Data: 20.01.2024r
Trasa: Czarna Dąbrówka- zielonym szlakiem- kładka na Łupawie- szlakiem rowerowym- Kozin 9 km
Prowadzący trasę: Zbigniew Lewicki
Liczba uczestników: 5

Z uwagi na zmiany klimatyczne i efekt cieplarniany często w ostatnich latach rajdy zimowe 
odbywały się bynajmniej nie w zimowej scenerii- tym razem było inaczej, ale czy lepiej? 
Oczywiście lepiej i przyjemniej wędruje się po śniegu niż po błocie, ale są też inne czynniki 
wpływające na komfort wędrówki, o czym potem. W poprzedzającym tygodniu na Pomorzu były 
prawdziwe burze śnieżne, przeto śniegu pojawiło się naprawdę sporo- na sobotę jednak 
zapowiadano deszcze.. Nie dziwi zatem, że ze Słupska zapisało się niewiele osób, tak na 
pół autobusu, podjęto zatem decyzję o zaniechaniu jednej z tras- z Mikorowa na rzecz 
krótszej- z Czarnej Dąbrówki. Sobotni poranek w Słupsku był szary, ponury, deszczowy i 
wietrzny- taka pogoda bynajmniej nie sprzyjała wędrówkom. Z naszego klubu na imprezę 
zapisali się niestrudzeni- Andrzej i Mecenas był też Andrzej Jóźwiak oraz Maryla i Ewa. 
Wyjazd nastąpił o godzinie 10.00 lecz na miejscu w Czarnej Dąbrówce musieliśmy poczekać 
na przyjazd autobusów z Miastka. W Słupsku padał deszcz a tu- deszcz ze śniegiem, wielce 
dokuczliwy przy silnym wietrze. Dlatego też z tej wędrówki publikujemy jedynie kilka i to 
słabej jakości zdjęć. W końcu w śnieżnej zamieci wyruszyliśmy na północ zielonym szlakiem, 
ale jak się potem okazało- był to najłatwiejszy odcinek trasy bo droga była przetarta choć 
śliska. Szybko zatem doszliśmy do lasu by wąwozem zejść nad rzekę Łupawę, którą 
przekroczyliśmy przez kładkę. W końcu dotarliśmy do skrzyżowania szlaków, by skręcić na 
wschód za znakami szlaku rowerowego. Nim właśnie maszerowaliśmy do Karwna na ostatnim rajdzie 
''Liścia Dębu''. Nieco sfrustrowani człapaniem za dzieciakami Andrzej z Meckiem postanowili 
wysforować się naprzód ale rychło zrezygnowali z tego pomysły- dalej bowiem droga była 
nieprzetarta i trzeba się było przedzierać przez kopny śnieg.. Trudno też było znależć 
dogodne miejsce na postój- nie było żadnych wiat, więc odpoczynki miały miejsce na powalonych 
drzewach, oczywiście zaśnieżonych, na szczęście każdy z nas miał tzw. poddupnik piankowy. 
Po żmudnym marszu wyszliśmy na pola pod Kozinem, tam dopiero wszystkich ''przewiewało''- 
ale wskazywana wyżej dwójka i tak postanowiła zatrzymać się pod wiatą na skraju Kozina- tam 
co prawda też wiało ale przynajmniej na głowy nie padało. Myśleliśmy że to właśnie tam będzie 
zakończenie- no ale śniegu było wokół po kolana- organizatorzy postanowili zatem wszystkich 
zapakować do autokarów i przewieżć ze 3 km dalej do przydrożnego parkingu przy drodze do 
Czarnej Dąbrówki gdzie już czekał Piotr Koszutowski z grochówką. Na parkingu znajdowały się 
tylko dwie niewielkie wiaty ale zapobiegliwy Andrzej od razu zajął jedną z nich dla ''Orłów''. 
Z uwagi na śnieg autokary nie mogły jednak wjechać na parking i stały wzdłuż szosy.. Dlatego 
też zakończenie było wyjątkowo krótkie- zjedzenie grochówki, dodajmy smacznej i treściwej- 
i wio! Z powrotem do autobusów. Nie było więc ani ogniska ani konkursów krajoznawczych ale w 
miezyczasie i tak Andrzej zdążył poczęstować swoim samorobnym eliksirem. Odjazd miał 
nastąpić o godzinie 15ej ale już kilka minut po 14ej wyjechaliśmy do Słupska- cali 
przemoczeni i przemarznięci. A w mieście-odwilż, roztopy, breja śniegowa i potężne kałuże- 
dobrze że mieliśmy solidne buty..