Data: 04.11.2023r
Trasa: Głuszyno Pomorskie PKP- Głuszyno wieś- Strzyżyno wiaty nad Łupawą- Strzyżyno PKP 8 km
Prowadzący trasę: Andrzej Strzykowski
Liczba uczestników: 4
Na tą sobotę nie planowaliśmy żadnej wędrówki z uwagi na prognozy pogody zapowiadające opady
deszczu i wiatr- tak też było w piątek i w sobotę do południa- jednakże z inicjatywy Andrzeja,
który uznał, że nie warto siedzieć w domu a prawdziwym turystom pogoda nie przeszkadza,
Mecenas zaplanował trasę dość krótką z możliwością odpoczynku na mecie pod wiatami na wypadek
deszczu. Takim miejscem było znane już nam stanowisko w Strzyżynie nad rzeką Łupawą- natomiast
nigdy w życiu nie wysiadaliśmy- i nie wsiadaliśmy- na przystanku kolejowym Głuszyno Pomorskie,
więc właśnie tam postanowiliśmy rozpocząć wędrówkę.. Jak wspomniano wyżej- rankiem w sobotę
była taka sama pogoda jak w piątek, deszcz i wiatr, więc nie dziwi iż na pociąg odjeżdżający
ze Słupska o godzinie 8.32 stawiło się tylko czwórka wytrawnych wędrowców- Ula z Andrzejem,
Mecenas i kapitan Halszka z pieprzówką. Ci którzy znają przystanek kolejowy w Głuszynie, wiedzą
jakie jest tam ''wygwizdowo'', po prostu wiata na odkrytym polu, przy silnym wietrze niespecjalnie
chroniąca od deszczu. My na szczęście tam deszczu nie zaznaliśmy /a przynajmniej nie było ulewy
bo kropiło przez cały czas/ ale wszystkie ławki były mokre, przydały więc się piankowe
''poddupniki''- no i zacny samorobny napój Andrzeja- plus kawa- na rozgrzanie. Z przystanku
kolejowego do wsi wiodła udeptana ścieżka przez pola, lecz my postanowiliśmy iść ''zgodnie z
przepisami'' czyli gruntową drogą pod przepustem kolejowym. Tam jednak było wody po kolana więc
radzi, nieradzi musieliśmy wspiąć się na nasyp /paniom przyszło to z trudem/ i przejść przez
tory. Droga do wsi była pełna kałuż i rozlewisk ale można już było przez nią przejść, po dojściu
do Głuszyna postanowiliśmy obejrzeć zabytkowy pałac. Z reguły mamy przykre doświadczenia związane
z próbami wejścia na tego rodzaju posiadłości zwłaszcza jeżeli zakupił je jakiś ''nowobogacki''
zatrudniający aktywnych ''cerberów''. Tu jednak miła niespodzianka- nie tylko, że mogliśmy
pochodzić po terenie ale jeszcze zostaliśmy zaproszeni do środka przez jedną z rodzin które
zamieszkują pałac- obejrzeliśmy tam m.in zabytkowy kominek i witraż. Pochodziliśmy jeszcze trochę
po parku pałacowym- malowniczo wyglądają drzewa i krzewy w listopadowej szacie- i ruszyliśmy dalej
przez wieś kierując się na zachód, błotnistą drogą pośród krzaków aż dotarliśmy na skraj lasu.
Tam zasiedliśmy na postój w przydrożnym zagajniku,jedliśmy i piliśmy, słuchając piosenek
turystycznych i country z youtuba. Zaczęło się powoli rozpogadzać tak że w Strzyżynie już było
słonecznie. Do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze ok 2 godzin więc zgodnie z planem udaliśmy się
na polanę nad rzeką Łupawą gdzie znajdował się zespół drewnianych wiat. Większość czasu jednak
spędziliśmy nad rzeką, by chłonąć piękno otoczenia i barwy jesieni. Ze Strzyżyna odjechaliśmy
pociągiem o godzinie 14ej.