Spod kładki 
wyruszyliśmy na zachód do Bydlina, przeszliśmy na szosę i dalej szliśmy za znakami żółtego 
szlaku drogą obok dawnego cmentarza, gdzie powitał nas mały, przyjazny piesek.. Jak już 
wspomnieliśmy i jak widać po zdjęciach pojawiło się słońce, ale za to droga stała się
błotnista i uciążliwa, z ulgą zatem zasiedliśmy na kolejny odpoczynek na ławkach przy Dolinie 
Charlotty- gdzie Krzysiek po raz kolejny odbył swoje mistyczne ćwiczenia.. Przy bramie 
miejscowego ZOO Mecenas kupił pluszaki dla wnuczek, po czym trzeba już było pójść na przystanek 
PKP do Gałęzinowa. Jak łatwo się domyślić- bez Krzyśka- bo jak zwykle ten postanowił do 
Słupska wracać piechotą. Przed godziną 14ą Dreadman i Tuba pojechali pociągiem do Ustki a 
pół godziny później- Mecek do Słupska..