Data: 27.01.2024r
Trasa: Ustka PKP- Ustka port- brzeg morza- Ośrodek Perła- nadmorską ścieżką- ujście 
       Orzechówki- czerwonym szlakiem- leśnymi drogami- OSiR- Ustka Port 10km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 7

Dwa tygodnie temu Marek zorganizował ciekawą wędrówkę na zachód od Łeby, której celem 
było obejrzenie wybrzeża po skutkach zimowych sztormów. Tam jednak plaża jest szeroka i 
za bardzo tych skutków nie było widać, dlatego też z inicjatywy Andrzeja postanowiliśmy- 
zgodnie z corocznym zwyczajem- odbyć wędrówkę pod klifami w stronę Orzechowa. Noc z 
piątku na sobotę a także sobotni ranek bynajmniej nie zachęcały do wyjścia z domu- było 
deszczowo i wietrznie. Istniało ryzyko, że- może poza niestrudzonymi : Krzyśkiem, 
Andrzejem i Mecenasem- nikomu innemu nie będzie się chciało maszerować. Okazało się 
jednak, że Ula-spragniona wędrówek po dłuższej przerwie- postanowiła nie tylko sama się 
wybrać, ale nadto zachęciła Mariolę i Andrzeja Jóźwiaków oraz kapitan Halszkę. Wszyscy 
oni udali się na pociąg odjeżdżający do Ustki o 9.40- już na dworcu okazało się, że 
wicher co prawda nie ustał, ale za to rozwiał chmury i w Ustce było już słonecznie, czego 
rankiem nikt się nie spodziewał. Na Bałtyku panował sztorm, dlatego też- po wizycie w 
sklepie gdzie Andrzej i Mecek zakupili pamiątki dla wnuczek- należało najpierw udać się 
na molo by obejrzeć potężne fale wdzierające się do kanału portowego, by potem dopiero 
wyruszyć brzegiem morza w stronę Orzechowa. Zgodnie ze zwyczajem należało na wstępie 
zasiąść na postój by wypić kawę, silny wiatr sprawił, że należało zejść z plaży na koniec 
promenady, gdzie znaleźliśmy tak ulubioną przez Andrzeja wiatę. Jak łatwo się domyśleć, 
nie tylko kawa była tam pita.. Po postoju wyruszyliśmy w dalszą trasę brzegiem morza, 
wprawdzie wszyscy się spodziewali, że tą trasą do samego Orzechowa nie dojdziemy ale mało 
kto przewidywał, że zostaniemy zmuszeni do wejścia do lasu jeszcze przed przed ośrodkiem 
Perła /ostatnim na ul Wczasowej/. Jak widać na zdjęciach schody z klifu kończyły się..w 
morzu.. Sztorm spowodował że od tamtego miejsca do samego Orzechowa cała plaża została 
zalana- dlatego też od tamtego miejsca szliśmy nadmorską ścieżką. Wkrótce grupa 
podzieliła się- Ula, która po chorobie nie była w stanie długo wędrować, musiała zawrócić, 
w czym towarzyszyli jej Mariola i Andrzej Jóźwiakowie oraz Halszka. Reszta tj Andrzej, 
Mecenas i Krzychu forsownym marszem dotarli do ujścia rzeczki Orzechówki gdzie urządzili 
sobie dłuższy postój, mając z klifu piękny widok na wzburzone morze. W planach było 
przejście Wydmy Orzechowskiej oraz posiadówka pod wiatą obok tej wydmy, ale 
zorientowaliśmy się, że moglibyśmy nie zdążyć na pociąg o 15.02 gdyż na ten umówiliśmy się 
z resztą grupy. Aby urozmaicić trasę do Ustki nie wracaliśmy czerwonym szlakiem /poza 
krótkim odcinkiem/ ani szlakiem ''zwiniętych torów'' lecz klucząc leśnymi drogami dotarliśmy 
do płotu za którym znajdował się OSIR- tam Krzysiek odłączył się, by do Słupska..pójść 
piechotą- ścieżką rowerową wzdłuż przebudowywanej szosy Słupsk-Ustka zaś Mecek z Andrzejem 
forsując tempo dotarli na czas do dworca gdzie napotkali resztę osób z grupy z którą wspólnie 
wrócili do Słupska. Byliśmy nieco zmęczeni, ale pani kapitan Halszka miała zaparkowany pod 
Kauflandem swój ''karawan'' którym nas odwiozła do domów..