Data: 16.09.2023r
Trasa: Charnowo PKP- szlakiem rowerowym "Pierścienia Gryfitów"- teren dawnej jednostki
wojskowej Gajki- Krężołki- Krzemienica- Swołowo- Gac- Sycewice 20 km
Prowadzący trasę: Krzysztof Łukowiec
Liczba uczestników: 3
W dniach 14-15.10 planujemy obchody klubowej rocznicy w Swołowie- w chałupie wynajętej od
"Panoramixa" - aby jednak nie iść tam trasami wielokrotnie "przechodzonymi" tj od Słupska
"książęcym traktem" przez Zębowo, czy to z dworca PKP w Sycewicach- Marcel z Mecenasem
postanowili opracować trasę z Charnowa, co ma też i taką zaletę że w większości biegnie
przez las, co ma znaczenie w sytuacji gdyby padał deszcz. Dzisiaj nie miało to znaczenia-
była prawdziwie letnia pogoda, ale w połowie października może być różnie.. Nadto nikt z nas
nigdy nie wysiadał na dworcu w Charnowie, choć w tej wsi byliśmy wiele razy idąc żółtym
szlakiem Słupsk-Ustka, dworzec jest znacznie oddalony od wsi i raczej nie ma tam dużej
frekwencji pasażerów. Wyjazd zaplanowaliśmy Na godzinę 8.30, na dworcu okazało się iż w końcu
zbudowano tunel również od strony Zatorza, którym z ciekawości przeszliśmy na drugą stronę-
a tam już był nowy, chociaż jeszcze nieczynny budynek dworca. W pociągu do dwójki Marcel-Mecenas,
dołączył dawno nie widziany a wielce zasłużony dla klubu kolega Krzysztof Łukowiec /można
powiedzieć że to klubowa legenda/. Prowadzącym był Marcel, ale de facto prowadził właśnie
Krzysiek bo na mylnych skrzyżowaniach leśnych dróg potrafił dostrzec znaki szlaku rowerowego.
Zgodnie z przewidywaniami jedynie my wysiedliśmy w Charnowie i skierowaliśmy się bezpośrednio na
zachód nieco podrzędną /to dobrze z uwagi na mały ruch samochodów/ szosą asfaltową, wiodącą
najpierw przez pola a potem już przez las-dodajmy, że odtąd aż do Krężołek szliśmy cały czas
lasem. Po przejściu przez ruchliwą szosę wiodącą do Duninowa weszliśmy na leśną drogę wiodącą
m.in do ośrodka dla uzależnionych- do tego ośrodka nie poszliśmy bo nie było z nami Seweryna
/nie tęskniliśmy za nim/. Kiedyś w tym kompleksie leśnym mieściła się jednostka wojskowa Gajki-
zaś szlak rowerowy wiódł właśnie obok zabudowań po dawnej jednostce. My zwracaliśmy jednak uwagę
na miejsca postojowe- wiaty, pod kątem wędrówki na klubową rocznicę. Po drodze były dwa takie
punkty z wiatami- jeden na 3 kilometrze zaś drugi- na 8, już pod Krężołkami /Andrzej będzie się
cieszył../. Marcel dokładnie liczył też kilometraż od Charnowa do Swołowa- jeśli odliczyć
odcinek przez Krzemienicę wynosi to około 10 km więc ci którzy pójdą na rocznicę nie powinni
narzekać. Ponieważ dzisiaj szli jedynie doświadczeni "wyrypiarze" /reszta "chodzących" klubowiczów
jest w Beskidzie Śląskim/ postanowiliśmy przedłużyć sobie trasę. Po wyjściu z lasu na szosę pod
Krężołkami-zamiast skręcić bezpośrednio w lewo do Swołowa- poszliśmy w prawo do Krężołek by
skręcić na pola za znakami szlaku rowerowego do Krzemienicy- ten odcinek jest dla rowerzystów
trudny terenowo, bo droga chwilami zanikała, ale my- piechurzy przeszliśmy bez problemów. W
Krzemienicy zaszliśmy do zagrody państwa Onisiewicz- Pasieka Wędrowna Barć, gdzie zakupiliśmy
miody, zaś gospodyni-pani Grażyna poczęstowała nas wybornym miodem pitnym. Za Krzemienicą
zaczęły się niestety betony i asfalty- zadzwonił do nas "Panoramix" że niestety nie może na nas
poczekać bo udaje się na eksplorację pod Warszkowo, ale zalecił swojej córce Kalinie by przygotowała
dla nas "magiczny eliksir" o wielkiej mocy. Już nieco zmęczeni, ale szybkim tempem minęliśmy Swołowo
od zachodu, dalej szosą asfaltową go Gacu, gdzie Mecenas pobiegł do chaty "Panoramixa" po eliksir,
no i już nieco nudną, bo wielokrotnie przechodzoną trasą przez pola do Sycewic. Marcel i Mecek
poszli na autobus odjeżdżający o 15.54- przeszliśmy około 20 km a i "magia eliksiru" miała znaczenie
dla siły nóg, natomiast niestrudzony Krzysiek postanowił do Słupska wrócić piechotą przez Zębowo-to
dodatkowe 12 km- szacun..