Data: 07-08.10.2023r
Trasa: Kozin- szlakiem rowerowym- niebieski szlak- Karweńskie Uroczyska- Czarne Bagno- Karwno 10 km
Prowadzący trasę: Tadeusz Krawczyk
Liczba uczestników: 40
Kolejny kultowy rajd- tym razem nie naszego klubu ale zaprzyjaźnionego Kahel Klubu z Lęborka- już
drugi rok bez nieodżałowanego Janka Kiśluka... Wiele, wiele było przygód i wspomnień związanych z
tym rajdem- od Nowej Wsi począwszy przez dworek myśliwski w Kępkowice /nocleg Mecenasa w stajence z
kucykami/, Łebień, Potęgowo itd. W tym roku w zasadzie nie zamierzaliśmy się na ten rajd wybierać bo
pierwotnie planowany nocleg w Szklanej Hucie został odwołany /a szkoda bo to ciekawe miejsce a tam
jeszcze nie byliśmy/, mówiono o Łebie a ostatnio o Mikorowie.. Te miejsca już znamy, ale tydzień
temu- na rajdzie słupskiego PTTK Mierzeją Sarbską- okazało się, że baza jednak będzie w Karwnie-
małej wiosce niedaleko Czarnej Dąbrówki a wędrować mieliśmy szlakami których do tej pory nie znaliśmy.
Większość ''chodzących'' klubowiczów i tak miała w tym czasie inne plany, ale zapisał się Mecenas i
stary traper ''Jurencjo'' z Redy. Jeśli chodzi o plan rajdu- nastąpiły kolejne komplikacje ale o tym
później.. A związane to było z faktem, że na nocleg zapisało się tylko kilkanaście osób, więc nie
doszedł do skutku wynajem autokaru z Lęborka do Kozina- trzeba było jechać samochodami.. Mecenasa
na miejsce startu dowiózł prosto ze Słupska syn Czarek, a Jurencjo dojechał z lęborczanami. Start
rajdu nastąpił około 9.30 z przystani kajakowej w Kozinie tuż obok ruin zabytkowego wiaduktu kolejowego
/linia Lębork-Bytów/.. W rajdzie uczestniczyła grupa dzieci z Lęborka jak zwykle pod nadzorem pani
Małgosi oraz dorośli- wszystkich prowadził Tadek ''Roszpunka'' Krawczyk. Po wietrznej i burzowej nocy
pogoda w sobotę na szczęście była znośna- w południe już zaświeciło słońce, ale przez cały czas dokuczał
lodowaty wiatr /taki był też w niedzielę/.. Na szczęście po początkowym ''polnym'' odcinku trasy
weszliśmy w lasy i aż do mety w Karwnie już Wędrowaliśmy lasami. Szliśmy na zachód w kierunku Czarnej
Dąbrówki szlakiem rowerowym by po przejściu kilku kilometrów skręcić na północny zachód za znakami
niebieskiego szlaku. Przyjemną niespodzianką były grzyby, których niejeden zebrał po drodze pełną
siatkę- wprawdzie raczej były to podgrzybki i maślaki niż prawdziwki- no, ale zawsze.. W pewnym momencie
zboczyliśmy ze szlaku aby przejść po drewnianych kładkach- tzw. ''Rosiczkowy Trap''- przez torfowisko
''Czarne Bagno'' /niektórzy z nas byli tam już kilka lat temu/. Towarzyszył nam uroczy kudłacz- pies
Astor który przyplątał się do nas w Kozinie /na szczęście byli tacy którzy wracali do Kozina i zabrali
go do domu/.. Z torfowiska poszliśmy wzdłuż jeziora, aż doszliśmy do leśnej polany z wiatami- tam
nastąpiło zakończenie rajdu dla trasy 1-dniowej.. Ten który zastąpił Janka na stanowisku dyrektora
LOT- czyli Konrad Chmiel przywiózł kocioł bigosu a ponieważ uczestników było w sumie niewielu do
spodziewanych- można było wziąć dokładkę.. Po posiłku dzieci wróciły do Lęborka, zaś mocno uszczuplona
/delikatnie mówiąc/ grupa doszła do Karwna gdzie zakwaterowała się w pensjonacie ''Lawendowe Wzgórze''..
Warunki całkiem, całkiem-nadto sauna i jacuzzi z których to atrakcji wszyscy skorzystali.. Wieczorem
w jadalni odbyła się biesiada z gitarą /grał oczywiście Tadek/- ale raczej nie dla miłośników piosenki
turystycznej /gdy Mecek usłyszał "Zakopane, Zakopane.." to mrucząc pod nosem "polewałem ci cycki szampanem,
ja byłem alfonsem a ty największą k..tej nocy"- szybko poszedł spać/.. Niedzielny poranek był pogodny
ale bardzo zimny.. Z radością wszyscy zjedli wspaniałe śniadanie przygotowane przez panie- panowie za to
zmywali.. W planach rajdu było przejście z Karwna do Mikorowa /ok.7 km/ ale okazało się, że byłby problem
z powrotem do Lęborka. Dlatego też trasa stała się samochodową- wszyscy zapakowali się do samochodów i
bocznymi, nieraz polnymi drogami pojechali do Mikorowa, gdzie spędzili miłe chwile obok znanej nam już
''Stajni Grażyny'' oglądając Malowniczy staw i wspominając czasy gdy Piotrek z Koszalina uzyskał zaszczytne
miano ''Złotego Buta' 'a Seweryn dostał propozycję spędzenia nocy u miejscowej sklepowej- za 100 zł..
Następnym punktem programu było arboretum w Kozinie, ale Mecenas i Jurencjo byli uzależnieni od kierowcy,
z którym się zabrali- a on musiał już wracać do Lęborka.. Okazało się, że do odjazdu pociągów mieli
jeszcze wiele czasu, więc postanowili spędzić ten czas przy barze naprzeciwko dworca- dobrych kilka lat
tam nie gościliśmy, ale kiedyś był to stały punkt naszych wędrówek..