Data: 01.10.2023r
Trasa: Damnica PKP- Karżniczka 3km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 4
Od kilku lat stałym miejscem naszych wędrówek jest wieś Karżniczka niedaleko Damnicy,
sławna z ruin niegdyś wielkiego pałacu oraz ze święta ziemniaka zwanego oficjalnie
Pokopkami. Ostatnio nie było nas na tej imprezie, więc należało w tym roku w niej
uczestniczyć. Zaplanowano tradycyjną trasę Damnica-Karżniczka-Damnica, ale okazało się
na miejscu, że nikt nie musiał wracać do Damnicy. Pociągiem ze Słupska do Damnicy o
godzinie 8.32 pojechał jedynie Mecenas, gdyż okazało się, że inni dojadą na miejsce
innymi środkami lokomocji. Pogoda rano była nieokreślona i dość ''zdradliwa''- raz
słońce a chwilę potem rzęsisty deszcz.. dlatego też Mecek wychodząc z Damnicy musiał
schronić się pod przepustem kolejowym.. Za przepustem- jak pamiętamy- do Karżniczki
wiodła polna droga, nieraz błotnista, teraz widać było, że została wyrównana i
prawdopodobnie będzie pokryta asfaltem.. Dla ''samochodziarzy'' na Pewno lepiej ale z
drugiej strony przecież do Karżniczki można dojechać ''główną'' szosą wiodącą z Damnicy
do Mianowic a i rowerzystom dotychczasowy stan drogi chyba nie przeszkadzał.. Nadto
wycięto drzewa od strony zachodniej więc w miejsce dość zacisznej alei powstało
''wygwizdowo''. No, ale dość narzekania- prawdziwym turystom ani pogoda ani stan dróg
nie przeszkadza, choć nie ukrywamy, że wolimy zieleń a nie ''betonozę''.. /nawiązanie
do żółtego szlaku pod Niewiarowem../. Impreza rozpoczynała się o godzinie 10.00 więc
Mecek nie śpiesząc się dotarł na miejsce prawie równo z tą godziną.. Jeszcze nie było
wielu ludzi, więc postanowił skorzystać z okazji i zaopatrzyć się w przetwory- nie było
niestety ''Panoramixa'' z eliksirami, ale były inne stoiska, które go interesowały- ze
swojskimi serami, wędlinami oraz kwasem chlebowym.. Po zakupach należało zgodnie z
tradycją zasiąść przy ruinach pałacu obok stawu- tam Mecek doczekał się przybycia
Andrzeja i jak należało się spodziewać, ci dwaj przyjaciele zajęli się w spokoju analizą
problemów turystyki pieszej, aczkolwiek analiza ta nie mogła być zbyt dogłębna z uwagi
na to iż dzisiaj wieczorem Andrzej z Ulą wybierali się do teatru.. Po miłej posiadówce
Andrzej z Meckiem powrócili na pobliski teren imprezy gdzie spotkali się z panią kapitan
Halszką /tym razem bez pieprzówki/ oraz dawno nie widzianą Halinką.. Wspólnie raz jeszcze
nastąpiło obejście wszystkich stoisk oraz poczynienie dodatkowych zakupów.. Pogoda się
unormowała w pozytywną stronę- było już cały czas słonecznie.. Ponieważ na imprezę
zaczęły ściągać prawdziwe tłumy- nie było sensu przebywać tam dłużej.. Andrzej odjechał
ze swoim synem Wojtkiem, natomiast Halinka z Halszką zabrały ze sobą Mecka..