Data: 02.12.2023r
Trasa: Garczegorze skrzyżowanie- Garczegorze wieś- Obliwice d.przystanek PKP- Obliwice 
       świetlica 5 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 5

W Obliwicach byliśmy wiele razy na rozmaitych imprezach więc nie ma potrzeby opisywać 
tej ”turystycznej'' wsi- która stała się atrakcją dzięki poświęceniu i pracy dyrektora 
GOK z Nw.Wsi Lęborskiej- Krzysztofa Pruszaka. Nasi klubowicza już od dawna mają swoją 
''tradycyjną'' trasę a mianowicie od przystanku autobusowego niedaleko stacji paliw na 
szosie Lębork-Łeba skąd kilkaset metrów do Garczegorza a stamtąd przez las- niegdyś 
gruntową a obecnie zaasfaltowaną drogą do Obliwic. Tegoroczne Mikołajki /połączone jak 
zwykle z marszem Nordic Walking/ były jednak ciekawsze od poprzednich przede wszystkim 
dzięki..pogodzie.. Pamiętamy Mikołajki z deszczem i błotem oraz dokuczającym zimnym 
wiatrem- tym razem było w miarę pogodnie, bezwietrznie no i pełno śniegu- jak za dawnych 
lat.. Ta pora roku niesie za sobą jednak większe ryzyko zachorowań, głównie przeziębień- 
i tak choroby wykluczyły dzisiaj z imprezy chociażby Ulę, Halszkę i Krzyśka a z Lęborka- 
Tadka ''Roszpunkę''. Pociągiem odjeżdżającym ze Słupska o 8.25 /o dziwo i na szczęście 
dotarł bez opóźnienia /do Lęborka dojechała doborowa dwójka- Andrzej i Mecenas na których 
już czekał na dworcu stary traper Jurencjo z Redy. O 9.10 mieli oni busa do Łeby i tak 
jak pisaliśmy na wstępie- tradycyjnie wysiedli oni na przystanku niedaleko Garczegorza. 
Ta wieś stała się niedawno ''sławna'' dzięki księdzu który odprawiał pogrzeb w stanie 
''kiślukowym''. Niedaleko kościoła minął nas samochód którym jechali do Obliwic Kuba syn 
Tadka oraz Gośka żona kolejarza. Kuba był gotów podwieźć nas do samych Obliwic ale 
skorzystaliśmy z jego oferty jedynie na pewnym, najmniej atrakcyjnym odcinku trasy. Piękno 
zimowego krajobrazu oraz aleja starych drzew zachwyciły nas na tyle, że postanowiliśmy 
do Obliwic dojść pieszo.. Nadto należało w spokoju przeanalizować problemy turystyki 
pieszej a z uwagi na dużą ilość śniegu nie można było tego uczynić przy drodze czy w lesie 
/nawet ''poddupniki'' by nie pomogły/ więc jedynym takim miejscem przed placem ze świetlicą 
była budka na miejscu dawnego przystanku kolejowego linii Lębork-Choczewo. Tam wszystkim 
radość sprawił prezent od Brygidy- jej samorobny napój który już degustowaliśmy na 
urodzinach Brygidy.. Nadto Mecek miał zakupiony jeszcze w Swołowie na święcie gęsi 
''eliksir Panoramixa'', więc posiadówka była wesoła.. Po odpoczynku wyruszyliśmy dalej na 
miejsce zbiórki uczestników rajdu, gdzie czekał już na nas Marek z Tereską oraz grupą 
młodych i pięknych dziewczyn z koła turystycznego ''Atanda'' z Główczyc.. Oczywiście 
wszyscy zostaliśmy oficjalnie powitani przez dyrektora Pruszaka po czym oczywiście.. panowie 
udali się ''pod łódź'' gdzie wreszcie było przytulnie z uwagi na wielkie śniegowe czapy.. 
Tam z kolei Marek częstował szlachetnym napojem z Gruzji i zapraszał na ''Kurs Wędzarza'' 
za dwa tygodnie do Główczyc. Doczekaliśmy się przybycia uczestników marszu Nordic Walking 
i wreszcie można było zadegustować parowanych ziemniaków oraz śledzików- tudzież innych 
przysmaków które zawsze są serwowane w Obliwicach, po spożyciu których przenieśliśmy się 
nad ognisko. Na szczęście nie musieliśmy się spieszyć na busa do Garczegora bowiem po 
zakończeniu imprezy do Lęborka Jurka podwíózł Irek Krawiec, a Mecka i Andrzeja- Kuba Krawczyk. 
Zaś z Lęborka nasza dwójka wróciła pociągiem Regio o 15.04. Nie było wprawdzie kapitan Halszki 
ze swoim karawanem ale za to czekał Michał.. A w Słupsku zupełnie inaczej niż w Lęborku i 
Obliwicach- odwilż i chlapa..