Data: 09.12.2023r
Trasa: Strzelinko PKP- Strzelino- Włynkówko- kładka na Słupi- szlakiem rowerowym-
żółty szlak- Niewiarowo- Słupsk 15 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 5
Na jesieni we Włynkówku powstała nowa atrakcja dla turystów- a mianowicie kładka
przez rzekę Słupię, co pozwoli na planowanie wędrówek nowymi trasami bez konieczności
dojścia do Bydlina- gdzie jak wiemy też jest kładka. Ponieważ przez wspomnianą już
kładkę we Włynkówku przeszli już Krzysiek /oraz Michał/ zaproponowaliśmy mu aby w tą
sobotę poprowadził trasę ze Strzelinka do Słupska. Dodajmy, że na trasie pojawiła się
nieliczna ale doborowa ekipa- pociągiem odjeżdżającym ze Słupska o 9.30 pojechali do
Strzelinka: Andrzej, Marcel, Michał ''Dekorator'' Tuba, a także Mecenas który w ostatniej
chwili wpadł na dworzec bo o 8 rano miał w sądzie posiedzenie aresztowe. W Strzelinku
już czekał na nich Krzysiek który jak zwykle na miejsce startu dotarł piechotą ze Słupska.
Wszyscy się cieszyliśmy że nie było z nami kobiet bo jasnym się stało, że możemy
maszerować własnym tempem i kiedy tylko chcemy- analizować problemy turystyki pieszej.
Nadto dzisiejsza wędrówka okazała się męcząca, nie tylko z uwagi na kilometraż ale i na
podłoże- w tym roku mamy w grudniu prawdziwą zimę i nieraz trudno nam się szło bądź przez
kopny śnieg bądź też po śliskiej od lodu drodze co zwłaszcza dla kobiet byłoby zbyt
uciążliwe.. Z przystanku PKP w Strzelinku poszliśmy znaną nam trasą do Strzelina- czyli
wzdłuż szosy a na krzyżówce skręciliśmy w lewo kierując się w stronę szosy ze Słupska do
Ustki. Ucieszyło nas to, że po drodze napotkaliśmy wiatę /którą budował kiedyś Andrzej/
gdzie mogliśmy zasiąść na pierwszy odpoczynek. Wprawdzie dzisiaj pogoda była znośna bo
nie padał ani śnieg ani deszcz ale jednak chłód nieco dokuczał /do tego miejsca szliśmy
po odkrytym terenie/ i należało się ogrzać, przynajmniej wewnętrznie.. Każdy z nas miał
termos z herbatą, zaś Andrzej i Mecenas- samorobne eliksiry.. Po posiadówce udaliśmy się
dalej na wschód, przeszliśmy szosę Słupsk-Ustka i idąc przez Włynkówko dotarliśmy do ruin
starego młyna skąd już niedaleko było do wspomnianej na wstępie kładki przez Słupię..
Ponieważ w tym miejscu znajdowała się też przystań kajakowa- miejsce było zagospodarowane,
zwłaszcza przydatne okazały się tak ulubione przez nas w trakcie wędrówek- zwłaszcza
zimowych- wiaty.. Tam zasiedliśmy na dłuższą już posiadówkę zdając sobie sprawę, że dalej
już nie znajdziemy takiego wygodnego miejsca na postój. Za kładką weszliśmy na niebieski
szlak rowerowy i wędrówka stała się trudniejsza, nieraz pod śniegiem kryły się kałuże i
błoto, zaś szlak był kręty i czasami mylny- na szczęście nasz nawybitniejszy klubowy
piechur czyli Krzysiek wzorowo nas prowadził i szlaku nie zgubiliśmy.. Po wyjściu z lasów
na pola i przejściu przez Niewiarowo natrafiliśmy na tak oblodzoną i wyślizganą drogę że
Mecek kilka razy wylądował na glebie- tym razem nie z uwagi na nadmiar wypitego eliksiru
Panoramixa.. Poza Krzyśkiem reszta była już nieco wymęczona trasą, więc postanowiliśmy
jeszcze odpocząć w blaszanej budzie na działce Andrzeja. Było tam co prawda ciasno i
niewygodnie ale zacisznie, więc nie za bardzo chciało nam się stamtąd ruszać.. W końcu
jednak zebraliśmy się na ostatni etap wędrówki- wkrótce zresztą się rozstaliśmy- obok
przepustu pod nasypem kolejowym na końcu ulicy Sportowej Andrzej z Marcelem skręcili na tą
ulicę, Mecek z Michałem poszli prosto wzdłuż nasypu w stronę ulicy Bałtyckiej a Krzysiek..
postanowił jeszcze się przejść do Bydlina i z powrotem.. Ten to ma siłę..