Data: 04.11.2023r
Trasa: Gałęzinowo PKP- Wielichowo- Wierzbięcin- Bruskowo Małe- Swołowo 10 km
Prowadzący: Artur "Dreadman" Sokołowski
Liczba uczestników: 3
Co roku w listopadzie wybieraliśmy się do Swołowa na Święto Gęsi by zakupić przetwory z
gęsiny oraz oczywiście ''magiczny eliksir Panoramixa''o wielkiej mocy. W tym roku impreza
w Swołowie pokryła się z Dniem Niepodległości, ale nie tylko z tego względu wyjątkowo w
tym roku nie planowaliśmy tradycyjnej wędrówki- po prostu choroby ''rozłożyły'' aktywnych
do tej pory klubowiczów. Na szczęście niezawodni ostatnio /po długiej nieobecności na
klubowych wędrówkach/ Artur z Ustki zwany ''Dreadmanem'' oraz niestrudzony Krzysiek
postanowili do Swołowa dotrzeć piechotą z Gałęzinowa- Artur dojechał tam pociągiem z Ustki
a Krzysiek-jak należało się spodziewać-przyszedł tam na własnych nogach. Słysząc o tej
wędrówce Mecenas- choć przeziębiony- postanowił spotkać się z kolegami i do Swołowa dojechać
autobusem ze Słupska /brawo dla PKS- z uwagi na imprezę wprowadzono na dziś darmowe autobusy
do Swołowa/. Wspomniana wyżej dwójka kolegów poszła z przystanku w Gałęzinowie prosto na
zachód- albo wzdłuż szosy albo polnymi drogami- idąc przez Wielichowo i Wierzbięcin do
Bruskowa Małego a stamtąd szlakiem rowerowym do Swołowa. Pogoda sprzyjała wędrówce- nie
dokuczał ani deszcz ani wiatr- czasami tylko pod drodze było błoto ale nie przeszkadzało
to zaprawionym w marszach piechurom. Do Swołowa Dreadman z Krzyśkiem dotarli przed godziną
11.00 gdzie spotkali się z Mecenasem który już od godziny siedział w namiocie przed stoiskami
nalewek firmy ''Kopniczanka'' i stoiskiem pszczelarskim brodatego Macieja ''Druida
Panoramixa''- lecz bynajmniej nie miód tam degustował.. Po marszu należało spożyć regionalne
potrawy- /Krzysiek gęsiny nie jadł gdyż jest weganinem, ale znalazł inne przysmaki/-
zapijając je magicznym eliksirem Panoramixa. Następnie trzeba było zrobić zakupy do domu
/półgęski, sery, przetwory, rękodzieło/ i.. powoli ewakuować stamtąd.. Zawsze bowiem święto
gęsi w Swołowie jest najliczniej oblegane przez ludzi pośród innych imprez folklorystycznych
/dożynki, święto ziół, święto szparagów/- a to dlatego iż w inne miesiące, wiosenne czy letnie
jest wiele innych możliwości spędzenia wolnego czasu, chociażby nad morzem- a co można robić
w listopadzie.. Dlatego też gdy namioty ze stoiskami wypełniły się tłumami ludzi- nasza trójka
opuściła Swołowo / Mecenas poszedł na autobus/ Dreadman na pociąg a Krzysiek..dla niego to
pestka by dołożyć jeszcze 14 km piechotą do Słupska.. Przy okazji Krzysiek na przyszłość
zaproponował wędrówkę przez nowo powstałą kładkę przez Słupię we Włynkówku- /Krzysiek w
towarzystwie legendarnego ''Dekoratora'' Michała już tam był/ niewątpliwie rozważymy tą
propozycję..